Ja palę!

Słowa „Ja palę!” padły z ust Roberta Biedronia, posła Ruchu Palikota, i wywołały burzę w Sejmie, czyli w przysłowiowej szklance wody. Szklana niestety jest do połowy pusta, podobnie jak głowy większości reprezentantów społeczeństwa. Biedroń nie po raz pierwszy dokonał coming out’u. Reakcja też jest podobna: pośpieszna chęć wykluczenia. Tym razem jedynie z prezydium Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Zarzut? Szefem komisji nie może być osoba, która przyznaje się, że popełnia przestępstwo i drwi z prawa.

Szkopuł w tym, że sam ten zarzut to drwina z wyborców. Obnaża bowiem podstawową, powszechną przywarę naszych posłów: ich całkowitą ignorancję w sprawach, w których zbierają głos.

W Polsce konsumpcja narkotyków nie jest przestępstwem, choć jest nim narkotyków posiadanie. Biedroń nie twierdził zaś, że narkotyki posiada. Niby subtelność, ale… Tutaj nawet kompromitujący wyrok Sądu Najwyższego niczego w tej sprawie nie zmienia (patrz: komentarz do wyroku SN sygn. I KZP 24/10). Zresztą, wielu prawników uważa go za lapsus, wynikający z zatrważającego politycznego konformizmu sędziów SN (sic!) i niezrozumienia zasady podziału władzy – fundamentu dobrze funkcjonującej demokracji.

Wracając do przepisów, na które powołują się krytykujący Biedronia posłowie, obowiązujące prawo narkotykowe to kuriozum na skalę europejską – głupie, niezgodne z Konstytucją, nieskuteczne i surowe (o niekonstytucyjności można przeczytać tutaj). Przeforsowano je w 2000 roku w celu niesienia pomocy uzależnionym. Barbara Labuda przekonywała wówczas, że lepiej będzie im w więzieniu, niż na cmentarzu. W nowelizację zaangażowały się osoby publiczne, a politycy licytowali na radykalne poglądy. Stanęło na tym, że posiadanie każdej ilości narkotyku karane jest co do zasady więzieniem. W specjalnych przypadkach, tzw.  „mniejszej wagi” (nikt nie wie, co przez taki przypadek rozumieć) możliwa jest inna kara. W efekcie dostaliśmy legislacyjny absurd i złamanie pryncypiów prawa karnego.

Ówczesny lewicowy prezydent Aleksander Kwaśniewski ustawę podpisał, zbliżała się przecież kampania prezydencka. Trzeba było być twardym. Po tym, jak Sławek Sierakowski wyjaśnił mu przy kieliszku wina, że to nie było cool, przeklina tamtą chwilę. Ponieważ jest na emeryturze, dziś jest trendy i apeluje oo zmianę. Z kolei ówczesny minister sprawiedliwości – Lech Kaczyński w specjalnym telewizyjnym wystąpieniu (sic!) obiecywał, że nakaże prokuratorom ścigać jedynie dealerów. Konsumenci mogą spać spokojnie. Obietnicy nie spełnił, ale PR zrobił. Była to jedna z trampolin do późniejszych stanowisk.

W międzyczasie zmieniały się rządy, upłynęła dekada, a organa ścigania i wymiar sprawiedliwości za posiadanie niewielkich ilości marihuany (i innych narkotyków) skazały w procesach karnych kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi. Podobna liczba jest rokrocznie zatrzymywana, kontrolowana, przeszukiwana na ulicy (sam padłem ofiarą takiej bezprawnej kontroli). Każdego roku prawie 9 tys. użytkowników nielegalnych używek słyszy wyrok więzienia, kilkuset ląduje za kratami. Nie ma to nic wspólnego z demokratycznym państwem prawa, ani zapobieganiem narkomanii. Ma za to z populistyczną polityką i ignorancją prowincjonalnych umysłów, jakie w większości zasiadają na… Wiejskiej. Dla nich “ja palę!” Biedronia, czy wystąpienie Andrzeja Rozenka, to prowokacja, której Rzeczpospolita dać musi odpór.

Rozenek nie powiedział niczego specjalnie zaskakującego. W każdym parlamentarnym ugrupowaniu czy w rządzie znaleźć można osobę, która paliła bądź pali marihuanę. Palacz marihuany jest też w Polsce premierem! Przy każdej okazji należy to podkreślać, bowiem to dowód niebywałej hipokryzji polityków Platformy, że w kraju przez nich rządzonym dziesiątki tysięcy ludzi jest z powodu marihuany represjonowanych. Gdy jednocześnie parta premiera-palacza mieni się obywatelską.

W tej sprawie poprawił mnie kiedyś dziennikarz w programie na żywo: „Premier przecież już nie pali, kiedyś palił”. Ale czy ktoś z nas zagląda premierowi przez ramię, gdy ten sam zamyka się w pokoju, gabinecie, boiskowej szatni? Powszechny stereotyp głosi, że kto raz się zaciągnął, zaciągać się będzie zawsze, marihuana silnie przecież uzależnia, jest pierwszym krokiem do heroiny i dalej – do grobu.

Podtrzymują i eksploatują dla własnych celów ten narkofobiczny wymysł czołowi politycy, oficjele, w tym sam premier. Jeżeli więc głosy te brać tak poważnie, jak życzą sobie ich autorzy, w jaki sposób obronić się przed konkluzją, że Tusk ma problem z narkotykami? Oto polityczny paradoks, który musi rozwiązać teraz Sejm. Chyba, że jednak marihuana nie uzależnia po pierwszym, drugim, trzecim kontakcie… ale jak wtedy polityków traktować poważnie?

Wszystko to tylko intelektualne ćwiczenia, bo zmierzam do tego, że nic złego by się nie stało, gdyby kierownictwo tego nieszczęsnego kraju zamiast pasjami pić alkohol, paliło marihuanę, sięgało po LSD, halucynogenne grzyby. Osoby polityka bowiem, wbrew logice myślenia większości posłów, fakt używania narkotyków w ogóle nie kompromituje.

Dla obrony tej tezy przytoczę dwa argumenty: jeden abstrakcyjny i jeden konkretny, z życia. Jeżeli narkotyki dyskwalifikują polityka, to czy dyskwalifikują szamana? A pisarza? Artystę plastyka? Znanego muzyka? A pacjenta z przewlekłym bólem? A co jeśli pacjent zostaje posłem i codziennie podaje sobie w sejmowym hotelu albo restauracji jakiś opioid? Albo artysta staje wreszcie na czele rządu i z poczucia uczciwości względem siebie samego nadal pali przeklęte zielsko? Nie narkotyki są problemem, tylko poczytalność, której brak znacznie częściej wynikiem spożycia jest alkoholu, albo elementarnego braku higieny, zwłaszcza psychicznej.  A argument z życia? Proszę bardzo.

Mój lokalny coming out

Od wielu lat powszechnie wiadomo, że jestem konsumentem narkotyków (byłym? niebyłym? nawróconym? wyleczonym?), podobnie jak chociażby profesor Jerzy Vetulani (światowej sławy neurobiolog), czy cała masa innych osób publicznych, zwłaszcza już artystów. Czy więc wszyscy powinniśmy zniknąć ze społecznego życia, zwrócić nagrody, wyróżnienia i przeprosić społeczeństwo na czele z Sejmem?

W jaki sposób w ogóle branie narkotyków miałoby być dla kogokolwiek kompromitujące, w erze powszechnej, medialnej ekscytacji gwiazdami pokroju Snoop Dogga, Kurta Cobaina, Jima Morrisona czy ostatnio – Amy Winehouse? Nawet Arka Noego to muzycy, którzy z niejednego chleba piec jedli… albo odwrotnie, zależnie do dawek.

Trwając jeszcze przy własnym przykładzie, konsumpcja narkotyków nie przeszkodziła mi myśleć, żyć, być odpowiedzialnym, nie zaszkodziła w karierze politycznej. W konserwatywnych Wadowicach piastuję mandat radnego (startowałem pod hasłem: Mocny Gospodarz z Kosmosu), a mieszkańcy rozliczają mnie z pracy na ich rzecz, z uczciwości w głoszeniu poglądów, nie z zawartości THC w płucach czy kieszeni. Pisał nawet o tym niedawno Newsweek. Nikt w mieście tego nie komentował, nikt się tym nie ekscytował. Jedynie kontrolowany przez burmistrz lokalny portal publikuje czasem komentarz o „geju” i „ćpunie”, „synie Lenina oraz Ubeka”, i ze mnie czyniąc biedronia. To jednak nic więcej, niż normalne metody politycznej walki, stosowane w Wadowicach od lat przez “zawsze wierny nauczaniu JPII samorząd”. Poza tym… akceptacja. A to przecież Polska prowincjonalna, przaśna – wydawałoby się.

Wracając z niej na Wiejską, to raczej ci posłowie, którzy deklarują oburzenie ewentualną konsumpcją narkotyków wśród innych posłów, mają problem z odbiorem rzeczywistości, należąc do innej epoki, innego wymiaru.

Gdybym był posłem, szedłbym dokładnie drogą Biedronia i Rozenka. A idąc, stałbym na tym tam korytarzu, gdzie zawsze kłębią się dziennikarze, czekając na szefów klubów oraz inne sejmowe persony. I paliłbym tam codziennie, wbrew sobie i prawu, wielkiego medialnego jointa, wypełnionego jakimś sianem imitującym konopie. I mimo, że w swoim obecnym życiu na marihuanę nie mam czasu, przygnieciony natłokiem codzienności, trwałbym na tych sejmowych korytarzach w geście protestu, niezmiennie. Czekałbym, aż zatroskana marszałek Ewa Kopacz przepchnie depenalizację posiadania narkotyków (europejski standard) przez sejmowe komisje i głosowania, by ratować moje zdrowie fizyczne oraz psychiczne, jak kiedyś ratowała zdrowie członków rodziny innego palacza…

Na całe szczęście są Biedroń z Rozenkiem. Panowie, dziękuję Wam za to!

9 thoughts on “Ja palę!

  1. Świetny tekst. Mocny, szczery, zaangażowany.

    I tylko jedna, bodaj ostatnia uwaga – istnieje szansa, ot, cień możliwości ze politycy działają wg takiego schematu – ” rozumiem, dostrzegam twoje argumenty, ale i tak będę przeciw”
    Już nawet nie chce mi się rozszyfrowywać motywacji, która stoi za takim dictum.

  2. Odnośnie: (patrz: komentarz do wyroku SN sygn. I KZP 24/10)” może nawet dochodzić do tak kuriozalnych sytuacji, kiedy bierny palacz THC wbrew własnej woli stanie się przestępcą. Nigdy nie wiadomo czy przebywając w pubie, klubie inhalujemy się tylko dymem z tytoniu innych klientów.
    Biorąc pod uwagę, że taka sytuacja jest jeszcze bardziej prawdopodobna w Czechach (“koureni pozvoleno”) polski turysta, który przebywał w czeskiej hospodzie po przekroczeniu granicy automatycznie staje się przestępcom. Nieświadomie wwiózł na teren Polski zakazaną substancję…we własnym ciele.

  3. Brawo, jestem pod wielkim wrażeniem Pana konsekwencji, cierpliwości i odwagi, pomimo wielu przeciwności i niesprawiedliwości, które stają na Pana drodze. Jest dla mnie krokiem naturalnym liberalizacja prawa narkotykowego w tym kraju, ale dzięki takim ludziom jak Pan, którzy nie tylko myślą i twierdzą, ale także aktywnie działają, jest szansa, że normalność nastanie szybciej. Wielu ludzi jest za Panem, ale boi się o tym otwarcie mówić i takie wpisy jak ten bardzo dodają odwagi i nadziei 😀

  4. Też liczę na RP w Sejmie. Może się wreszcie uda. Wolę płacić za zielsko więcej forsy i palić je legalnie. Niech opodatkują tak samo jak papierosy czy alkohol i odwalą się od tego co sobie używam w domowym zaciszu. Mam prośbę. Na moim blogu http://www.iktomaracje.pl aktywna jest ankieta, a w niej 3 tematy. Wybierzcie jeden, który Was najbardziej interesuje… 😉

  5. Szanowny autorze, naprawdę nie zauważasz że narkotyki to problem ? nie widzisz / nie wiesz że mnóstwo młodych ludzi ma spaprane zycie przez dragi ? Jesteś ślepy czy celowo uprawiasz tę słowną gimnastykę ? Oczywiście szanuję starą zasadę że każdy ma prawo spier.dolić sobie życie, ale Ty autorze próbujesz spier.dolić je także wielu innym młodym ludziom. To że sam ćpałeś było widać po wielu Twoich wypowiedziach, to że ćpał Ventulani jest tak samo widoczne po tym co mówi, lecz to Ty wykonałeś mu “coming out” – ciekawe czy Cię o to prosił 🙂
    Chwalisz się że brałeś a mimo to wyszedłeś na ludzi ? Być może miałeś szczęście którego nie będzie miało mnóstwo dzieciaków dla których jesteś guru. Ale i tak masz to gdzieś bo interesuje Cię tylko Twoja kariera… i ten widoczny smutek że nie załapałeś się na Palikota do większej polityki.
    Jedno jest dobre – że w końcu przyznałeś że używasz / używałeś narkotyków. Tylko nie chełp się tym za bardzo bo to żaden powód do dumy, tylko smutna refleksja że nawet będąc tak inteligentnym człowiekiem można się wpier.dolić w dragi. Jesteś chodzącym przykładem jak niebezpieczne są narkotyki – jedni po nich piszą piękne “zaangażowane” teksty, inni komponują, tworzą itd, a inni którzy widzą Twój przykład i myślą że też tacy będą, właśnie niszczą sobie i innym życie. Gratuluję dobrego samopoczucia. Jack.

    1. Jack,

      zauważam, bo w przeciwieństwie do większości wypowiadających się z pasją o narkotykach doskonale je znam i działam aktywnie pomagając także ich tzw. ofiarom. Najczęściej są to jednak ofiary wadliwych relacji rodzinnych i społecznych, dla których narkotyki i alkohol to droga ucieczki przed problemami – swoista autoterapia. Lekarstwo gorsze nieraz od samej choroby.

      Moim zdaniem robię też wszystko, aby Państwo Polskie przestało pierdolić życie młodym ludziom, co na razie czyni z wielką wprawą, wsadzając ich do aresztów, więzień, stawiając pod pręgierzem organów ścigania.

      Mam już dość powtarzania astronomicznej głupoty, jakobym poprzez walkę o zmianę polityki narkotykowej i świadomości społecznej dotyczącej narkotyków promował siebie i “robił karierę” – czy naprawdę uważasz, że wykładowcy prawa prestiżowego podobno UJ zajmowanie się narkotykami i narkomanami przynosi w tym kraju chlubę i “nabija” punktów?

      Że sam ćpałeś… a może dzieciaki, o których piszesz, patrzą też na Premiera Tuska i myślą sobie, że skoro on “ćpał” i teraz jest numerem 1, to jest to właściwa droga? Narkotyki są niebezpieczne, podobnie jak alkohol i tytoń, i nigdy nikogo nie zachęcałem do ich używania. Wątpię, aby ktokolwiek chciał sięgnąć po jakikolwiek narkotyk pod moim wpływem.

      Widoczny smutek, że nie załapałeś się na Palikota… Wielu rzeczy nie wiesz – my goal’s beyond.

      Poza tym, jestem entuzjastą posunięć Błazna z Biłgoraju. Więc – używając twojej nomenklatury – nie pier.dol.

  6. Szanowny Autorze bloga

    Piszesz że: “doskonale je znam (narkotyki) i działam aktywnie pomagając także ich tzw. ofiarom”
    Mam pewną wątpliwość czy np.uczestnictwo w marszu konopii np. w Warszawie, gdzie notabene miałeś przejścia z policją, jest rzeczywiście najlepszą formą pomocy ofiarom narkotyków. Moim zdaniem ludzie walczący z narkomanią nie chodzą na takie imprezy – ale może sie mylę 🙂 , nie jestem pracownikiem naukowym UJ.
    Ty drogi Autorze, podobnie jak 10 tyś Tobie podobnych “bojowców”, walczycie tylko o prawo do swobodnego ćpania/brania/konsumowania nie zagrożonego konsekwencjami prawnymi – nie oszukuj siebie i innych że jest inaczej. Idąc w marszu konopii walczysz o swoje bezpieczeństwo, gdy będziesz miał ochotę zajarać (no chyba że jesteś tym który brał ale już nie bierze i zarzeka się że nigdy więcej nie weźmie).
    Błazen z Biłgoraja, jak byłeś uprzejmy go nazwać, odniósł sukces w wyborach w dużej mierze dzięki konsumentom narkotyków – to jest dziś chwytliwe, to jest cool i spox, ale tak naprawdę to smutne że tylko taki gość potrafi zaktywizować młodzież do głosowania.
    Nigdy nie zarzucałem Ci Autorze że otwarcie namawiasz do brania narkotyków czy innych używek. Zarzucam Ci że konsekwentnie odbierasz marihuanie status poważnego narkotyku, z uporem powtarzasz frazesy o niskiej jej szkodliwości i znikomej zdolności uzależniającej i tym samym, być może nieświadomie, jesteś propagandzistą marihuany. Oczywiście tylko moim skromnym zdaniem. Kończąc pierd.olić pozdrawiam Ciebie i Twoich oddanych czytelników. Jack

  7. Drogi Jacku jesteś klasycznym hipokrytą. Nadajesz, że jakiś studencik przypala jointa i jakie to spaprane życie ma przez narkotyki, ale nie przeszkadza Ci, jak zresztą większości polskich polityków, że a piwo i wóda leją się w Polsce strumieniami i można je kupić na każdym festynie, zlocie lub imprezie. Ich jestem w stanie zrozumieć – wszak z akcyzy są ogromne pieniądze, a jak wiadomo Pecunia non olet. A jaki ty masz w tym interes?

  8. FI , masz rację, jestem hipokrytą bo 3-5 razy w roku jestem na imprezie z wódą, a kolejne 4 czy 5 razy piję alkohol. I dlaczego nie domagam się delegalizacji alkoholu !!! no proszę złapałeś mnie, obnażyłeś moje niskie pobudki i niecne intencje. Jaki mam w tym interes ? sprzedaję wódę w osiedlowym sklepiku i codziennie wieczorem liczę zyski pod kołdrą. Oto ja, przejrzałeś mnie.
    A poważnie…..kolego wódę próbowały zdelegalizować nie takie państwka bananowe jak Polska i nic to nie dało, ograniczać spożycie (picie po 13 itd) też kilku mądrali próbowało i nic. Tak więc jedyne co zostaje to mądrze uczyć młodych ludzi że chlanie jest be. Ale w związku z tym że wódy nie da sie ogarnąć, to mamy się zgadzać na legalizację i coraz większe upowszechnianie narkotyków ??? Czyż wóda i tak już nie powoduje wystarczających szkód ? Czy chcesz doprowadzić do tego żeby 18 latek mógł sobie podejmować niezależną legalną decyzję czy w piątek wieczorem wybierze na imprezę a) wódę, b) marychę, c) ekstazy, d) amfetaminę, e) kokainę f) heroinę ? Pewnie że byś chciał… 🙂
    Dla mnie wystarczy tylko depenalizacja posiadania narkotyków na swój użytek w ilościach jasno określonych. Legalizacja to już za wiele. I przypomnę Ci tylko kolego, że marihuana to narkotyk tylko trochę wolniej uzależniający od innych. Pozdrawiam i życzę trzeźwości…myślenia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *