To już Białoruś!

K. Lewandowski, K. Sipowicz i M. Klinowski na MWK 2011

Minęła właśnie kolejna rocznica pierwszych wolnych wyborów. Dla wielu jest to cezura, która dzieli zniewolenie spod znaku PRL od nowej, lepszej Polski. Tyle, że ta ostatnia nadal jest krajem, w którym wielu obywateli ma poczucie niesprawiedliwości w związku z działaniem państwa.

W Krakowie coroczna parada równości, w domyśle płci i preferencji. Znów, jak zawsze, spod krzyża poleciały kamienie. Księża, łyse chłopaki w dresach, przebierańcy z rasistowskiej prawicy oraz doktoranci słynnego Wydziału Politologii UJ krzyczeli o zakazie pedałowania. Można by było spojrzeć na to wszystko z uśmiechem, jak na krakowską / polską szopkę, prawicowy folklor, który rozsądek topi w smoleńskiej mgle, gdyby nie jeden szkopuł – pokojową demonstrację ochrania policyjny zagon, liczniejszy niż jej liczni uczestnicy. Gdy lecą kamienie i butelki, policyjne tarcze chronią dziewczęta pchające rowery i wózki z dziećmi. Niestety, obelgi i bluzgi przenikają przez policyjne osłony. Gdzie w tym sens? I gdzie potępienie ustami Kościoła agresji w wydaniu jego rzekomych zwolenników i… księży?

Butelki poleciały również dwa tygodnie temu w Warszawie. Marsz Wyzwolenia Konopi miał być wielkim świętem zwolenników legalizacji cannabis. Demonstracją w imię wolności oraz standardów państwa prawa właśnie. W zamian, stał się kolejnym dowodem bezkarności w łamaniu prawa przez Policję. I argumentem dla tych, którzy twierdzą, że różnica pomiędzy Polską i Białorusią, jest raczej stopnia, a nie jakości. Zaś policyjne jabłko niedaleko padło od zomowskiej jabłoni.

Wolne Konopie to moim zdaniem jeden z niewielu ruchów, które mają charakter prawdziwie ludowy, powszechny, do tego opierają się na społecznym i politycznym aktywizmie przebiegającym w poprzek partyjnych podziałów. Wolne Konopie to ludzie, którzy walczą o coś, w co wierzą i do czego, jak wierzą, mają prawo. To nie tylko walka o ganję. Dla wielu osób w tym kraju palenie marihuany jest życiową koniecznością – to jedyny bowiem specyfik przynoszący ulgę w ich cierpieniu i problemach. Poza tym, masowe represje w postaci zatrzymań, kontroli osobistych czy kar więzienia dotykają dziesiątki tysięcy osób rocznie. Represje te w większości wypadków związane są z łamaniem przez funkcjonariuszy Policji procedur, a ich celowość jest żadna.

Jednak, gdy Policja realizuje z psim zapałem absurdalną politykę zapobiegania narkomanii polegającą na masowych zatrzymaniach, intelektualiści piszą listy, artykuły i zorganizują niszowe spotkania, połączone na ogół z poczęstunkiem. Czasem zjawia się na nich jakiś dziennikarz, ale to i tak od wielkiego dzwonu. Na ulicy stoją zaś tylko Wolne Konopie. Dlatego między innymi uważam, że ich działania stanowią niezwykle cenny przykład tego, w jaki sposób należy zmieniać świat i jakiej formy aktywizmu potrzebuje nasze społeczeństwo dzisiaj. Nie zawsze zgadzam się z przyjętymi metodami, polityczną strategią, ale doceniam samo jej istnienie, próbę wpłynięcia na bieg wydarzeń.

Wiele osób podnosi, że przyjęta przez Wolne Konopie, dochodząca do głosu zwłaszcza w ostatnim roku, taktyka czołowego zderzenia z systemem narkotykowej prohibicji, którego główny element stanowi Policja i Prokuratura, to strategia ryzykowna. Innej jednak strategii nie mamy. Polska Sieć Polityki Narkotykowej, organizacja, w której działam, dysponuje pełnią możliwości i środków, aby uprawiać polityczny lobbing. Dostęp do ekspertów, wśród nich czołowych naukowców, terapeutów, własne biuro poradnictwa prawnego i analiz, własny dział PR, „zaprzyjaźnionych” dziennikarzy, wsparcie potężnych grup nacisku społecznego z zagranicy. I co? Ledwo udało się namówić polityków, aby przeforsowali przez parlament kosmetyczną zmianę ustawy narkotykowej. A i tego dokonano w atmosferze spisku z jednej i histerii z drugiej strony.

O poważniejszych, koniecznych przecież zmianach dzisiejszej strategii można jedynie pomarzyć, zwłaszcza, że tematy „narkotykowe” nadal z trudem przebijają się w mediach. Redaktorzy czołowych publikatorów nie są bowiem zainteresowani wieloma społecznie istotnymi problemami, a co dopiero niszową, jak im się wydaje, sprawą uzależnień. Do tego, mówienie o czymś innym, niż ma miejsce teraz, to przecież mówienie o legalizacji. A mówienie o legalizacji, to zachęcanie do brania narkotyków. Na taki zarzut nie pozwoli sobie żadna redakcja. Cóż więc pozostaje otulonym gęstym, konopnym dymem społecznikom, jeżeli nie strategia konfrontacji i nękania systemu jego własnymi środkami? Strategia stosowana już wielokrotnie wcześniej przez ruchy rewolucyjne…

Problem w tym, że terror prawny zrodził gwałtowną retorsję instytucji, w które został wymierzony. Zelektryzowana wizytą Obamy Komenda Stołeczna Policji popadła najwyraźniej w paranoję, postanowiła pokazać, kto w tym kraju stanowi prawo. W Warszawie miał się powtórzyć scenariusz z Krakowa – pokojowy przemarsz, atmosfera pikniku, złożenie petycji do Komendanta Głównego Policji oraz przemówienia polityków. Policja udaremniła ten plan. Już dwa dni przed planowanym marszem jasne się stało, że sprawy nie przebiegną gładko. Śledząc działaczy Wolnych Konopi funkcjonariusze dotarli do lokalu, gdzie przygotowywano materiały na demonstrację. Lokal zdemolowano niszcząc sprzęt nagłośnieniowy, zatrzymując jednego z działaczy. Drugi wymknął się obławie, jak zwykle profesjonalnie zorganizowanej. Wymknąć za to nie zdołały się tiry ciągnące lawety, na których występować mieli muzycy. W brawurowej akcji samochodom zabrano ważne dowody rejestracyjne podając wyssane z palca powody. Nieoficjalnie policjanci przyznali, że rozkaz przyszedł z góry – auta nie wyjeżdżają. Tuż przed rozpoczęciem demonstracji funkcjonariusze KSP w cywilu wykonywali swoje popisowe numery – łapankę na zbierającą się na Pl. Defilad młodzież. Oczywiście podejrzewano posiadanie narkotyków. Sam na własnej skórze mogłem się przekonać, jak działają antynarkotykowi funkcjonariusze. Zatrzymano mnie do kontroli przy Metro Centrum, gdy rozdawałem ulotki dotyczące nielegalnych działań policji właśnie. Sprawa ma swój dalszy ciąg, a szerzej opiszę ją niebawem.

Wszystko to nie tylko uniemożliwiło nam zrealizowanie planu, w tym wręczenie petycji do Komendanta Głównego Policji, ale przede wszystkim zradykalizowało tłum, w którym nie brakowało pijących browary dresiarzy i kibiców. Nic więc dziwnego, że wreszcie poleciały wyzwiska i butelki. W marsz wkradł się chaos, a to, co miało być pokojową demonstracją w obronie praw obywatelskich, przerodziło się w marsz kibiców przeciwko policji. Z braku nagłośnienia to oni bowiem nadawali ton, intonując wykrzykując swoje stadionowe zaśpiewy. Pozostaje jedynie cieszyć się, że nie doszło do nieszczęścia. Odpowiedzialnym byłaby tutaj Policja.

MWK w Warszawie jest od kilku lat z pewnością jedną z największych i najciekawszych imprez tego typu w Europie. Odbywa się bowiem w kraju, gdzie palenie marihuany zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 8! A mimo to tak wiele osób ma odwagę publicznie się temu sprzeciwiać. Cześć obserwatorów twierdzi wręcz, że właśnie dlatego zwierzchnikom w Policji zależało, aby marsz przerodził się w burdę, co pozwoliłoby jednoznacznie zakwalifikować uczestników demonstracji jako stadionowych zadymiarzy. Moim zdaniem w grę weszła jednak typowa dla polskich urzędów i instytucji publicznych niekompetencja i nieudolność. Ktoś zdecydował o rozbiciu demonstracji, gdyż wydało mu się to najłatwiejszym wyjściem, zwłaszcza, gdy narastała paranoja związana z wizytą Obamy.

W całej tej sprawie najsmutniejsze są dla mnie dwie kwestie – mimo wielu zaproszeń i zapowiedzi, dziennikarze mainstreamowych korporacji medialnych nie zjawili się na marszu i o wydarzeniach na nim nie informowali. Ważniejszy okazał się cyrk z Obamą, niż realna polityczna walka tocząca się tuż obok na ulicy. I choć temat to, wydawałoby się, ważny, wychodzi na to, że łamanie prawa przez Policję w samym centrum stolicy kraju właściwie nikogo nie interesuje. Po drugie, taktyka uderzenia w system stosem pism i teczek pokazała, że odpowiedzią instytucji państwa na zgodne z prawem działania obywateli wymierzone w bezsensowne postępowanie organów ścigania, jest dalsza eskalacja działań bezprawnych.

Prawidłowość ta, jak sądzę, cechuje wszystkie dyktatury i dlatego właśnie twierdzę, że Polska to już Białoruś. Nie tylko jeżeli chodzi o politykę narkotykową.

 

101 thoughts on “To już Białoruś!

  1. “Dla wielu osób w tym kraju palenie marihuany jest życiową koniecznością – to jedyny bowiem specyfik przynoszący ulgę w ich cierpieniu i problemach”

    Nie rozumiem tego zdania,marihuana to wolny wybór,alternatywa od trucia społeczeństwa alkoholem a nie żadna konieczność.

    1. Jest to używka jak każda inny , jednak są ludzie którzy używają jej nie dla jej działania psychoaktywnego tylko dla uśmierzenia bólu , składniki zawarte w konopiach pomagają chorym na różne choroby np. AIDS czy Stwardnienie rozsiane.
      Kiedy w końcu Polska zauważy pozytywny wpływ konopi i zaprzestanie bezcelowej polityki narkotykowej która sprzyja jedynie policyjnym statystykom , dilerom oraz przemysłowi farmaceutycznemu lepiej przecież wziąć pigułkę

  2. Wszystko super, ale ze wstępu wynika, że parady równości i manifestacje na rzecz legalizacji marihuany to wyraz identycznego problemu społecznej nietolerancji. A narkotyki i homoseksualizm to dwie zupełnie oddzielne kwestie. Nie uważam za zasadne wrzucania ich do jednego worka. Ponadto z całą pewnością więcej sensownych argumentów mają przeciwnicy parad homoseksualistów niż przeciwnicy legalizacji marihuany.

    1. więcej sensownych argumentów??? Olek, za stosunki homoseksualne, ani za bycie homoseksualistą nie zamykają w więzieniach, więc… daj spokój

  3. Zgadzam się ze wszystkimi stwierdzeniami autora. Świetny artykuł, trafiający w samo sedno. Pozdrawiam

  4. problemem mimo wszystko był termin marszu,nie z powodu wizyty obamy,ale z powodu odbywających się tego dnia kilkunastu innych demonstracji,wskutek czego MWK był tak naprawdę jednym z wielu 🙁

  5. Tylko co ma marszu wyzwolenia konopi do marszu równości? Pierwszy jest za tym, żeby państwo nie zabraniało robić ze swoim ciałem co się chce i żeby nie ograniczać wielu dobroczynnych właściwości rośliny, która powinna być niezakazana tak jak większość roślin… Drugi marsz promuje inne orientacje seksualne, co zjawiskiem naturalnym nie jest. Na dodatek nikt nikomu tego nie zabrania bo nikt nikomu do łóżka nie wchodzi. Nie rozumiem dlaczego inna orientacja seksualna ma być promowana wśród dzieci, bo ciągłe rozmowy o tym w mediach mogą mieć wpływ na ich rozwijanie się. Do tego nazwa, marsz równości hmmmmm Jedno jest jasne wszyscy mają takie samo prawo do życia ale nie jesteśmy równi, ponieważ każdy jest inny.

    Wracając do konopi to najlepszym rozwiązaniem dla nich byłby brak możliwości zakazywania czegokolwiek do użytku osobistego. Wtedy marsze nie byłyby potrzebne. Marsz jest czymś szczytnym ale jest też promocją używania marihuany, a jeżeli spojrzymy na wiek uczestników to tam w większości są młodziaki. Moim zdaniem lepiej jak rzeczy byłyby zwyczajnie dostępne, a ludzie edukowani do świadomego wyboru. Niestety podstawą jest tutaj polityka, bez niej nic się nie zmieni i nikt z obecnego rządu tego nie zrobi. Oczywiście bez edukacji również daleko nie zajedziemy. Tak czy siak moim zdaniem ludziom powinniśmy dać wybór czy chcą palić, czy chcą się ubezpieczyć itp itd. Kształtować ich odpowiedzialność i czynić ich przez to bardziej wolnymi…

    1. @ dagon

      Nie podoba mi się reakcja rzekomych zwolenników wolności i obrońców praw obywatelskich na porównanie parad równości z marszami wyzwolenia konopi. mam wrażenie, że dowodzi to tylko tego, że nie wystarczy palić zioło, aby myśleć.

      Jeżeli tolerancja i walka o wolność ma dotyczyć jedynie pewnej grupy wybranych, którzy z jakichś powodów nam pasują, to taka walka nie ma sensu. Jeżeli ktoś rzuca kamieniem w dziewczyny idące ulicą za rękę, czym to się różni od policyjnych represji wobec osób używających narkotyków? Może tylko tym, że kamieniem nie rzuca policjant.

      Zawsze, jeżeli tylko mogę, biorę udział w Paradach Równości. Uważam, że to nasz – walczących z dyskryminacją i państwem represji – obowiązek.

      Dla jednych marsze tolerancji są rzekomo promocją homoseksualizmu. Tylko jak promować orientację seksualną? Dla innych promocją narkomanii są marsze konopi. Porównanie wypada jednak na niekorzyść konopi, bowiem sięganie po nią jest sprawą wyboru. Bycie homoseksualistą wyborem nie jest.

      MK

  6. Byłem, obserwowałem z boku tę…”paradę”. Ma Pan rację przyrónując to do kibolstwa i dresiarstwa. Młodzież w większości wyglądała na taką, która oprócz “nieszkodliwej marihuany” wciąga kilka innych specyfików (i nie mówię tu o alkoholu). Mówiąc krótko – obraz nędzy i rozpaczy. Czy zmieniłyby coś lawety? czy ci ludzie zaczeliby inaczej wyglądać i się zachowywać ? wątpię. Widok gówniarzy po 13-15 lat z deskorolkami skandujących jebać policję oraz sadzić palić itd – bezcenny dla każdego przeciwnika narkotyków jakim jestem.
    Pisze Pan: “Redaktorzy czołowych publikatorów nie są bowiem zainteresowani wieloma społecznie istotnymi problemami, a co dopiero niszową, jak im się wydaje, sprawą uzależnień”
    Czyli jednak przyznaje Pan że marihuana uzależnia ? z wielu Pana wcześniejszych wypowiedzi wynikało że to tylko nieszkodliwa używka – więc jak to jest? (pytam retorycznie)

    1. jack… wszystko może uzależniać :] do tego zakazywanie już było i teraz właśnie widzimy tego efekty…

    2. @ Jack

      Nie łapmy się za słowa. Redaktorzy nie zajmują się sprawami uzależnień ani niczym, co z nimi związane. Także konsumpcją, która wydaje się im jeszcze bardziej moralnie i medialnie podejrzana.

      O uzależniających potencjalne marihuany pisałem wielokrotnie i nie jest to używka neutralna -choć wielokrotnie mniej szkodliwa niż tytoń i alkohol.

      Nie porównałem uczestników marszu do kibolstwa – to było w dużej części dresiarstwo i kibolstwo. Jednak zachowanie tłumu określa zachowanie liderów. A ci zostali przez Policję świadomie pozbawieni możliwości jakiegokolwiek wpływu. Poza wszystkim innym, to było bardzo niebezpieczne.

  7. Kolego JimmyJazz

    Kolega autor miał chyba na myśli marihuanę medyczną, jak się domyślam…ale ile takich osób może w Polsce rzeczywiście potrzebować tylko takiego specyfiku aby ulżyć w cierpieniu (1000 – 5000 ? ile?) Jeśli rzeczywiście nie ma środka alternatywnego dla mj, to należy ją sprzedawać w aptekach na receptę – OK. Ale czy te 5-10 tys przyćpanej młodzieży miało taki zamysł? Nie oszukujmy się – oni myślą o ćpaniu dla ćpania.

    1. @jack a co Ciebie interesuję czy osoba pełnoletnia będzie palić czy nie? A za osobę pełnoletnią powinni być odpowiedzialni rodzice. Zresztą rola mj nie ogranicza się do zmniejszania bólu. To, że Tobie wydaję się, że wszyscy myślą o ćpaniu dla ćpania to już Twoja prywatna opinia. Zresztą ćpanie to określenie dość hardcorowe i pasuję do osób solidnie wkręconych w narkotyki, które robią wszystko co możliwe by je zdobyć dla samego faktu pozbycia się głodu 😉 Takie określenie nie pasuję do większości palaczy mj. Kolejna sprawa… jak ktoś chce się zaćpać na śmierć czymkolwiek (z pomocą mj jest to niemożliwe) to jego sprawa, tylko usunął bym jeszcze obowiązek ubezpieczeń żeby inni nie narzekali, że muszą płacić na narkomanów 🙂

  8. Dagon – sporo rzeczy może uzależniać – ale z pewnością nie wszystko !
    Natomiast narkotyki naprawdę uzależniają i robią ludziom wodę z mózgu (zupełnie jak alkohol tylko chyba sporo szybciej).
    Tu się chyna zgadzamy ? 🙂

    1. @jack widzisz znam osobę, która była uzależniona od wafli… więc moim zdaniem od wszystkiego co może przyzwyczaić i jest w pewnym sensie przyjemne, bądź dostarcza jakiś bodźców. Narkotyki mogą uzależnić ale tutaj jest jeszcze człowiek i to od niego głównie zależy co robi i jak ew. z tym walczy jeżeli ma z tym problemy. Jest wielu ludzi, którym to pomaga zamiast szkodzić. Są również ludzie, którym to zepsuło życie. Tylko, że państwo nie powinno zabraniać mi robić ze swoim życiem co chce, bo jakim cudem urzędnik wie lepiej ode mnie? No, że alkohol potrafi zrobić wodę z mózgu to się zgodzę aleeee wybacz ale tutaj wszystko zależne jest od dawek, częstotliwości i danej osoby… Ponieważ są to kluczowe czynniki i nie można powiedzieć, że każdy kto pije czy też pali ma wodę z mózgu bo jest to zwyczajna nieprawda. Nie do końca się zatem zgadzamy 🙂

  9. Dagon

    “Tak czy siak moim zdaniem ludziom powinniśmy dać wybór czy chcą palić, czy chcą się ubezpieczyć itp itd. Kształtować ich odpowiedzialność i czynić ich przez to bardziej wolnymi…”

    Pełna zgoda, ale mówimy o dzieciakach 15-17 lat – kiedy to młodzież przeważnie zaczyna eksperymentować i wchodzi w narkotyki – czy im chcesz dać wolny wybór czy ćpać czy chlać czy się ubezpieczyć? I liczysz na ich odpowiedzialność i mądrość ??? Nie żartuj..

    1. Mówiąc o dzieciakach mówimy o rodzicach i prawdziwej edukacji zarówno w domu jak i w szkole, która nie powinna być fałszywa, bo jak taka będzie to dzieciak jak zapali i okazuję się, że to nie jest nic bardzo mocnego. Jakoś bardzo nie wciąga i nie szkodzi. Pomyśli sobie, że inne dragi też takie są i tu się może już pomylić… Jeżeli mówimy o dzieciach 15-17 lat to logiczne, że nie są one pełnoletnie i rodzice są za nie odpowiedzialni (chociaż ostatnio dziecko jest bardziej własnością państwa niż rodzica sick). Logiczne jest też, że nie można przyzwalać dzieciom na użytkowanie jakichkolwiek substancji zmieniających świadomość… Myślałem, że to jest oczywiste 😉 Ja piszę zatem o dorosłych osobach i ich prawach o decydowaniu o sobie bo dzieci zwyczajnie takich praw nie mają… Dodam jeszcze, że zakaz wręcz pogarsza sytuacje ponieważ diler nie pyta o wiek 🙂

    2. witaj jack,

      dzieciaki 15-17 lat eksperymentujące z narkotykami powinny być traktowane tak samo jak dzieciaki 15-17 lat eksperymentujące z wódką czy papierosami. Za ucho i do dyrektora, jeśli eksperymentowanie odbywało sie na terenie szkoły lub w trakcie zajęć albo za ucho i do rodziców jeśli nie.

      Nie widzę wielkiej różnicy między najaranym czymśtam 16latkiem, a jego rówieśnikiem nawalonym wódą. Jeden i drugi się zatacza. Jeden i drugi to obraz nędzy i rozpaczy. Jeden i drugi nie dość, że ma siano we łbie to jeszcze prószy tam ogień.

      Ale żeby tak wybierać tylko jednego z nich “losowo” i pakować do suki? Gdzie tu sens?

      Takiego jak przetrzeźwieje trzeba wziąć w obroty w inny sposób.

      pozdrawiam.

      1. obrrr —–> “jeden i drugi się zatacza”??? sory, jestem dorosłym facetem, zaczynałem palić konopie w wieku ok. 15 lat i wciąż palę ją od mniej więcej ćwierć wieku, ale jeszcze nie widziałem żeby ktoś się po trawce zataczał, a popala 90% moich znajomych. Do tej pory trudnym jest dla mnie wyłapanie z tłumu palacza ganji pod jej wpływem. Użytkownika alkoholu pod jego wpływem wyłapuję bez żadnego problemu i to bezbłędnie. Chyba nie używałeś nigdy konopi, bo z Twoich wypowiedzi wynika jak niewiele wiesz o działaniu tej używki. “Obraz nędzy i rozpaczy” – rozmawiając ze mną, czy którymkolwiek z moich znajomych – teraz, lub kiedy byłem jeszcze gówniarzem – nie zorientowałbyś się nawet że rozmawiasz z kims pod wpływem ziółek.
        Pozdrawiam i proszę, nie wypisuj więcej takich rzeczy, bo to niekorzystnie wpływa na twój wizerunek – obraz niewiedzy i rozpaczy

        1. drszczur,

          “…najaranym czymśtam 16latkiem…”

          Chodziło mi o ogół substancji które można palić, ale to się również rozciąga na substancje które można wciągać, wstzykiwać, itd. (w tym dopalacze, o których rzeczywiście wiem tyle co z gazet), nie tylko o trawkę. Celem mojego zestawienia było uwypuklenie bezsensu sztucznego podziału na alkohol i resztę.

          Nie bierz tego do siebie. Nie chodzi mi o to by kogokolwiek obrażać. Sam lubię palić trawkę i dzięki temu jednak łatwe jest dla mnie wyłapanie z tłumu pewnych oznak palenia u dorosłego(o wiele trudniejsze zagadnienie) oraz upalenia u dzieciaków z gimnazjum (łatwa sprawa).

          1. obrrr —> no to się nie zrozumieliśmy. A wszystko przez niejasno sprecyzowane szczegóły – “najarany czymś tam” to prawie jak “nieznaczna ilość”, nie?
            Nie biorę tego do siebie i nie tak łatwo mnie obrazić 😉

  10. Dagon
    żartujesz z tymi waflami co nie? Please, nie porównuj wafli do narkotyków !!!! bo to sprowadza rozmowę do absurdu.

    ” Jest wielu ludzi, którym to pomaga zamiast szkodzić. Są również ludzie, którym to zepsuło życie.”

    Tych pierwszych jest pewnie 5% a tych drugich 95%, z tym że z czasem te 5% dołączy do tych 95% (chyba że masz na myśli śmiertelnie chorych przyjmujących morfinę – im rzeczywiście narkotyki pomagają…umrzeć)

    1. nie żartuje ponieważ ta osobą musiała je zwyczajnie mieć i mogła po nie lecieć gdziekolwiek o którejkolwiek godzinie… Od słodyczy też się można uzależnić i np mieć potem ogromną nadwagę i problemy zdrowotne o wiele większe niż z mj, która może wręcz leczyć… Uzależnienie nie musi być od czegoś co zmienia świadomość… Do tego absurdem jest wrzucanie wszystkich substancji psychoaktywnych do 1 worka o!

      Skąd masz takie dane? Proszę o źródło 🙂 Ponieważ jakoś nie zauważyłem, żeby większość moich znajomych skończyła w rynsztoku :] No i po raz kolejny mówisz o narkotykach ogólnie, a jest to zwyczajnie złe pojmowanie… Bo każdy działa inaczej, każdy ma inny potencjał do uzależnienia itd. Nie mam natomiast wątpliwości, że obecna sytuacja jest spowodowana przez to, że narkotyki zostały zakazane i zepchnięte do podziemia. Młodych ludzi naraża się na kontakty z dziwnymi ludźmi, a policja jest stawiana na pozycji wroga…

  11. Dagon

    Ja po prostu nie ćpam (jak wolisz nie konsumuję zadnych narkotyków) i stąd u mnie takie moherowe podejście do tematu.
    Pytasz co mnie interesuje młodzież ? mam 2 synów 16 i 18 lat i jak widzę Palikota opowiadającego idiotyzmy że marihuana to nieszkodliwa używka i 80% młodzieży ją pali – to najchętniej bym go zamnknął do celi z 10 gejami na 5 lat – bo niestety tacy idioci mają czasem większy wpływ na młodzież niż rodzice – magia “nieomylnych” mediów i byłego członka PO.

    1. Czyli rozumiem, że nie korzystasz również np. z alkoholu, papierosów, kawy itp. Jeżeli nie no to spoko Twój wybór i nic mi do tego 🙂

      Jack nie pytałem co Cię interesuję młodzież tylko co Cię interesuję życie pełnoletniego obywatela, który ma prawo robić z nim co chcę. Pisałem już co sądzę o niepełnoletnich i o tym jak obecne prawo działa na ich szkodę. Co do Palikota to widzisz, dla mnie on nie jest kandydatem gdyż poza paroma hasełkami o mj czy też homoseksualistach nie ma nic do zaoferowania. Koniec wojny z narkotykami (wiatrakami) jest potrzebny ale inne rzeczy są ważniejsze. Jeżeli młodzież chcę na niego głosować tylko dlatego to przepraszam bardzo ale raczej słabo myślą, a rodzic powinien z nimi na ten temat porozmawiać. Nie mam dzieci ale póki co uważam, że rodzic powinien mieć duży wpływ na swoje dzieci, a nie tak jak to się dzieję teraz… Wiadomo łatwo mówić ale jednak tu chodzi o dziecko, więc rodzic, któremu zależy powinien starać się mieć dobry kontakt i rozmawiać z dzieckiem na wiele tematów kształtując je. Wiadomo, że czasem wyjdzie czasem nie ale takie jest życie. Ja osobiście jestem wolnościowcem i chciałbym w przyszłości móc wychować dziecko tak jak chcę, a sam nie chcę być ograniczany przez urzędników. Sam osobiście uniknąłem mocniejszych narkotyków przez to, że dużo o tym czytałem i miałem kontakt z osobami, które próbowały. M.in. to odrzuciło mnie od wszelakiej chemii… Czytałem strony, które według niektórych promują narkotyki, a ja uważam inaczej… Dały mi one wgląd w to z 1 ręki… Wiedziałem jaki to ma wpływ na niektóre osoby i w + i -. Myślę, że z domu pewne wzorce też wyniosłem ale bez tej świadomości kto wie czy bym nie spróbował z samej ciekawości… Wiadomo ile ludzi tyle opcji ale moim zdaniem zakazy to jest tylko maskowanie problemu. Mógłbym jeszcze pisać i pisać i chyba już się trochę w tym poście zapętliłem. Jakby było to niezrozumiałe to przepraszam 😉

  12. “Tych pierwszych jest pewnie 5% a tych drugich 95%, z tym że z czasem te 5% dołączy do tych 95% ”

    rzeczywiście tak myślisz?

    1. Oczywiście to statystyki są wyssane z palca. Jeśli chcemy mówić o faktach to pozwolę sobie zacytować jakiś konkret:

      “Research in the USA has indicated that about 10% of those who ever use cannabis become daily users, and 20% to 30% become weekly users. Cannabis use in the USA typically begins in the middle to late teenage years and peaks in the early and middle 20s. Use declines steeply after young people enter full-time employment, marry, and have children.”

      Żródło: Hall, Wayne and Degenhardt, Louise, “Adverse health effects of non-medical cannabis use,” The Lancet (London, United Kingdom: October 17, 2009) Vol. 374, p. 1389

  13. Cześć Obrrr…kope lat 🙂

    tak, tylko na marszu konopii – mnóstwo było dziaciaków poniżej 18-stki – widać było od razu. I dlaczego nikogo to nie zainteresowało ? organizatorów np ? bo mają to głęboko w dópie a zawsze taki młodziak to jedna morda do darcia więcej – nie oszukujmy się – wszyscy bracze mają gdzieś innych braczy a nieletnich jeszcze głębiej (bo mniejsi).

    1. wiesz, trudno jest upilnować ludzi skoro jest “wjazd wolny”. Do tego “walka z policją” jest atrakcyjnym tematem dla niedojrzałych młodzików z mlekiem pod nosem. Okoliczne dresy też mają swoje porachunki, jest okazja to czemu nie porzucać butelkami. Ale nie zmienia to faktu, że była tam jednak bardzo liczna grupa ludzi, którzy autentycznie wiedzą o czym mówią.

      Mam nadzieję, ze następnym razem nauczeni doświadczeniem organizatorzy będą mieli jakąś wzmocnioną szczekaczkę, żeby ogarnąć tłum, nawet jak “sprytna” policja im sprzęt podwędzi.

  14. Podasz mi jakieś przykłady dobroczynnego wpływu narkotyków na człowieka ? 🙂

    1. wielu artystów tworzy pod wpływem narkotyków. Sztuka uszlachetnia, masz więc pierwszy przykład.

    2. Mówisz o wszystkich narkotykach? Nie próbowałem wielu. Można mówić o plusach w kontaktach międzyludzkich (w odpowiedniej dawce bo wiadomo, że z pijakiem czy kimś totalnie w innym świecie nie pogadasz), np mj otwiera umysł, pozwala spojrzeć na coś z innej strony, relaksuje, często daje inspiracje chociaż czasami to może być złudne (często są dobre pomysły ale bywa gorzej z realizacją i np. lepiej zrobić to bez palenia), medyczne zastosowanie konopi jest bardzo szerokie od łagodzenia bólu, pomaga przy jaskrze, stwardnieniu rozsianym, może być pomocna w leczeniu raka (nie wiem czy każdego ale jednak pomocna i nie trzeba jej palić… są osoby, które wytwarzają olejek i np smarują czerniaka, albo go zwyczajnie połykają i nie działa to psychoaktywnie, na youtube “run from the cure”), może wzmacniać łaknienie (to może być + i -). Obecnie są nawet leki na bazie konopi, tylko, że dlaczego ludzie mają łykać pigułki, w których nie ma całego składu i płacić koncernom zamiast samemu sobie hodować i ich nie wspierać… Jeżeli chodzi o psychodeliki to są to głębsze doświadczenia i nawet jeżeli ktoś przeżyję coś strasznego i już nigdy tego nie weźmie to i tak może to być dla niego plusem (ibogaina pozwala wyjść z uzależnienia przez silne halucynacje, jest skuteczna i zakazana hehe). Mogą być również pozytywne doznania, które dają nam nowe światło na nasze życie i ciężko jest mi tutaj napisać coś konkretnego bo każdy jest inny. Dla mnie obecnie ludzie są zbyt zamknięci i z duchowością, medytacją, odkrywaniem siebie mają niewiele wspólnego. Dla mnie to jest plusem. Wolę to niż ślepą pogoń za pieniądzem. Btw. http://en.wikipedia.org/wiki/Kary_Mullis ten pan dostał Nobla za odkrycie reakcji łańcuchowej polimerazy i przyznał, że zawdzięcza to po części LSD.

      Można tutaj pisać i pisać o + i – ale to wszystko jest kwestią indywidualną. Jak widzisz ktoś dostanie Nobla, a ktoś umrze w rynsztoku. To jest życie i są słabsze i mocniejsze jednostki i różne sytuacje życiowe. Nic nie jest pewne i bezpieczne. Dla mnie korzystanie z pewnych substancji z głową było czymś co miało na mnie wpływ i ukształtowało mnie pewnym stopniu. Uważam, że zawsze są + i – i każdy (pełnoletni) powinien zadecydować samemu. Uważam, że jestem dzięki temu po części lepszym człowiekiem, ponieważ zmieniło to w pewnym stopniu mój sposób myślenia… Kurde to jest temat rzeka i czasami chciałbym napisać wszystko, a tak się nie da 😉

    3. Odkrycie budowy łańcuchów DNA (oraz jego rezultat – rewolucja w dziedzinie genetyki). Francis Crick oficjalnie przyznał że dokonał odkrycia będąc pod wpływem (oraz dzieki działaniu) popularnego LSD. Nie przeszkodziło to jednak w przyznaniu mu za to odkrycie nagrody Nobla.

      Jeśli cenisz muzykę… The Beatles, Rolling Stones, David Bowie, Iggy Pop, James Brown, Nirvana, Bob Marley i dziesiątki innych czołowych muzyków tworzyło i tworzy pod wpływem środków zmieniających świadomość. Fakt.

  15. Dagon

    ” Nie mam dzieci ale póki co uważam, że rodzic powinien mieć duży wpływ na swoje dzieci”

    Drogi Dagonie :). 🙂 🙂 masz rację ale nie mogę się powstrzymać od uśmiechu….:)
    Ja też tak uważam ale życie jest niestety inne niż uważanie rodziców. Młodzież przechodzi zawsze fazę buntu, sprzeciwu wobec rodziców – i jest to normalne i uzasadnione. I właśnie w tym okresie buntu zarzuca się na młodzież haczyk z przynętą narkotyków – (jak rybom na tarle) – część z nich uniknie haczyka, druga część da się złapać na “nieszkodliwe używki”, część z nich spróbuje potem czegoś innego potem jeszcze czgoś innego….bo mj “rozprawicza”.

    p.s. pytałeś czy piję alko? tak, okazyjnie i mam z tego przyjemność 🙂

    Mówisz że uniknąłeś chemii, ale naturkę poznałeś…trzymaj się.

    1. “Ja też tak uważam ale życie jest niestety inne niż uważanie rodziców. Młodzież przechodzi zawsze fazę buntu, sprzeciwu wobec rodziców – i jest to normalne i uzasadnione. I właśnie w tym okresie buntu zarzuca się na młodzież haczyk z przynętą narkotyków – (jak rybom na tarle) – część z nich uniknie haczyka, druga część da się złapać na “nieszkodliwe używki”, część z nich spróbuje potem czegoś innego potem jeszcze czgoś innego….bo mj “rozprawicza”.”

      Tyle, że ten haczyk zarzuca diler, bo mu się opłaca go zarzucać.

      Ponadto jak twierdził Kotański marihuana jest wentylem bezpieczeństwa by młodzi ludzie nie szli dalej. Kotański chyba wiedział co mówi.

      I tak mozemy dojść do wniosku, że gdyby marihuana była legalna (na razie zdepenalizowana), to nie dość, że o wiele mniej haczyków by się znalazło w wodzie, to jeszcze te zarzucone nie miałyby tak ostrych grotów.

      A łowienie prądem czy karbidem (czyli “haczyki z twardymi przynętami”) to już inna para kaloszy. To już kłusownictwo – więc do paki!

  16. Obrrr

    Jeszcze więcej artystów wykończyły narkotyki – a z resztą ilu z tych 5-10 tyś młodziaków zostanie artystami którym pomogą narkotyki ?
    Jednemu ? dwóm ? A co z resztą?
    Dla mnie to kiepski argument…sorry (jak bill hicks) 🙂

    1. to tylko przykład – tak jak chciałeś, zresztą bardzo trafny, działa sztuki tworzone przez tych “degeneratów”, stanowiące śwadectwo rozwoju wrażliwości ludzkości przeżyją niejednego zdrowego byka, który na oczy narkotyków nie widział. Kolejny przykład, oczywisty, to w medycynie. Lek od trucizny oddziela tylko dawka. Trudno przewidzieć jak by świat wyglądał bez narkotyków. Zaryzykujesz stwierdzenie, że byłby lepszy?

      To jasne dla mnie, że chodzi Ci o plusy “ćpania” rekreacyjnego. Nie wiem czy palenie trawki to ćpanie (pejoratywne skojarzenie), ale jedno wiem na pewno, pisałem już o tym kiedyś i powtórzę. Trawka spowodowała, ze zacząłem patrzeć na siebie pod innym kątem. Ewidentnie wydobyła za mnie pewne pozytywne cechy i oceniam ją jednoznacznie pozytywnie dla mnie. Jestem po prostu osobą, która ma recptory ustawione dokładnie na nią.

      Nie rozumiem tego co wcześniej piszesz o tych 95%. Dla mnie to nieporozumienie. Cała masa moich znajomych (dojrzali ludzie, którzy odnieśli sukcesy zawodowe, mają rodziny) pali rekreacyjnie trawę i nikt nie ma z tym problemu i nie mam podstaw sądizć, że różnimy się jakoś specjalnie od reszty populacji. Tak więc te 5-95 sa dla mnie mocno podejrzane 🙂

  17. Dobra chłopaki, kończę bo mnie w końcu autor wywali z tego bloga za poglądy… 🙂 skoro to już Białoruś.

    1. a tam wywali… chodzi przecież o wymianę argumentów… Białoruś to mamy w rządzie, który trzeba zwyczajnie zmienić.

      O plusach odpowiedziałem Ci wyżej, a co do buntu dzieci to właśnie teraz się buntują m.in. przez owoc zakazany… Rozumiem, że ciężko jest wychować dzieciaka ale no coś w stylu nie bo nie i jeszcze z fałszywymi argumentami do nich nie trafi 🙂

      Tak naturę spróbowałem i do mnie przemówiła m.in. tym, że brzydzę się chemii w postaci narkotyków, “lekarstw”, dodatków do żywności itd. 😉 Źle mi też z tym, że nie można sobie hodować własnej rośliny i kupując mj z niewiadomego źródła nie wiesz co ona ma w sobie… Obecna polityka jest dla mnie totalnie zła i jest czymś co wręcz powiększa plagę narkomani… Na dodatek tracone są pieniądze, i czas służb, które powinny zajmować się czymś innym, a sam policjant stał się m.in. dlatego kimś nieszanowanym. Chociaż to nie jest jedyny powód to głównie trzeba o to obwiniać prawo. Ale tak jak już pisałem jestem wolnościowcem i mam dosyć obecnego prawa i wszelkich partii obecnych w rządzie ale to już jest temat o wiele głębszy niż narkotyki. Tak czy siak ten temat uderza w wolność osobistą co jest akurat bardzo ważne… No ale jesteśmy w prawie w Białorusi no i nie ma się co łudzić, że tu jest wolność ;] Zresztą nawet nie jesteśmy suwerennym krajem tylko jakimś stanem w ue ale olejmy już wnikanie w temat… miłego dnia 🙂

  18. Obrrr

    “Ponadto jak twierdził Kotański marihuana jest wentylem bezpieczeństwa by młodzi ludzie nie szli dalej. Kotański chyba wiedział co mówi.” – nie chce mi się w to wierzyć – to jakieś mity.

    “Tyle, że ten haczyk zarzuca diler, bo mu się opłaca go zarzucać.”
    Nie, ten haczyk zarzuca też marsz konopii i całą propoganda pronarkotykowa – to wtedy młodzież przekonuje się że narkotyki są spoko (przecież tylu to pali i nic się nie dzieje).

    Gdyby była legalna (a ja jestem tylko za depenalizacją) to młodzież kombinowała by tak, ok od 18 lat, jak alkohol, więc tylko by czekali do 18-stki i potem normalnie używali jak alkohol….dla mnie dramat byłby.
    Nie mówię tu o takiej “mądrej młodzieży która wie, ma swój rozum, jest odpowiedzialna” itd – normalna młodzież zaczęłaby po prostu na potęgę brać – bo juz wolno a skoro wolno to na pewno nie może szkodzić.

    1. Widzisz ja bym chciał, żeby młodzież była mądrzejsza bo teraz jakoś głupawa się robi przez wspaniałe zmiany, konsumpcjonizm, rozrywkę z każdej strony itd. 😉

      Widzisz jak ktoś chce to i tak zapali… Jak by było od 18 lat to przynajmniej by kombinowała ale przynajmniej byłoby to czyste, a osoba udostępniająca osobie nieletniej narażona byłaby na dużą kare. Teraz wystarczy iść do ziomka i wziąć ile się chcę, a że to się dziwnie iskrzy albo może spleśniałe było to już nie ważne…

      No i mj nie jest furtką do reszty to zostało już dawno obalone… Zresztą to tak jakbyś powiedział, że piwo jest furtką do denaturatu… No i zresztą większość i tak zaczyna od alkoholu i papierosów… ci “lepsi” pomijają to wszystko i zaczynają od razu wciągać a gimnazjum 😉 No ale dla mnie to już wina rodziców i towarzystwa oraz braku rzetelnej edukacji w szkole… ale pewnie i samego dziecka i jego charakteru 😉

    2. ““Ponadto jak twierdził Kotański marihuana jest wentylem bezpieczeństwa by młodzi ludzie nie szli dalej. Kotański chyba wiedział co mówi.” – nie chce mi się w to wierzyć – to jakieś mity.”

      Dlaczego mity? Wciąż wierzysz w to, że marihuana to tylko pierwszy krok na drodze do twardych narkotyków?

      A może niektórzy ludzie mają pewne predyspozycje i wciąż sięgają po coś mocniejszego? Dlaczego winić tylko jeden z etapów na ich drodze do staczania się, a co to, nie zaczynali od piwa? Dlaczego było dla nich za słabe i przerzucili się na coś mocniejszego? Nie dlatego, że potem musieli się przerzucić na coś jeszcze mocniejszego, itd?

      Gdzie w tym całym obrazku jest miejsce dla ludzi, którzy nigdy nie sięgną po coś mocniejszego, bo trawka jest dokładnie tym czego im potrzeba?

  19. Obrr

    kiedyś o tym gadaliśmy ale nie pamiętam……masz dzieci na stanie ? 🙂

    I pytanie ogólne do ewentualnych dyskutantów ?
    Czy macie dzieci ? Autorze bloga…masz dzieci ?

    Widzisz jeśli ktoś jest dorosły – mam na myśli że pracuje, utrzynuje się sam – trudno mi odmówić mu prawa do brania narkotyków – jak musi niech bierze. Problem jest taki że człowiek wchodzi w świat narkotyków zanim jest naprawdę dorosły i dojrzały psychicznie i emocjonalnie…w większości przypadków jest uczniem, studentem. Znacie kogoś kto zaczął brać narkotyki w wieku ponad 25 lat ? a nawet jeśli znacie to będą to wyjątki które potwierdzą regułę – że narkotyki zaczyna brać młodzież a nie dorośli – dorośli tylko kontynuują “swoją pasję” i dorabiają do tego sprytne ideologie, czasem oszukują siebie i innych że im to nie szkodzi. Amen 🙂

    1. Masz dzieci ale każdy jest inny i każdy ma inne dzieci… Wiadomo, że ludzie zaczynają jak są młodsi ale nie powiesz mi, że wszyscy jak mają 15 lat… W sumie wiek się obniżył m.in. dzięki owej zakazującej ustawie. Z dopalaczami było podobnie, wpierw były rzeczy dostępne od lat, którymi mało kto się interesował i nie były one groźne w większości, potem zostało to rozreklamowane przez państwo i zakazane, po czym na rynek wchodziły coraz to gorsze wynalazki, a ludzie brali to często jako legalną alternatywę czy też jako bunt przeciwko państwu i jego zakazom. Teraz chociaż zakazane, te substancje są bardziej popularne niż przez ową akcją…

      Ale wracając do początków to alkohol też się zaczyna wcześniej (niektórzy rodzice nawet dają łyczka czasem maluchom heh). Myślę, jednak, że nie każdy zaczyna w gimnazjum i wiele jest osób, które zaczynają w okolicach 18stki… Pewne jest, że tego nie powstrzymamy zakazami i w ten sposób czynimy więcej szkód…

    2. ” dorośli tylko kontynuują “swoją pasję” i dorabiają do tego sprytne ideologie, czasem oszukują siebie i innych że im to nie szkodzi. Amen ”

      Domaganie się poszanowania swoich konstytucyjnych praw przez wolnego człowieka to nie jest sprytna ideologia i oszukiwanie samego siebie. Skoro empirycznie stwierdzam, że mi coś nie szkodzi, a jedyne problemy jakie mogę mieć w związku z tym czymś to fakt, że mogę przez to do więzienia trafić za nic, to chyba wiem co mówię. Skoro naukowcy dowodzą metodami naukowymi, że większość ludzi nie ma z tym problemu i widzę ewidentnie, że jestem w tej większości, to chyba mam prawo do bycia sobą.

      Pozdro

      1. co mówią naukowcy ?? słynny raport WHO:

        “Uzależnienie
        Z uwagi na to, że używanie konopi jest warunkiem niezbędnym dla powstania uzależnienia, ocena ryzyka względnego nie byłaby tu właściwa. Najlepszym sposobem kwantyfikacji ryzyka uzależnienia jest oszacowanie, jaki odsetek spośród osób, które kiedykolwiek używały konopi bądź które używały ich regularnie, istotnie uzależnia się od tego środka. Najlepsze szacunki opierają się tu przede wszystkim na danych amerykańskich z końca lat siedemdziesiątych i początku osiemdziesiątych. Wynika z nich, że w uzależnienie popadnie od 10 do 20 procent osób, które kiedykolwiek używały konopi oraz od 33 do 50 procent tych, którzy używali tego środka regularnie (patrz Hall et al, 1994). Odpowiednie odsetki osób palących tytoń i zażywających opiaty byłyby wyższe.”

        Zauważ że mowa o latach 70-80 gdzie podobno stężenie THC było ciut nizsze niż obecnie.
        Jeśli jesteś tym szczęściarzem i należysz do tej połowy która się nie uzależnia…to gratuluję optymizmu i dobrego samopoczucia 🙂

        1. prawdopodobieństwo należenia do połowy jest całkiem spore.

          Zresztą jeśli chodzi o mnie, to nie mam skłonności do uzależnień. Z alkoholi pijam tylko piwo, papierosów nie palę, od seksu i od komputera też się nie uzależniłem. Może po prostu jest to cecha człowieka, a nie uzależniacza.

          Palisz papierochy? Chyba tak, z tego co pamiętam. 🙂

        2. dodam jeszcze, że to, że jest więcej thc jest plusem dla płuc bo nie trzeba tyle palić 🙂

  20. Dagon

    “Źle mi też z tym, że nie można sobie hodować własnej rośliny i kupując mj z niewiadomego źródła nie wiesz co ona ma w sobie… Obecna polityka jest dla mnie totalnie zła i jest czymś co wręcz powiększa plagę narkomani”

    A teraz zobacz – palisz rekreacyjnie ? to po co Ci własna hodowla ? Powinieneś dziękować za to że nie masz 5 krzaczków na własny użytek, bo szybciutko przestałbyś palić rekreacyjnie a zacząłbyć codziennie 🙂
    Może to nieprawda ?!?!? Pozdrawiam

    1. Miałbym np. krzaka na cały rok albo parę mniejszych (różne odmiany). Wiedziałbym co palę i mógłbym z tego robić, zarówno jedzenie, jak i leczniczy olejek jak i korzystać rekreacyjnie.

      Zresztą jakbym chciał mieć nawet 20 i palić cały rok nie szkodząc przy tym nikomu to jest to moja osobista decyzja i państwu nic do tego. Nie powinienem być przestępcą za to, że chciałbym hodować roślinę na własny użytek. Takie prawo jest zwyczajnie niesprawiedliwe i oparte na interesach koncernów, a nie na dobrze obywateli. Dobrze wiadomo dlaczego zakazano np. konopi…

      1. tak tak wiemy, żeby papier robić z drewna a nie z konopii….stara teoria spiskowa 🙂
        Czy potrafiłbyś mieć w domu 10 gram i spalać je rekreacyjnie przez 6 miesięcy – NIE, NA PEWNO NIE – spaliłbyś wszystko dużo szybciej, bo tak to działa. Co nie ??

        1. akurat dla mnie większym narkotykiem są słodycze gdyż otwarta czekolada na biurku nie przetrwa, natomiast taka 10tka przetrwa o wiele dłużej 🙂 Zwłaszcza jeżeli mówimy tylko o sobie… pół roku i 10g to wychodzi jakieś 0.055g na dzień 😉 Czasem się robi dłuższe przerwy więc da radę nawet z zawartością w biurku 🙂 Czasem pewnie nie da rady ale w takim razie pytanie do Ciebie ile piw pijesz w pół roku? Zresztą można sobie tydzień pracować, a w weekend się relaksować. Wielu jest takich… No i po raz kolejny piszę, że mogę se nawet 10g tygodniowo palić jeżeli nikomu tym nie szkodzę 🙂 Jeżeli stracę przez to pracę, nie będę zdatny do życia to automatycznie poczuję tego skutki i się ogarnę a jak nie to nie ma co liczyć na innych i albo zrozumieć, że tak nie można albo trudno no słabe jednostki zazwyczaj w przyrodzie giną 🙂

        2. Konopie są lepszym źródłem papieru niż drzewa to fakt a nie teoria spiskowa… :]

          1. z pewnością są Dagon…wg twórców filmu THE UNION, i podobnych bajek z pięknym męskim głosem lektora przy którym każdy może podszkolić angielski 🙂
            I tak łykamy jak gęsi filmik z youtuba i mamy pewność że narkotyki nie są takie złe…to tylko złe państwo chce nam zabronić ćpać (o sorry..konsumować)

  21. ““Tyle, że ten haczyk zarzuca diler, bo mu się opłaca go zarzucać.”
    Nie, ten haczyk zarzuca też marsz konopii i całą propoganda pronarkotykowa – to wtedy młodzież przekonuje się że narkotyki są spoko (przecież tylu to pali i nic się nie dzieje).”

    brak zgody. Czy to wina pewnej grupy dorosłych ludzi, że są zmuszeni do bronienia swojej wolności na ulicy? A założenie, że ludzie ci protestują tylko po to, by coś promować jest krzywdzące. Oni w pierwszej kolejności przyszli po swoje konstytuycyjne prawa. Niech władza im je odda, to nie będą się ze swoją trawką nikomu narzucać.

    “Gdyby była legalna (a ja jestem tylko za depenalizacją) to młodzież kombinowała by tak, ok od 18 lat, jak alkohol, więc tylko by czekali do 18-stki i potem normalnie używali jak alkohol….dla mnie dramat byłby.”

    I już to byłoby wielkim sukcesem! Załatwić trawkę na szkolnej przerwie jest dla nieletniego łatwiej niż kupić w sklepie alkohol. Ehhh, gdyby tak się udało przesunąć wiek inicjacji z 13 do 18 lat. Pięknie by było…

  22. Jak widziałem uczestników marszu (stojąc z boku oczywiście) to myślę że mało z tych osób ma dobry kontakt z rodzicami, że rodzice mają wpływ na ich wybory w życiu. Wątpię żeby jakakolwiek szkoła mogła wbić im do głów że branie narkotyków to ryzyko… Założę się że rodzice tych 10 tysi w większości nie wiedzą o tym ze ich dzieci biorą narkotyki. Aha…te dzieci są takie dobre i nie chcą martwić swoich rodziców? może i tak.

    1. To że na marsz powinni przychodzić 30latkowie a nie dzieci to jest fakt… Ale co zrobić jak z wiekiem ludzie mają gdzieś wolność osobistą i w większości porzucają idee wolnościowe na rzecz przeżycia w tym dziadowskim systemie. Wciąż palą ale zwyczajnie się z tym nie afiszują chociaż doskonale wiedzą, że prawo jest do dupy i w każdej chwili za głupią trawkę państwo może im zepsuć całe życie…

  23. Dagon
    Każdy kto zaczyna palić marihuanę jest świadomy że łamie prawo, że grozi za to więzienie czyż nie? A jeśli tak to robi to na własną odpowiedzialność i dlaczego teraz narzeka że może mu to zmarnowaź życie ?
    Czy wyboru marihuany dokonał świadomie, czy nie ? Czy był dorosły i odpowiedzialny za swoje czyny czy nie był ? Każdy musi sobie we własnym sumieniu odpowiedzieć – czy może jednak dał sie wkręcić w temat będąc zwykłym naiwnym nastolatkiem ?? A teraz dorabia filozofię że niby wszystko jest OK.

    1. oczywiście można w ten sposób widzieć świat – skoro ktoś mi zakazuje czegoś co nie szkodzi innym, a mnie szkodzi wielokrotnie mniej niż przygoda z wymiarem “sprawiedliwości”, to nawet jeśli robi to wbrew moim konstytucyjnym prawom, ja mam tego słuchać i nie jęczeć jak mi będą kajdanki na ręce zakładać.

      1. Obrrr z ciekawości, zacząłeś podpalać mj będąc dorosłym i samowystarczalnym czy młodzieńcem na utrzymaniu rodziców będąc ?

        Tak z ciekawości pytam, bo ja np wypiłem pierwsze wino w w 16l.

        1. pierwszy raz zapaliłem trawkę w wieku ok 20 lat, już na studiach, nie byłem jeszcze wtedy samowystarczalny. To było w czasach, gdy można było posiadać na własny użytek.

          1. Czyli pełnoletni, przy rodzicach…niby “po bożemu” bo miałeś 20….ale znasz kogoś kto zaczął później, w starszym wieku ?

    2. To co jeżeli państwo nagle zakaże uprawy warzyw w ogródku i zaleci kupno warzyw genetycznie modyfikowanych (btw. dzisiaj głosowanie o ustawie nasiennej, a zakaz uprawy w ogródkach też się może pojawić bo też o tym słyszałem) i nie jest to wcale moim wymysłem. O albo parę dni temu w Rosji zakazali pietruszki bo jej nasiona mają jakieś właściwości narkotyczne (w Polsce też chcieli zakazać ale osoba czytająca to nawet nie wiedziała co oznaczają łacińskie nazwy które czyta w czasie walki z dopalaczami…). Co jakby zabronili Ci jeść co chcesz i wprowadzili standardy na wszystko… Uważasz, że to byłoby dobre i że bycie niemyślącym bydłem jest dobre? Mnie osobiście to bydło przeraża zwłaszcza, że teoretycznie mamy demokrację (na prawdę to ściema bo rządzi ue a tam demokracji nie ma jakbyś nie wiedział).

      Dodam jeszcze jeden cytat Gandhi’ego

      “Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa.”

      Wolę być zatem osobą myślącą i rozwijającą siebie niż bydłem, które wspiera niesprawiedliwy system…

      1. Bardzo mądre słowa Dagon….tylko że trochę abstrachujące od rzeczywistości.
        Jak by mi ktoś zabronił jeść chleb – to też pierwszy rzucę kamieniem. Ale rozmawiamy o narkotykach (oczywiście mam na myśli marihuanę) Widzisz dla mnie marihuana jest narkotykiem i kropka. Dla Ciebie nie jest narkotykiem tylko używką. Kto ma rację ? Ty bo ją palisz i na swoim organizmie widzisz że na razie nic Ci nie jest? Czy druga strona ma rację która mówi że jeśli nic się Tobie na razie nie dzieje, to może jest to tylko na razie – przecież nie wiesz jak będziesz funkcjonował za 10 lat !!! a może wiesz ?
        Oczywiście jesteś wolnościowcem – możesz robić co chcesz…czy na pewno? a może Ty już musisz palić w wydaje Ci się że nadal tylko chcesz? 🙂 bo niby dlaczego nie przestaniesz ? bo lubisz palić?

        1. Ale przecież nie musisz jeść chleba… ktoś może powiedzieć, że biały chleb jest szkodliwy a biała mąka jest wytwarzana przy obecności aluminium i pozbawiona wszystkiego co dobre… My wiemy lepiej i mówimy Ci, że masz tego nie jeść. (to wersja i tak dobra bo lepszy pełnoziarnisty) ale równie dobrze, możemy Ci mówić, że witaminy są złe i powinieneś jeść pigułki (zła wersja o i np. warto poczytać co jest napisane na lekarstwach… i dlaczego to jest w ogóle legalne skoro jest gorsze od mj ;])

          Albo tak jak chcieli zrobić w stanach, a ostatnio gdzieś wprowadzili brak soli na stołach w restauracjach… Czyli uczymy ludzi bycia idiotami… Jak nie chcę solić to nie posolę… Skutki dobrze znamy

          Wracając do mj to ja nie palę tego i wpycham komuś do płuc tylko palę ja… Więc co Cię to interesuję? Jeżeli nagle zeświruję czy też zacznę popełniać przestępstwa (refer madness lol) to sam jestem sobie winien i kara musi dla mnie być za przestępstwa, a nie za palenie. Co do funkcjonowania wiem na pewno, że lepiej funkcjonuję po 10 latach niż osoby, które piją alkohol 🙂 Co będzie za 10 lat się okaże póki co słucham swojego ciała, czytam na ten temat, obserwuję i chciałbym mieć coś czystego a nie jakiś syf, który mi bardziej szkodzi niż sama mj.

          Jestem wolnościowcem i mogę robić co chcę ze swoim ciałem cokolwiek to dla mego ciała będzie oznaczać. Jeżeli jem niezdrowo, nie ruszam się, wciągam dużo dymu to muszę się liczyć z tym, że umrę wcześniej. Jeżeli dbam o siebie to raczej pożyję dłużej ale i tak nigdy nic nie wiadomo.
          btw. nie lubię samego faktu palenia…

  24. Dagon

    “akurat dla mnie większym narkotykiem są słodycze gdyż otwarta czekolada na biurku nie przetrwa, natomiast taka 10tka przetrwa o wiele dłużej”

    To ty jesteś czekoladocholik 🙂 tak jak i ja.
    pewnego dnia moja żona stwierdziłą że chyba jestem uzależniony od czekolady, 30.08.2010 – tak się zajeżyłem że nie jem do tej pory (ani kawałka) 🙂

    Ale ale, nie słyszałem żeby od czekolady dostać schizów, lęków, amotywacji, napadów głodu, żeby ostatnie pieniądze wydawać na czekoladę – a o mj słyszałem podobne rzeczy.

    1. Jeszcze jakbyśmy jedli prawdziwą czekoladę, która jest bardzo dobra dla organizmu… To byłoby głupotą jej odrzucanie ale z tym co mamy na półkach to wyjdzie na zdrowie…Oryginalnie czekoladę piło się z chilli i bez jakiegoś mleka, nie wiem czy wiesz ale duża ilość chilli działa psychoaktywnie ;P Od słodyczy można dostać wielu chorób… jest to zazwyczaj bezwartościowe jedzenie, dlatego postanowiłem je ograniczyć… Powstrzymać się ciężko ale nie kupuję za często.

      Jeżeli chodzi o mj to nie wywołuje chorób psychicznych ale może je ukazać jeżeli już są. Ogólnie zwiększa doznania więc może zwiększyć lęk jak i pozytywne doznania. Amotywacja jest czasem prawdą ale nie można obwiniać o to tylko konopie ale ogół (m.in. system, który karzę przedsiębiorczość i jak tu się czuć zmotywowanym przy takim bandyctwie). Myślę, że są osoby, które wydają ostatnie pieniądze na czekoladę 🙂

  25. Dobra chłopaki, kończymy tę pogaduchę.
    Pozdrawiam i dzięki za rozmowę.

    1. dzięki również i mam nadzieję, że jesteśmy zgodni w sprawie dzieci i władzy rodzicielskiej jak i wolności osobistej dla dorosłych… bo inaczej to dobrze wiemy jaki to ustrój, którego nazwy wymieniać nie będę :]

      pozdrawiam miłego dnia 🙂

  26. “Czyli pełnoletni, przy rodzicach…niby “po bożemu” bo miałeś 20….ale znasz kogoś kto zaczął później, w starszym wieku ?”

    Znam, choć swoło “zaczął” jest w ich przypadku nieadekwatne. Jedna z tych osób spróbowała około 30go roku życia i nie pasowało jej śmianie się z byle czego (wydawało jej się, że robi z siebie głupa). Druga osoba (przed czterdziestką) zapaliła, stwierdziła, że jest ok, ale ma tak odległy do tego stosunek, że jeśli nie ma supernaturalnych:) okoliczności, to nie ma okazji, by to palić.

    Nie znam żadnego pięćdziesięciolatka, palącego po raz pierwszy.

  27. “Widzisz dla mnie marihuana jest narkotykiem i kropka. Dla Ciebie nie jest narkotykiem tylko używką. Kto ma rację ? ”
    Przecież jeden termin powiązany jest z drugim. Narkotyki są używkami. Większość powszechnych i legalnych używek jest jednocześnie narkotykami.

    “Każdy kto zaczyna palić marihuanę jest świadomy że łamie prawo, że grozi za to więzienie czyż nie? A jeśli tak to robi to na własną odpowiedzialność i dlaczego teraz narzeka że może mu to zmarnowaź życie ?(…)”

    Ano narzeka, że zmarnować może mu to życie, bo chcąc korzystać z prawa do decydowania o własnym menu, nasyła się na niego policjanta, prokuratura. Demonstracja to wyraz sprzeciwu wobec takiego stanu rzeczy.
    Wałęsą czy ks. Popiełuszko za działalność prospołeczną krytykującą PZPR i skutki tejże działalności w postaci więzienia w przypadku tego pierwszego i morderstwa wobec drugiego, mogą mieć pretensje tylko do siebie? No bo przecież wiedzieli w co się pakują.

    “(…)czy może jednak dał sie wkręcić w temat będąc zwykłym naiwnym nastolatkiem ?? A teraz dorabia filozofię że niby wszystko jest OK.”

    Czy może jednak to wiele osób dało się
    wkręcić w temat będąc zwykłymi naiwnymi osobami “40+”. A teraz dorabiają filozofię, że niby alkohol to tylko używka a marihuana to aż narkotyk a więc wszystko pod względem prawny w tym temacie jest OK.

    June 7, 2011 at 10:17

  28. “Widzisz dla mnie marihuana jest narkotykiem i kropka. Dla Ciebie nie jest narkotykiem tylko używką. Kto ma rację ? ”
    Przecież jeden termin powiązany jest z drugim. Narkotyki są używkami. Większość powszechnych i legalnych używek jest jednocześnie narkotykami.

    “Każdy kto zaczyna palić marihuanę jest świadomy że łamie prawo, że grozi za to więzienie czyż nie? A jeśli tak to robi to na własną odpowiedzialność i dlaczego teraz narzeka że może mu to zmarnowaź życie ?(…)”

    Ano narzeka, że zmarnować może mu to życie, bo chcąc korzystać z prawa do decydowania o własnym menu, nasyła się na niego policjanta, prokuratura. Demonstracja to wyraz sprzeciwu wobec takiego stanu rzeczy.
    Wałęsą czy ks. Popiełuszko za działalność prospołeczną krytykującą PZPR ponieśli skutki tejże działalności w postaci więzienia w przypadku tego pierwszego i morderstwa wobec drugiego mogą mieć pretensje tylko do siebie? No bo przecież wiedzieli w co się pakują.

    “(…)czy może jednak dał sie wkręcić w temat będąc zwykłym naiwnym nastolatkiem ?? A teraz dorabia filozofię że niby wszystko jest OK.”

    Czy może jednak to wiele osób dało się
    wkręcić w temat będąc zwykłymi naiwnymi osobami “40+”. A teraz dorabiają filozofię, że niby alkohol to tylko używka a marihuana to aż narkotyk a więc wszystko pod względem prawny w tym temacie jest OK.

    June 7, 2011 at 10:17

  29. Piotr
    Bardzo zręcznie to wykręcasz – ale ja to rozumiem 🙂 – bracz zawsze sobie wszystko wytłumaczy na swoje kopyto – tak było, jest i będzie.
    Narkotyki to używki ? chyba tylko dla Ciebie i ludzi je biorących – dla mnie np uzywką jest kawa, a marihuana to narkotyk .

    Proszę nie przywołuj nazwisk Wałęsy i Popiełuszki na potrzeby usprawiedliwiania brania narkotyków, bo jestem w tym wieku że te nazwiska dla mnie zbyt dużo znaczą.

    Czyżbyś zaczynał palić jako dojrzały człowiek (jesli już nim jesteś) czy jako uczeń/student ? – nie wierzę że człowiek po 25 roku życia może się pakować w narkotyki – chyba że przygłup (bez urazy).

    1. “Czyżbyś zaczynał palić jako dojrzały człowiek (jesli już nim jesteś) czy jako uczeń/student ? – nie wierzę że człowiek po 25 roku życia może się pakować w narkotyki – chyba że przygłup (bez urazy).”

      Chyba jednak trochę przekręcasz. Marihuana jest z alkoholem w tej samej kategorii, więc jeśli ona jest narkotykiem to i alkohol. Co alkohol potrafi robić z mózgów swoich ofiar (co doskonale zapewne z racji wieku wiesz, ale chyba wypierasz :D) możesz przekonać się tutaj:) :

      http://policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,9497024,Silna_grawitacja_w_sklepie_,,ga,,4.html

      Polecam też pozostałe filmiki w tym linku, szczególnie wart uwagi jest dżentelmen zakładający “koszulę”. Nie ma takich ilości trawki, którą trzeba wypalić, aby się tak ubzdryngolić (przynajmniej dla mnie).

      Piszesz jakbyś sam kiedyś palił i wiedział, że na pewno to takie straszne albo jakbyś widział na własne oczy co ta straszna trawka robi z ludzi. Jesteś terapeutą? Popalasz potajemnie trawkę i się tego wstydzisz, ale nie możesz z tym skończyć? Skąd takie radykalne poglądy u osoby, która tak niewiele wie na temat marihuany?

  30. Cześć Obrrr…o poranku 🙂
    Nigdy nie paliłem mj, nie brałem, piję i palę okazyjnie (“narady produkcyjne w zakładzie” 🙂 )Nie jestem terapeutą, ale przeczytałem wiele wypowiedzi wielu terapeutów – mam wiedzę teoretyczną 🙂

    Dlaczego zakładasz że mało wiem o maruhuanie? bo nigdy nie zapaliłem? Myślisz że terapeuci którzy nigdy nie palili też nic nie wiedzą ?

    Radykalne poglądy wynikają…ze strachu, ale nie o siebie (za stary jestem żeby się złapać na lep narkotyków) tylko o swoich synów – nie chcę żeby spróbowali czym są narkotyki.
    Tak więc interesuję się tematem mj od 2 lat i wiedza teoretyczna (internetowa) którą posiadłem, wystarcza mi do wyrobienia sobie poglądu. Że marihuana trochę daje na początku, ale późńiej odbiera dużo więcej.

    Wiem że jaranie samo w sobie nie jest straszne, tylko jest strasznie przyjemne – ale cena za tę frajdę może być bardzo wysoka.
    Dla niektórych – dla Ciebie pewnie nie, bo moze należysz do tych szczęśliwców co się nie uzależnią.

  31. “Wiem że jaranie samo w sobie nie jest straszne, tylko jest strasznie przyjemne – ale cena za tę frajdę może być bardzo wysoka.”

    Wiedza na temat marihuany to nie tylko teoria. Gdybyś miał do czynienia na codzień z normalnymi ludźmi, którzy lubią sobie od czasu do czasu zapalić skręta, to inaczej byś na to patrzył. Widać nie masz, a może nie wiesz, że masz 😉

    Terapeuci piszą o skrajnościach, bo w nich się specjalizują. Przecież ludzi, którym to nie szkodzi nie trzeba ratować, więc nie są nimi zainteresowani terapeuci. Nie można wyrabiać sobie zdania o wszystkich pijących alkohol (też pijesz) tylko na podstawie literatury dotyczącej terapii przeciwalkoholowej. Przecież tam to białe myszki, pająki itd. Często widzisz nieistniejące białe myszki? A głosy, dziwne głosy? 🙂

  32. W Polsce jest milion alkoholików i ze 3mln potencjalnych alkoholików (pijaczków).
    Przecież ci ludzie mają rodziny, żony, dzieci – przypuszczam że pewnie ze 2 miliony dzieci i młodzieży codziennie w domu ogląda skutki picia wódki. Wszyscy zapewne nienawidzą alkoholu i myślą o nim jako o sprawcy ich nieszczęścia. I słusznie. A skoro tak to może dlatego marihuana jest dla nich używką dużo lepszą ?
    I stąd może koronny argument o braku agresji po marihuanie w przeciwieństwie do alkoholu (agresję po alko widzą często)- co jest dla nich najważniejsze. I dlatego być może każda dyskucja o marihuanie prowadzi do stwierdzenia że alkohol jest gorszy…

    Jak sądzisz Obrrr ?

  33. Faktycznie ja nikogo nie znam kto pali rekreacyjnie, albo nic o tym nie wiem. Może gdyby się okazało np że mój szwagier – lekarz (młodszy o 10 lat) pali marihuanę od 10 lat to zmieniłbym zdanie…ale póki nikogo takiego nie znam to taki wariant jest dla science fiction.

    1. “Faktycznie ja nikogo nie znam kto pali rekreacyjnie, albo nic o tym nie wiem. Może gdyby się okazało np że mój szwagier – lekarz (młodszy o 10 lat) pali marihuanę od 10 lat to zmieniłbym zdanie…ale póki nikogo takiego nie znam to taki wariant jest dla science fiction.”

      A nieprawda:), znasz obrrr, który pali rekreacyjnie. No chyba, że jestem programem komputerowym z science fiction:). Nagotowałem właśnie cały gar kompotu truskawkowego. Myślisz, że przez port USB dam radę go wypić? 🙂

      1. Ok Obrr, przekonałeś mnie 🙂 …przez usb nie dasz rady wypić kompotu. BO KOMPOTU SIĘ NIE PIJE….TYLKO WALI. (i nie truskawkowy)

        1. “BO KOMPOTU SIĘ NIE PIJE….TYLKO WALI. ”

          Nie mam niestety doświadczeń w tej materii, ale wydajesz się przekonujący 🙂

          Trzym się

  34. “I stąd może koronny argument o braku agresji po marihuanie w przeciwieństwie do alkoholu (agresję po alko widzą często)- co jest dla nich najważniejsze. I dlatego być może każda dyskucja o marihuanie prowadzi do stwierdzenia że alkohol jest gorszy…

    Jak sądzisz Obrrr ?”

    Może ten argument bierze się też po prostu z samoobserwacji, w końcu prawidłowość tę zauważają również ludzie nie pochodzący z rodzin patologicznych.

    Wiele osób po alkoholu jest nerwowa:), a wielu dostaje “agresora”. Jednemu się wydaje, że jest Casanovą, a potem mu żona kołki ciosa na łbie, że uczepił się jakiejś baby na balu i kompromitował się przez 6 godzin będąc chamski w stosunku do swojej własnej żony. Inny dostanie korby i pobije się z najlepszym kumplem – takie historie to alkoholowa norma, jeśli ilości wykraczają poza 2,3, 4 piwa. Sam miałem z powodu alkoholu kilka nieprzyjemnych sytuacji (dawniej, bo doświadczenie nauczyło mnie unikania mocnych trunków), że wymienię narzyganie sobie do kieszeni od spodni garniturowych (nie wiem jak). Mam bardzo słabą głowę do picia.

    Po trawce tak nie ma. Co najwyżej pośmieję się trochę do telewizora, opróźnię lodówkę, a rano budzę się wyspany. Zero agresji, błogie lenistwo, brak kaca.

    1. “narzyganie sobie do kieszeni od spodni garniturowych” – nie próbowałeś tego zgłaszać do księgi Guinessa ? Przecież to mistrzostwo świata 🙂

  35. jack: “Bardzo zręcznie to wykręcasz – ale ja to rozumiem 🙂 – bracz zawsze sobie wszystko wytłumaczy na swoje kopyto – tak było, jest i będzie.
    Narkotyki to używki ? chyba tylko dla Ciebie i ludzi je biorących – dla mnie np uzywką jest kawa, a marihuana to narkotyk “.

    Uważam, że jest odwrotnie. Staram się zaprezentować obiektywną sytuację odnośnie środków odurzających, zgodnie z nauką.
    Poczytaj definicje narkotyku, używki.

    “Proszę nie przywołuj nazwisk Wałęsy i Popiełuszki na potrzeby usprawiedliwiania brania narkotyków, bo jestem w tym wieku że te nazwiska dla mnie zbyt dużo znaczą.”

    Mogę nie przywoływać nazwisk.
    Nie mam potrzeb usprawiedliwiania zażywania przeze mnie jakichkolwiek środków psychoaktywnych. Czy to będzie piwo czy marihuana.

    “Czyżbyś zaczynał palić jako dojrzały człowiek (jesli już nim jesteś) czy jako uczeń/student ? – nie wierzę że człowiek po 25 roku życia może się pakować w narkotyki – chyba że przygłup (bez urazy).”

    Pierwsze działanie thc doświadczyłem w wieku 28 lat.

    “piję i palę okazyjnie (“narady produkcyjne w zakładzie“)”
    Nie wierzę, że dojrzały człowiek może zażywać substancje psychoaktywne …. i to w pracy! 😉
    Mam nadzieję, że należysz do tych szczęśliwców co się nie uzależnią.

    ps. Środek odurzający, substancja psychoaktywna, narkotyk – to synonimy. Alkohol jest środkiem odurzającym.

    1. Piotr

      Ja to widze tak: ja piję alkohol, Ty bierzesz narkotyki. Wiem że nie pasuje Ci taki prosty obraz, ale co ja na to poradzę ?
      Przekomarzanie się co jest narkotykiem a co używką, przekonywanie o nieszkodliwości mj, udowadnianie że alkohol gorszy…ok można, tylko po co? Ty wiesz bo spróbowałeś, ja wiem że nigdy spróbuję.
      Ty chcesz legalnie brać narkotyk i nie bać się wiezienia – rozumiem Cię i popieram – jestem za depenalizacją.
      Natomiast jestem przeciw legalizacji i propagowaniu narkotyków w tym marihuany (często jest to krypto reklama).

  36. Piotr

    a powiedz, nie myślisz teraz kiedy sobie zajarasz? nie męczy Cię takie oczekiwanie na kolejnego blanta? dziś wieczorem? może już w weekend? a może masz jakiś inny termin kiedy wiesz że sobie zapalisz.
    Ja np nie mam takich myśli odnośnie alkoholu (jeszcze 🙂 ), być może to będzie jutro a może za miesiąc – zależy od okazji – po prostu nie mam parcia. Czy masz tak samo? jeśli tak (i jeśli już palisz jakiś czas) to co mogę powiedzieć – sorry chłopie może masz rację. 🙂

  37. nie podoba mi sie sposob opisu ‘kiboli’
    autor tego tekstu, mimo swoich rozwinietych horyzontow w sprawie legalizacji, wrzuca wszystkich kibicow i oosby chodzace na mecze do jednego worka( tak mozna wnioskowac czytajac ten tekst).
    postepujesz podobnie jak nasz rzad i tvn, wszyscy sa zli, kazdy jest dresiarzem

  38. jack:
    “Ja to widze tak: ja piję alkohol, Ty bierzesz narkotyki. Wiem że nie pasuje Ci taki prosty obraz, ale co ja na to poradzę ?”

    Odpowiem Ci Twoimi słowami:
    “Bardzo zręcznie to wykręcasz – ale ja to rozumiem 🙂 – bracz zawsze sobie wszystko wytłumaczy na swoje kopyto – tak było, jest i będzie.“

    Ja to widzę tak: obaj zażywamy środki psychoaktywne zwane pejoratywnie narkotykami.
    Wiem że nie pasuje Ci taki prosty obraz, ale co ja na to poradzę ? To wina Matki Natury, Boga i naukowców, którzy tak stwierdzili”

    Z mojej strony nie ma udowadniania mniejszej szkodliwości konopi nad etanolem.
    Też jestem przeciwny propagowaniu, reklamowaniu środków odurzających.

    Odnośnie drugiego postu:
    Miałem tak do niedawna odnośnie papierosów z tytoniem. Natomiast jeśli chodzi o trawkę, ostatnio paliłem latem 2010 r. w Czechach. Kiedyś pewnie znów zapalę, ale w “jointowym” wypadku nie występuje ssanie charakterystyczne dla głodu nikotynowego. Do marihuany mam podejście jak do jakiejś wycieczki: “kiedyś pojadę sobie w góry, ale fajnie”.

    1. Piotr
      otwierasz mi oczy że tak można…raz do roku zapalić mj i nie mieć ssania…
      A z drugiej strony skoro mj jest tak mało ważna w Twoim życiu, to skąd ta determinacja z jaką się o nią upominasz?. Dla tego 1 razu w roku (który Tobie nie zaszkodzi) ? A tak wogóle skoro uważasz że mj jest taka OK, to dlaczego tylko raz w roku?

      czyżbyś w głębi duszy wiedział że częstszy kontakt może się źle skończyć ???
      Pozdrawiam

  39. Jack

    Poprawka, nie upominam się o mj. Nie potrzebuję jej w sklepie obok tytoniu i alkoholu. Nic w tej kwestii nie chcę od państwa. Chodzi o to, że pewne rzeczy są moją…naszą prywatną sprawą. Co jemy, co pijemy, czy uprawiamy seks czy nie.
    W kraju, w którym ex-prezydent stwierdza: “Może wypiłem kieliszek wina, może dziesięć. Nikogo to nie powinno obchodzić”, choć kilka lat wcześniej podpisał ustawę, w której mowa jest o tym, że THC w płucach Kowalskiego to sprawa dla prokuratora.
    Determinacja z mojej strony? Nie uczestniczę w kampaniach, marszach. Od czasu do czasu napiszę parę zdań w internecie –> nadmiar wolnego czasu.
    Czemu tak rzadko palę? Brak okazji. Zawsze kiedy jestem w sklepie jest wódka, wino, piwo, papierosy – nawet mentolowe – a konopi nie ma 😉 Natomiast na czarnym rynku jest za droga dla mnie. To tak jak z cukrem w marcu 1kg 5 zł. Ceny wydumane z kosmosu.

  40. tak, ale czy w sklepie musi być być tylko wódka i papierosy do relaksu – przeciez to silne narkotyki , zastanówmy się były lega;ne egzotyczne rośliny , kava-kava , san pedro sałwia wieszcza ,głupota polskiego rządu doprowadził do delegalizacji i mamy dalej to co było przed , a można było dając ludziom rośliny mało szkodliwe egzotyczne , stworzyć alternatywę dla wódy i papierosów i dla mafii sprzedających syfy z ulicy. Ja na przykład , postanowiłem że trawki od dilera nie kupię bo nie wiem co to za syf, spale jak wyhoduję.

  41. “Nieoficjalnie policjanci przyznali, że rozkaz przyszedł z góry – auta nie wyjeżdżają.”
    Szkoda, że nikt nie zarejestrował tej wypowiedzi. Z drugiej strony pewnie “góra” nie poniosłaby konsekwencji. Oberwałoby się za to autorowi słów, biednemu szeregowemu policjantowi.
    Ciekawe, czy rzeczywiście różnica pomiędzy imprezami w Krakowie a Warszawie miała związek z przyjazdem wujka z Ameryki? Reakcja Hanny Gronkiewicz-Walz sugerująca mieszkańcom wyjazd na weekend ze stolicy, pokazuje że tak mogło być. Mentalność polskich urzędników w tej kwestii jest chyba o to taka: przyjeżdża ktoś bardzo ważny; wyżej postawiony od nas; zrobił nam łaskę, że zechciał w ogóle zawitać w nasze skromne progi; to zaszczyt a zarazem sukces; nie możemy tego spartolić; w mieście ma być porządek; bez rzadnych wygłupów, które mogą nas skompromitować.

    PS. Na demokrację w mieście przyjdzie czas po wyjeździe Obamy.

  42. Hm, to już miesiąc prawie mija i cisza…..czyżby próba rzucenia 🙂 ???

  43. bezintersownie pomilczeć ??? 🙂
    nie załapałem Piotr, a miałem na myśli że może autor odstawia mj i nie chce się nakręcać marihuanowym blogiem. Taki joke 🙂

  44. Miałem na myśli bezinteresowne blogowanie na temat karania za mj. Skoro ktoś nie pali to co go obchodzi paragraf 62.1.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *