PLANETE+ DOC FILM: Refleksje z kolejnych dni

Putin’s Kiss (reż. Lise Birk Pedersen). Historia osobistej przemiany z wielką polityką w tle. Zafascynowana Putinem nastolatka robi karierę w rosyjskiej wersji Hitlerjugend – dzięki odpowiedniej prezencji i natchnionym tyradom zakończonym pocałunkiem boskiego władcy przy ognisku. Z czasem dojrzewa, a pod wpływem wejścia w środowisko moskiewskich młodych dziennikarzy i blogerów nabiera dystansu do reprezentowanej przez siebie organizacji. Gdy brutalnie zostaje pobity jej przyjaciel, opozycyjny bloger, staje po drugiej stronie. W warstwie narracyjnej gotowy materiał dla Holywood, ale jako dokument pozostawia niedosyt. Niby widzimy Naszych od środka, ale kontekst już nieszczególnie. Nasi obsrywają samochody swoich przeciwników, depczą ich zdjęcia i maszerują tysiącami. Gdy trzeba, biją, choć dowodów brak. „Gdybyś mogła, jaką książkę spaliłabyś w pierwszej kolejności” – pada pytanie w telewizyjnym szoł. To punkt zwrotny, który najbardziej zapamiętałem.


The Substance – Albert Hofmann’s LSD (reż. Martin Witz). Reżyser dotarł do unikalnych zapisów z pierwszych lat wykorzystania LSD w psychoterapii i… wojsku. Występują wszyscy, którzy wystąpić w filmie o LSD musieli. Film skupia się na początkach i przez to jest cenny. Ale daleko mu do kompletnego portretu zjawiska, substancji i ruchu, jaki pod wpływem LSD powstał.

Surviving Progress (reż. Mathieu Roy, Harold Crooks). Zapowiadało się ciekawie, ale ciekawe nie było. Esej stał się kanwą do filmu, w którym wprawdzie coś powiedziano, ale bez jasności, co właściwie. Pojawiły się hasła kluczowe dla zrozumienia współczesności, ale bez rozwinięcia. Znacznie ciekawsza od filmu okazała się dyskusja po nim, zorganizowana w ramach festiwalu.

The Substance, Surviving Progress czy Urbanized to filmy wyraźnie powstające przy okazji innych projektów, pobocznie. W przypadku pierwszego nie zaszkodziło to całości, w przypadku pozostałych z pewnością już tak. Dzisiejsze czasy stawiają kinu dokumentalnemu spore wymagania – dostępne są różne techniki, a i komplikacja zagadnień jest znaczna. Dobry scenariusz to podstawa, bo luźna zbieranina faktów i stwierdzeń prawdziwych niekoniecznie przekłada się na poszerzenie wiedzy o świecie. To tak na koniec, w ramach ogólnej jurora refleksji.
Gdybym miał pośród widzianych filmów wskazać najlepszy artystycznie projekt, będzie to bez wątpienia Water Children. Najlepsza historia to Nim. Największa prowokacja to Ambasador, a największa kicha to Urbanized. Z tego, co widzę, wygrał Ambasador. Tanie chwyty trzymają się mocno.
Ja już odpadłem na prowincję. Ale jeżeli jesteście w Warszawie, warto poszperać w repertuarze Planete+ Doc. Tam jeszcze masa ciekawych pozycji.
Wykorzystano materiały: Against Gravity.


1 Comment
A nie oglądał Pan “The Four Horsemen”? Bardzo liczę na to, że kiedyś będę mógł ten film zobaczyć.