Balcerowicza skok na OFE

„W Polsce potrzebujemy więcej rzeczowych argumentów.” [L. Balcerowicz, Wyborcza, 19-20 luty 2011]

Debata o zmianach w systemie zabezpieczenia emerytalnego trwa. Nie jestem tu ekspertem, ale z pewnością na argumentowaniu trochę się znam. Leszek Balcerowicz uchodzi za to za znawcę ekonomii. Przełomowych prac nie opublikował, ale za to przeprowadził niebezpieczny transformacyjny eksperyment na „żywej tkance narodu” – pacjent nie do końca dobrze to zniósł, ale liberalny przeszczep się przyjął. W efekcie tego zabiegu, Balcerowicz dziś stawiany jest albo jako wzór myślenia o gospodarce, albo odsądzany od czci i wiary.

To ostatnie moim zdaniem nie bez przyczyny – Balcerowicz wdrożył swoje reformy zakładając prawdziwość neoklasycznych dogmatów ekonomii i świadomie godząc się na poniesienie znacznych kosztów transformacji przez osoby niezamożne (terapia szokowa). Wartości ekonomiczne miały dla niego priorytet przed wartościami ludzkimi. Intencje Profesora nie były więc właściwe. Do tego uzasadnienie podjętych działań słabe. W ich efekcie dostaliśmy społeczeństwo znacznie bogatsze niż 20 lat temu, ale znacznie bardziej rozwarstwione, znacznie bardziej podzielone i niewiele bardziej funkcjonalne, niż kiedyś. Sukces? Z pewnością dla niektórych tak.

Niezależnie jednak od oceny tzw. Planu Balcerowicza, widzę, że Balcerowicz nadal ma problem z uzasadnianiem własnych tez. Krytykom OFE i zwolennikom reformy systemu zarzuca brak rzeczowych argumentów. Jednak, gdy czytam wywiad, gdzie prezentuje swoje, widzę tylko zbiór twierdzeń przyjmowanych bez dowodu. Balcerowicz być może ma racje, ale z pewnością nie wynika to z tego, co głosi. Wynotowałem poniżej kilka stwierdzeń, które uważa za argumenty przeciwko reformie przygotowanej przez Fedak i Boniego.

(1) Skok na OFE to pogwałcenie umów z ludźmi. — ale czy wszystkie strony zdawały sobie sprawę z warunków tych umów? Jeżeli nie, o żadnej “umowie” nie może być mowy.

(2) Zwiększenie roli ZUS to odejście od zasady ograniczania roli państwa. — ale czy w każdym przypadku powinno się uznawać prymat tej zasady? Dlaczego?

(3) Reforma emerytalna służyła przyspieszeniu prywatyzacji. — czy istnieje jakiś argument na rzecz OFE inny, niż stworzenie obciążenia grającego rolę bata na rządzących?! — czy prywatyzacja była przedmiotem umowy społecznej? — co, jeśli bat nie zadziałał? czy nie oznacza to, że OFE były jednak błędem?

(4) Bez budowy OFE jeszcze więcej przychodów z prywatyzacji zostałoby rozdane ludziom przez nieodpowiedzialne rządy. — nawet, jeżeli jest to prawda, nie przesądza to, że koszt obsługi i wielkość długu publicznego byłyby wówczas większe, niż gdyby OFE w ogóle nie było!

(5) OFE zmniejsza naszą zależność od spekulacyjnego kapitału, bo inwestuje w akcje rodzimych przedsiębiorstw. — ale czy nie ma innych, tańszych metod eliminacji spekulantów? Czy nie wystarczyłoby wprowadzenie ograniczających spekulacje finansowe regulacji?

(6) Składki do OFE odpowiadają jedynie za ułamek deficytu finansów publicznych i oszczędności można szukać gdzie indziej. — tylko czy równie łatwo przeprowadzić je przez parlament i szybko implementować?

Panie Profesorze, nadal czekam na rzeczowe argumenty. W Pana wypowiedziach niestety ich nie widać.

Razi za to powtarzane z uporem hasło skoku rządzących na OFE i zgromadzone tam pieniądze. Na czym polega ten skok? Czy jest to zmniejszenie rentowności funduszy, zwiększenie ryzyka niewypłacalności, czy spadek przyszłych emerytur? Pod pewnymi warunkami to właśnie mógłbym nazwać “skokiem na pieniądze emerytów”.

Tymczasem rząd zamierza jedynie zmniejszyć strumień gotówki płynącej do II filaru, co niekoniecznie przełoży się na jakikolwiek z powyższych efektów, ale z pewnością uszczupli wpływy prywatnych właścicieli II filara. Kogo więc broni Leszek Balcerowicz w pierwszej kolejności?

5 thoughts on “Balcerowicza skok na OFE

  1. 2.Naszym problemem jest instytucja państwowa ZUS i to przez nią mamy problem, należy jak najszybciej z tym skończyć . Państwo rozdzielając pieniądze marnuje 40% naszych pieniędzy na administracje, natomiast nie pozwoli sobie na to żadna prywatna firma.
    Wyjątkami od tej zasady są wojsko czy policja ale nie potrzeba państwowej instytucji do rozdawania emerytur, różnica polega na tym że państwowe traci pieniądze a prywatne zarabia.
    5.Nie da się wprowadzić takich regulacji, osobiście jestem maklerem i wiem że OFE stanowią dużą ochronę przed spekulacją, a ograniczeń jescze nikt nie wymyślił
    6.Owszem równie łatwo. Należy prywatyzować co się da i ciąć maksymalnie administrację.

  2. umowa od umowy społecznej różni się tym,czym krzesło od krzesła elektrycznego
    umowa społeczna polegająca na tym,że osoby pracujące są pod przymusem okradane,a uzyskane łupy są przekazywane w formie rent i emerytur,do tego jeszcze dochodzi dowolność zmieniania traści “umowy społecznej” przez państwo i nicdogadania przez obywateli,czego dowodem jest sytuacja z OFE i to jest karygodne,
    nikt nie skierował zapytania do obywateli,czy chcą,aby zabierane od nich pod przymusem poprzez ZUS co miesiąc pieniądze mają być nadal w części przekazywane do OFE,czy też nie,przy absolutnej karygodności procederu zabierania pod przymusem sporej części ciężko zarabianych przez obywateli pieniędzy fakt,czy trafiają one do ZUS czy OFE ma znaczenie marginalne.

  3. oto nieudolna próba zbicia argumentów uznanego autorytetu w zakresie ekonomii w przeciwieństwie do p. historyka Tuska, p. politolog Fedak, p. kulturoznawcy Boniego i byłego doradcy p. Balcerowicza – Vincenta Rostowskiego.
    1)wobec tego żadne działanie rządu nie może być umową bo krótkowzroczni politycy dbający jedynie o głosy ciemnoty, która nie chce żadnych zmian, nie mogą być brane za |”umowę” bo z czasem mogą się one okazać ułomne. Też wolę anarchię od tego co mamy etatystyczny socjalizm urzędniczo-państwowy zmutowany z kapitalizmem XIX wiecznym w gospodarce.
    2)najprostsza prawda na świecie – państwo, jako monopol jest gorsze od zasad rynku- monopolisty nie interesuje zysk, w tym wypadku brak inwestowania składki przez ZUS w porównaniu do wzrostu jej % w ramach OFE.
    3)trochę w tym racji.
    4)więcej przejedzonej kasy, większy dług proste.
    5) wskaż jakąś regulację, która by zmusiła spekulantów do uległości hhaha:) dożywocie? 50 tys. zł grzywny? Jedyną możliwoscią jest wzmocnienie rodzimych spółek a rząd tego nie zrobi bo po co.
    6)tysiące sposobów na to. Można także (a jak deficyt i tak będzie rósł to Tusk i tak to zrobi) z Komisją Europejską załatwić przejściowy poziom deficytu na rok lub 2 wyższy o 1% od wymaganego. Z pewnością się zgodzi a ten 1% to właśnie tyle ile z tej całej afery będzie zabrane z OFE.
    W imię koalicji PSL zagłosuje za wszystkim, jak to dotąd robili:), więc wszystko przez parlament przejdzie, tylko po co się męczyć.

  4. @koliopp
    Na autorytety to się nie powołuj, bo jakoś Polskie Towarzystwo Ekonomiczne poparło działania rządu (i przy okazji wyraziło sprzeciw przeciwko głoszeniu przez media, że “ekonomiści” krytykują te działania).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *