Po południu burmistrz Wadowic zostanie uniewinniona

Dwadzieścia lat rządów skutkuje powiązaniami personalnymi, które w praktyce gwarantują bezkarność.

Dziś o godzinie 15 zakończy się proces Ewy Filipiak, a my przekonamy się, jak działa wadowicki wymiar niesprawiedliwości. Choć tak naprawdę, przekonaliśmy się już wystarczająco dobitnie. Śledzę przecież na tym blogu całe postępowanie wobec Ewy Filipiak, burmistrza Wadowic od początku. Ewa Filipiak zostanie dzisiaj uniewinniona, choć powinna zostać ukarana – choćby symbolicznie, za swoje konfabulacje szerzone w kampanii wyborczej pod adresem osób, które w żaden sposób sobie na takie potraktowanie ze strony urzędnika nie zasłużyły.

Choć wyrok ogłoszony zostanie o 15, już teraz, o godzinie 9 można pokusić się o przedstawienie krótkiego uzasadnienia uniewinnienia burmistrza Wadowic.

Sędzia Suder-Szlósarczyk powie mniej więcej coś takiego (pisemne uzasadnienie napisze za jakiś czas):

Proces był polityczny. Oskarżyciele prywatni działali nie w celu ochrony własnego dobrego imienia, ale politycznego ataku na burmistrz Wadowic. Uzasadnia to fakt startu Janiny Kamińskiej, Józefa Mlosta oraz Andrzeja Petka z listy SLD, podczas, gdy burmistrz reprezentuje środowiska patriotyczne, wolnościowe i jest absolutnie bezpartyjna, strojąc na czele struktur PO i PiS.

Tezę o politycznym ataku wspiera domniemanie, że autorem aktu oskarżenia jest występujący w roli przedstawiciela społecznego oraz niejasnej dla sądu roli radnego i członka stowarzyszenia Mateusz Klinowski, który zachowywał się agresywnie, niewłaściwie, przerywał wypowiedzi sądu i pełnomocnika oskarżonej. Przypuszczenie na temat autorstwa aktu oskarżenia w tym przypadku pozwala nie zajmować się już jego przedmiotem, gdyż jest nim z pewnością politycznie motywowane oskarżenie.

Z ostrożności sąd zbadał jednak treść stawianych zarzutów i nie dopatrzył się realizacji znamion żadnego przestępstwa w wypowiedziach oskarżonej w czasie uroczystości w Kleczy.

Odnośnie zarzutów związanych z przekonaniami oskarżycieli i chęci dyskryminacji przez nich strażaków, pielęgniarek oraz operatorów koparek, sąd zauważa, że słowa na ten temat oraz na temat przewrotu i agresywności wymienionych z nazwiska oskarżycieli mają pełne uzasadnienie w materiale dowodowym. Oskarżeni uczestniczyli w demonstracji, na której rozdawano ulotkę z ich zdjęciem, jako radnych aktywnych, działających dla mieszkańców, a na innej stronie tej ulotki znajdował się list M. Klinowskiego, gdzie kwestionował on kompetencje strażaka, pielęgniarki i operatora koparki do kierowania Radą Miejską. M. Klinowski znajdował się również na sali sądowej w czasie kolejnych rozpraw. Pozwala to wnosić, że oskarżeni mają te same poglądy na temat strażaka, pielęgniarki oraz operatora koparki, co Mateusz Klinowski.

Co prawda ktoś mógłby sądzić, że M. Klinowski (co podnosił jako przedstawiciel społeczny) pisał w swoim liście na temat konkretnej osoby – tego a tego strażaka, operatora koparki, tej a tej pielęgniarki, nie zaś całych grup zawodowych, które brała w obronę Ewa Filipiak w czasie okolicznościowego pomówienia… tj. przemówienia w Kleczy, ale takie postawienie sprawy należy uznać wyłącznie za linię obrony oskarżonych przed oskarżeniem ze strony oskarżonej o polityczną agresję, jaka wniesieniem aktu oskarżenia została zrealizowana pod adresem oskarżonej przez oskarżycieli prywatnych.

W tym kontekście, tych straszliwych politycznych ataków, rozróżnianie pomiędzy autorem listu a jego czytelnikiem, którego zdjęcie znajduje się na tym samym fragmencie papieru, na jakim jest wydrukowany list, poglądami autora i poglądami odbiorcy, a nawet całymi grupami zawodowymi a ich przedstawicielem, wydaje się jedynie chwytem retorycznym mającym na celu zamaskowanie rzeczywistych intencji oskarżycieli – autorów niesłusznego oskarżania oskarżonej.

Również zeznający świadkowie przyznali, że przemówienie burmistrz miało charakter pokojowy, było właściwie o niczym i nie wywołało żadnego wzburzenia wśród słuchaczy, a sama oskarżona jest w ocenie świadków – cytuję – “dobra i sprawiedliwa dla wszystkich”. Jedynie Janina Kamińska twierdziła, że ktoś się obraził na nią, ale nie potrafiła podać daty wydania książki telefonicznej, w której znaleźć można jej numer telefonu i zadzwonić z informacją o tym.

Oskarżona przyznała, że w swoim przemówieniu broniła jedynie Rady Miejskiej i jej honoru, obrażając co prawda część jej członków, ale nie powinno mieć to zasadniczego znaczenia dla zrozumienia argumentu oskarżonej. Zwłaszcza, że w polskim prawie obowiązuje zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyć oskarżonej, także wątpliwości logicznych, co sąd niniejszym czyni.

Odnośnie zarzutów kierowanych pod adresem szefa lokalnych struktur SLD malowania swastyk na plakatach wyborczych, to zarzut ten uznać należy za prawdziwy w świetle dowodów, a zatem nie może on stanowić pomówienia.

Na uwzględnienie zasługują w szczególności zeznania pracownika UM Wadowice, czyli oskarżonej, strażnika miejskiego, który dokonał zatrzymania A. Petek w czasie malowania czegoś na plakatach wyborczych, a wiadomo z jego zeznań, że malowano również swastyki. Jeżeli coś malowano i ktoś malował, jest dla sądu oczywiste, że ten ktoś malował właśnie to coś.

Absolutnie wiarygodne są również zeznania innego pracownika burmistrz Wadowic, Stanisława Kotarby, który wcześniej szantażował i groził A. Petkowi, próbując zmusić go groźbą bezprawną do wycofania aktu oskarżenia. Sąd przyjmuje, że to niefortunne zdarzenie było manifestacją troski o los A. Petka, który niepotrzebnie narażał się na koszty procesowe, wobec potęgi zgromadzonego przez oskarżoną materiału dowodowego w sprawie. S. Kotarba nie był co prawda świadkiem żadnego zdarzenia z udziałem A. Petka, ale wiele razy z nim rozmawiał, przedstawił również szereg wycinków prasowych opartych na swoich własnych wypowiedziach na temat zdarzenia, w którym nie uczestniczył. Ilość nagromadzonych przez S. Kotarbę wycinków prasowych wskazuje, że świadek jakąś wiedzę posiadać musiał, a przynajmniej chciał ją posiadać. Jak wiadomo, słowo pisane jest źródłem wiedzy i należy tak właśnie je traktować.

Nie ulega też wątpliwości, że A. Petek został ukarany przez kolegium ds. wykroczeń za niszczenie plakatów wyborczych, w czym mieści się również malowanie swastyk, bo malowanie swastyk jest niszczeniem. Co prawda, sąd umorzył następnie postępowanie w efekcie odwołania złożonego przez A. Petka, ale nie poinformował o tym na piśmie oskarżonej. Również S. Kotarba nie dysponował żadnymi wycinkami prasowymi w czasie postępowania przed tutejszym sądem, z których wynikałoby, że dowiedział się o umorzeniu postępowania. Oskarżona miała więc pełne prawo domniemywać, że A. Petek malował swastyki, bo choć żadna instancja wymiaru sprawiedliwości tak nie orzekła, to jednak orzec mogła, o czym oskarżona mogła nie wiedzieć z racji zajmowanego stanowiska. 

Natomiast, sąd jako zupełnie niewiarygodne uznał pochodzącą z tamtego okresu korespondencję z Komendantem Powiatowym Policji w Wadowicach, gdzie zatrzymanemu A. Petkowi zarzucono jedynie pozostawanie pod wpływem alkoholu, a nie zarzucono niszczenia plakatów wyborczych ani malowania swastyk. Absolutnie niewiarygodna jest również treść korespondencji z oskarżoną – burmistrz Wadowic, gdzie burmistrz nie potrafiła sformułować bezpośrednio po zdarzeniu zatrzymania A. Petka żadnych zarzutów pod jego adresem. Korespondencję tę przedstawił oskarżycie prywatny jako dowód fikcyjności stawianych mu zarzutów. Należy jednak zauważyć, że brak stawiania zarzutów i stawianie ich później nie świadczy o ich fikcyjności, lecz jedynie o dystansie… np. oskarżonej do samej siebie.

Sąd zauważa, że przeciwnicy polityczni, którymi są oskarżyciele prywatni, często nie potrafią tego zrozumieć.

Sąd podkreśla, że S. Kotarba cieszy się nieposzlakowaną opinią jako pracownik oskarżonej i choć nie był świadkiem malowania swastyk przez A. Petka, ani nikogo innego, to jednak świadkiem takim potencjalnie mógł być, co sąd ocenił pozytywnie i dlatego powołał go na tę okoliczność jako świadka. Co zaś się tyczy możliwości składania fałszywych wyjaśnień przez oskarżoną (co do jej zarobków i inne) czy zeznań przez świadków oskarżonej (Władysław Bieniek, Stanisław Kotarba), przyjąć należy, że fałszywość i prawdziwość zeznań stanowią kategorie subiektywnej oceny sądu, która z definicji może iść w przeciwnym kierunku niż ocena kogoś innego, co zwłaszcza pewien doktor prawa powinien zrozumieć.

Sąd pragnie przypomnieć zwłaszcza doktorowi, że prawda jest kategorią semantyczną, kategorią złożoną i wynika zawsze z konsensusu społecznego, konwencji, które od czasów J. J. Rousseau oraz J. Locke’a wynikają z istnienia władzy, która tym samym zasługuje na ochronę jako gwarantka sprawiedliwości i prawa. Sąd wyraża również oburzenie, że w Wadowicach mają miejsce procesy polityczne, na ławie oskarżonych stawiana jest władza najwyższa i najłaskawsza, ale takie są niestety przepisy prawa – obywatele mogą pozywać do sądu urzędników, ale na szczęście jeszcze nie sędziów i prokuratorów, bo to prowadziłoby do anarchii i „rządów” bezprawia, jak również zakwestionowania porządku prawdy i wartości.

Sąd wyraża ubolewanie i wyrazy współczucia pod adresem oskarżonej, a kosztami procesu i zastępstwa adwokackiego zostaną obciążeni oskarżyciele. Tak mówią przepisy prawa.

W wyniku tego niezwykłego procesu pieniądze otrzyma syn przewodniczącego wydziału karnego, który na potrzeby tego właśnie postępowania stał się jednocześnie pracownikiem urzędu zatrudnionym na specjalnie dla niego utworzonym etacie oraz pełnomocnikiem burmistrz Wadowic. Czy wynik postępowania mógł być inny?

Może w innym sądzie, ale tutaj – parafrazując wypowiedzi nie tylko jednego miejscowego sędziego – jest sąd w Wadowicach, a nie jakiś inny. Sąd, w którym inwalida może grozić słowną siekierą, Paweł K. być oskarżonym, gdy już nie ma przestępstwa, a organizatorzy referendum zasiadać w ławach sądowych niczym Gang Pruszkowski.

Ps. Uzasadnienie jest fikcyjne, ale oparłem je na istniejącym materiale dowodowym i mojej projekcji twórczych możliwości jego przetworzenia sędziego orzekającego.

Mój poprzedni wpis – relację z rozprawy można przeczytać tutaj: Burmistrz Wadowic przed sądem.

10 thoughts on “Po południu burmistrz Wadowic zostanie uniewinniona

  1. Ciekawe czy sąd wadowicki po raz kolejny zrobi z siebie pośmiewisko byle tylko ochronić tyłek komu trzeba. Dobrze by było zrobić porównanie faktycznego uzasadnienia z powyższym tekstem i zobaczyć w pełni kuriozum wadowickich realiów.

  2. Dajcie znać o wyroku. Porównammy z uzasadnieniem na wadowice 24pl 😉

  3. Znamy już treść wyroku (uniewinniającego) oraz uzasadnienia. Właściwie niewiele odbiega ono od powyższego, choć pewne dość istotne elementy rzucają się w oczy. Niebawem więc wpis pt. “Co naprawdę powiedziała sędzia Szlósarczyk?”

  4. Wyroki wydawane przez obecne sądy jak żywo przypominają najczarniejsze lata komunizmu 1945 – 1956. Tylko diametralna całkowita zmiana wszystkich rządzących od 1989 r może naprawić instytucje państwowe, tak jak Solidarność zepsuła kraj nie zrobili tego nawet komuniści.

  5. Przecież to było do przewidzenia… To nie jest niezawisły sąd. Sędziowie są na pasku pani bzdurmistrz. KOlejna kompromitacja tego sądu i pewnie nie ostatnia.

  6. “Sąd stwierdził również, że Ewa Filipiak podniosła prawdziwy zarzut dotyczący osoby publicznej(…) Według sądu ważne było również to, że postępowanie w sprawie Andrzeja Petka został umorzona a nie, że oskarżyciel został uniewinniony.”

    Malował czy nie malował?
    Jeśli ktoś wystąpiłby z wnioskiem o ukaranie Ewy Filipiak w związku z rzekomym malowaniem swastyk na murze kościoła, a sprawa zostałaby umorzona? Czy wówczas mówienie: “burmistrz malowała swastyki” będzie prawdziwym zarzutem?

  7. Schizofrenia paranoidalna (s. urojeniowa[1]) – typ schizofrenii, w przebiegu której dominującymi objawami choroby są objawy pozytywne (urojenia oraz halucynacje); objawy negatywne, katatoniczne oraz zaburzenia myślenia nie są zbyt wyraźne[2] lub w ogóle nie występują[3].
    Urojenia w tym typie schizofrenii często mają charakter paranoidalny; halucynacjami które w szczególności pojawiają się w obrazie klinicznym są omamy słuchowe; nie występują zaburzenia afektu, woli i mowy lub pozostają one niezbyt widoczne[3].
    Urojeniami, jakie mogą pojawić się w tym typie schizofrenii, są urojenia wielkościowe, jednak częściej występują prześladowcze, odnoszące, odsłonięcia, nasyłania i wykradania myśli[1].
    Rokowanie jest przeważnie lepsze niż w przypadku innych typów schizofrenii, a zachorowanie pojawia się z reguły w wieku późniejszym[2].

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *