Lufagate – Shame on you Mr Tusk!

art.62

Polska to europejski lider w ściganiu i karaniu posiadaczy narkotyków. Czyli zwykle ich okazjonalnych konsumentów. Kara pozbawienia wolności – najcięższy ze środków karnych – stosowana jest rocznie w stosunku do kilkunastu tysięcy obywateli. Automatycznie, szybko i bez refleksji. Bez wnikania w okoliczności posiadania narkotyków. Jego cel, szkodliwość, sytuację osobistą oskarżonego.

Osoby złapane na posiadaniu narkotyków zwykle nie mają nic wspólnego z przestępczością zorganizowaną. Choć deklarowanym celem wprowadzenia w 2000 r. karalności posiadania była walka właśnie z nią.  Do tego większość spraw dotyczy marihuany, używki stosunkowo mało  niebezpiecznej i to nawet w zestawieniu z tytoniem czy alkoholem   (w 2008 r. policja ujawniła blisko 20 tys.  przypadków posiadania marihuany, mniej niż 1 tys. przypadków posiadania heroiny oraz 7 tys. przypadków posiadania amfetaminy).

Wielokrotnie już pisałem, że obowiązujące przepisy są źródłem naruszeń praw obywatelskich. Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii nie tylko pozostaje w sprzeczności z konstytucyjną zasadą proporcjonalności, ale powoduje też, że każdy obywatel staje się osobą potencjalnie podejrzaną o posiadanie narkotyków. Przepisy prawa są tak sformułowane, że w praktyce zawsze umożliwiają policjantowi bezkarne zajrzenie nam do kieszeni.

Stworzony do spółki przez polityków i media klimat wokół nielegalnych używek, bazujący na obiegowych stereotypach i mitach, decyduje o tym, że losem osób uchodzących za konsumentów narkotyków nikt się nie przejmuje. W ten sposób setki tysięcy ludzi stają się obywatelami drugiej kategorii, a ich obywatelskie prawa nie są szanowane.

Polska Sieć ds. Polityki Narkotykowej walczy o to, aby stan ten zmienić. Walka przybiera różne formy. Współpracując z krakowską poradnią terapii uzależnień MONAR doradzam osobom, które zostały oskarżone o posiadanie narkotyków. Dzisiaj chciałbym opowiedzieć o naszym ostatnim zwycięstwie.

Anna ma 33 lata. Przez 15 lat brała heroinę. Od 4 lat poza nałogiem. Pali marihuanę i śmieje się z teorii, które głoszą, jakoby marihuana miała jakiś związek z sięganiem po cięższe narkotyki. Nad Anną nadal “wiszą” wyroki za kradzieże w związku z uzależnieniem – potrzebowała pieniędzy, by ćpać.

Rynek w Krakowie, październik 2010 roku, późne popołudnie. Annę zatrzymuje dwóch policjantów w cywilu, gdy ta przechodzi przez Rynek wraz z koleżanką. Koleżanka jest czynną narkomanką, o czym wiedzą asy kryminalnego wywiadu – podkomisarz Grzegorz Dec oraz sierżant Grzegorz Prochownik. W celu zneutralizowania potencjalnego zagrożenia dla zdrowia i porządku publicznego funkcjonariusze przystępują do kontroli osobistej. Bez podania przyczyn. Do koleżanki zwracając się po imieniu. Niczym starzy, dobrzy znajomi…

Dziewczyny nie zgadzają się przetrząsanie ich kieszeni w miejscu publicznym. Zostają zatem doprowadzone na pobliską komendę, gdzie czynności są kontynuowane. Koleżanka-narkomanka nie ma przy sobie nic nielegalnego. Podobnie Anna. Jednak policja odnotowuje sukces. W paczce papierosów znajduje się osmolona lufka. Znak, że Anna najprawdopodobniej pali marihuanę.

Policjanci nie szukają dalej. Kolejne zwycięstwo na froncie walki z narkotykami zostaje bowiem odniesione. I zdyskontowane przewiezieniem Anny na ul. Szeroką, gdzie ok. 19h zostaje poddana szczegółowej kontroli osobistej. A następnie  składa wyjaśnienia.

Gdy czujni stróże prawa wracają do swoich obowiązków, aby nadal skutecznie chronić obywateli miasta przed wirusem narkomanii, inny funkcjonariusz policji na oczach Anny przepycha lufę spinaczem biurowym i waży wydobytą smołę. Wynik: 0.2g. Tester wykazuje obecność zakazanej substancji – THC.

Zarzut: posiadanie marihuany. Jeszcze trochę i mogłaby być dealerka.

(To nie żarty – w zeszłym tygodniu w Kalwarii Zebrzydowskiej, niedaleko Krakowa, policja rozbiła – jak sama twierdzi – szajkę dealerów. Dwóch maturzystów miało przy sobie niecały gram marihuany.)

Anna trafia do aresztu na ul. Mogilską, gdzie spędza noc. Doświadczając rytualnego, nocnego przetrzymania, które staje się udziałem niemal każdego konsumenta narkotyków w Polsce. O ile tylko nie jest on senatorem, premierem lub jeszcze nie miał okazji, przez przypadek, wpaść w ręce czujnych stóżów prawa. Jak pokazują badania, czujnych najczęściej we wtorek lub środę.

Następnego dnia ok. 13h Anna zostaje przewieziona na ul. Lubicz, gdzie po rozmowie telefonicznej z prokuratorem prowadząca dochodzenie policjantka proponuje dobrowolne poddanie się karze w trybie 335 kpk. Kara: 4 miesiące w zawieszeniu na 3 lata. Nikt nie pyta Anny o jej stosunek do narkotyków, ani historię brania – w żaden sposób nie badano, czy jest narkomanem, czy tylko okazyjnym użytkownikiem.

W międzyczasie policjantka zauważa, że z akt sprawy zaginęła lufa, z którą zatrzymano Annę. Trwają gorączkowe próby ustalenia, co się z nią stało. Wreszcie do akt zostaje dołączona inna. W aktach wszystko musi się zgadzać, a z drugiej strony kto da wiarę narkomance, że policja zmanipulowała dowody w jej sprawie. Ma być lufa i jest.

Zostaje wydany nakaz przeszukania mieszkania, które zamieszkuje Anna. Tak się składa, że mieszka kątem z siostrą, jej mężem i dwójką nieletnich dzieci. Jest to pierwsza kontrola miejsca zamieszkania w kryminalnej historii Anny, mimo, że wcześniej skazywana była za kradzieże. Ale czymże jest kradzież w porównaniu do posiadania narkotyków?

Jeśli masz lufę w kieszeni, w domu możesz mieć składowisko heroiny – tak wygląda żelazna logika policyjnego rozumowania. Warto więc poświęcić czas na badanie każdego śladu. Przeszukania tysięcy mieszkań w związku z narkotykami to w Polsce rutyna. Ich wyniki są mizerne. Ale przecież kiedyś na dealerów musi się trafić… Niestety, nie tym razem…

Po kilku godzinach ekipa poszukiwawcza informuje o braku sukcesu. Zakazanych środków w mieszkaniu Anny nie znaleziono. Wreszcie może ona wyjść na wolność. Od zatrzymania mija 26 godzin.

Wycieczka na Rynek w Krakowie okazała się brzemienna w skutkach: Anna spędziła upojne chwile w areszcie i choć nie posiadała przy sobie żadnych narkotyków, została oskarżona o ich posiadanie. Aby jak najszybciej wydostać się z opresji, podobnie jak większość przerażonych okolicznościami zatrzymania konsumentów narkotyków, Anna zdecydowała się na dobrowolne poddanie się karze. A ponieważ wciąż ciążył na niej okres próby za poprzednie wyroki, groźba odsiadki stała się realna. Odsiadki za posiadanie narkotyków, których nie miała.

Anna zgłosiła się po poradę do punktu MONAR na ul. Św. Katarzyny.

Sprawa ta ilustruje typowy sposób postępowania policji i prokuratury w sprawach o posiadanie narkotyków – mechaniczne stosowanie prawa, nieuzasadnione represjonowanie obywateli, nadużywanie prawa do kontroli osobistej, rażąco wysokie kary w stosunku do popełnionego czynu, a w przypadku Anny – naruszenie podstawowej zasady państwa prawa – karanie za popełnienie czynu, który w ogóle nie jest uznawany za przestępstwo!

Poradziliśmy Annie, aby natychmiast udała się do prokuratury prowadzącej jej sprawę i wycofała wniosek o dobrowolne poddanie się karze. A następnie z naszą pomocą broniła swoich konstytucyjnych praw na rozprawie.

Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii enumeratywnie wymienia substancje, których posiadanie zagrożone jest karą. Wśród nich nie ma produktów spalania suszu cannabis. Nie jest też przestępstwem posiadanie narzędzi czy instrumentów służących przyjmowaniu czy konsumpcji narkotyków. Nie jest również dopuszczalne wywodzenie z faktu posiadania narzędzi służących do przyjmowania narkotyków wniosku, że osoba ta posiadała narkotyki i na tej podstawie karanie za ich posiadanie. Taki zabieg interpretacyjny, wcale nierzadki w praktyce polskich organów ścigania, stanowi rażące naruszenie prawa i standardów demokratycznego państwa prawa.

W okolicach świąt Bożego Narodzenia Anna otrzymała list z prokuratury.

Prokuratura podjęła decyzję o umorzeniu dochodzenia. Powód? Brak znamion popełnienia zarzucanego jej czynu. W pokrętnym uzasadnieniu stwierdzono, że bezsporne jest, iż Anna w rzeczonej lufie posiadała susz roślinny zawierający kanabinole. Z uwagi jednak na „stan dowodu rzeczowego” biegłemu nie udało się ustalić ponad wszelką wątpliwość, że susz ten jest marihuaną. Nic dziwnego, był bowiem smołą będącą produktem spalania marihuany.

Niewyszukana sofistyka prokuratorskiego uzasadnienia miała przykryć fakt całkowitej kompromitacji organów ścigania. Bez powodu zatrzymano osobę (bo szła obok znanej “narkomanki”), bez powodu ją przeszukano, nie znaleziono przy niej narkotyków, zatrzymano ją w areszcie, przeszukano jej mieszkanie, wreszcie zmuszono do poddania się karze więzienia.

Gdyby nie fakt, że za Anną ujął się MONAR, że obiecano jej fachową pomoc w czasie rozprawy, że groźba zainteresowania ze strony mediów jej sprawą stała się realna,  Anna wylądowałaby w więzieniu. Dziś jest wolna. Prokuratura wolała nie ryzykować.

Ile jest takich osób i przypadków w Polsce? Ilu okazjonalnych konsumentów narkotyków skazywanych jest bez podstawy prawnej? Ilu obywateli jest przeszukiwanych bez żadnego powodu? Liczby ujawnione w raporcie Instytutu Spraw Publicznych – Karanie za posiadanie. Artykuł 62 ustawy o przeciw działaniu narkomanii – koszty, czas, opinie dowodzą, że skala zjawiska jest zatrważająca.

Aż 48% policjantów i 42% prokuratorów przyznało się, że zdarzyło się im zatrzymać jako podejrzanego o posiadanie narkotyków albo oskarżyć osobę, przy której nie zabezpieczono żadnych nielegalnych substancji psychoaktywnych! Niektórzy z ankietowanych prokuratorów zdradzili, że dotyczy to większości (sic!) prowadzonych przez nich spraw!

Dopóki konsumpcja narkotyków uchodzi za czyn odrażający w oczach opinii publicznej, a konsumenci narkotyków stanowią osobną kategorię obywateli, w stosunku do której organy władzy publicznej kierują się odmiennymi standardami, Polska nie może uchodzić za państwo prawa.

Wszystko to jest szczególnie bolesne i bulwersujące między innymi dlatego, że na czele naszego kraju stoi palacz marihuany – Donald Tusk z partii, która dobro młodych ludzi i obywatelskie swobody ma wypisane na sztandarach.

Shame on you Mr. TUSK! SHAME ON YOU!!!

3 thoughts on “Lufagate – Shame on you Mr Tusk!

  1. Jak fajnie jest sobie popisać stek bzdur dotyczących tych złych Policjantów i tych dobrych palaczy trawy. Nie wnikając w przytoczony przypadek bo samo posiadania “lufy” nie jest przestępstwem, autor powinien udać się do poradnie zdrowia psychicznego bo artykuł przypomina ględzenie “mocherów”. Z całego artykułu wynika, że autor ma 5lat i kręcone włosy. Człowieku mnóstwo ludzi w Polsce jeździ po pijaku, a ty do tego chcesz dodać jeżdżących po narkotykach. Konstytucyjne prawo do ćpania? rewelacja, może zaczniemy sprzedawać w kioskach trawkę z dopiskiem “Kupuj masz prawo”. Jeśli p0ozwolimy na posiadanie dla swoich 0potrzeb otworzymy drogę dilerom, którzy ZAWSZE będą mieli przy sobie narkotyki w ilości znikomej i co ty na to. Pewnie nic bo jak się myśli tylko o własnej dupie i własnych potrzebach to tak jest. Daje 100% że urodziłeś się po 80 roku i jak uważasz, że Polska łamie Twoje prawa to wyjedź do Czech albo Holandii.

    1. Komentarz Cynika to świetny przykład argumentów większości przeciwników jakichkolwiek zmian w polityce narkotykowej Polski. Dużo inwektyw i garść nieprawdziwych informacji. Autor komentarza wiedziałby, że powtarza głupoty (jak choćby o dilerach ze znikomymi ilościami narkotyków – pewnie sam żadnego osobiście nie zna), gdyby przeczytał uważnie moje wpisy czy artykuły naukowe. Na to niestety zabrakło już czasu.

      Argument: “nie podoba Ci się w Polsce, to spierd…” jest kuriozalny. Jeżeli coś jest złe i można to naprawić, to powinniśmy chociaż spróbować. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o nasz kraj. Kolego Cyniku, następnym razem pomyśl, zanim napiszesz.

  2. cytując Cynika: “Człowieku mnóstwo ludzi w Polsce jeździ po pijaku, a ty do tego chcesz dodać jeżdżących po narkotykach”
    chyba nie do końca rozróżniasz posiadanie narkotyków, a nawet używanie, od jazdy pod ich wpływem…
    warto wziąć pod uwagę, że nie tylko alkohol i narkotyki mogą mieć negatywny wpływ na kierowcę – dorzuć zmęczenie, bajerowanie przed kumplami czy nawet popularne leki: np. Acatar, Actifed, Actitrin, Cirrus, Coldrex Nite, Disophrol, Febrisan, Fervex, Gripex, Ibuprom Zatoki, Modafen, Tabcin, Theraflu Extra GRIP, Butamirat, Thiocodin i inne… Brzmi znajomo?
    wniosek jaki stąd płynie jest taki, że gdybyśmy kierowali się podejmując decyzję o legalizacji danej substancji tylko w oparciu o to, źe coś (dodając to tego element ludzkiej nieodpowiedzialności) może zamienić kierowcę w maszynkę do zabijania, to skończylibyśmy stosując obowiązkowy detoks 24h przed wyruszeniem w drogę.
    jak ktoś jest głupi i naćpa/napije/naje się czegoś siadając za kółko, to nawet najpotężniejsze kary za posiadanie go nie odstraszą. bo ci ludzie non stop to robią- widać dobrze po statystykach policyjnych akcji w stylu “znicz”. i nie jest to margines społeczny, ale najczęściej wujek władek, który wypije o jednego za dużo i jedzie.

    ludzkiej głupoty nie uleczysz zakazami.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *