Nie zapalił

fot. M. Guzik / Wadowiceonline.pl

Janusz Palikot zorganizował kolejny udany happening – zapowiadając zapalenie jointa w „przeklętym” pokoju sejmowym postawił na nogi służby, organa i dawną Minister Zdrowia, dziś Marszałka Sejmu – Ewę Kopacz. Marszałek znana jest z walki o prawo do palenia tytoniu, używki o wiele bardziej niebezpiecznej od heroiny, bezwzględnej walki z dopalaczami oraz bałamutnych wypowiedzi o narkotykach, rozmijających się z wiedzą medyczną. Nic więc dziwnego, że wobec groźby zapalenia marihuany nie zawahała się sięgnąć po środki ostateczne – Prokuratora Generalnego (zamiast np. rejonowego).

Nadzwyczajna mobilizacja instytucji państwa przed piątkowym rytuałem konopnym nie jest niczym nowym w polskim parlamencie. Każde głosowanie w sprawie narkotyków i dopalaczy jednoczy w bezprecedensowy sposób wszystkich posłów. Tylko jednostki w rodzaju Marka Balickiego (lekarz) czy Mariana Filara (karnista) stać na odmienne zdanie wobec dziejowej konieczności ciągłej wojny z narkotycznym zagrożeniem. W tym kontekście w piątek nie wydarzyło się nic nieoczekiwanego. Palikot po raz kolejny pozwolił nam dojrzeć, jak głupie jest zachowanie państwa i polityków wobec… samej zapowiedzi zapalenia marihuany. Obnażył też przy okazji jakość mediów.

Politycy o narkotykach mówią same głupoty. Przykładowo, Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS, twierdził w piątek, że oznaczają one śmierć, a kto chce śmierci młodych ludzi, jest moralnym dnem. To oczywiście komentarz do happeningu Palikota. Politycy nie znają też obowiązującego prawa, nie rozumieją go, choć sami go uchwalają. Dlatego Ewa Kopacz do znudzenia powtarzała, że palenie marihuany to przestępstwo i Palikot chce świadomie łamać prawo. Tymczasem, w Polsce (ale też prawnie wszędzie na świecie) palenie marihuany nie jest przestępstwem, podobnie jak zażywanie jakiegokolwiek innego środka zakazanego. Przestępstwem jest jedynie ich posiadanie, co samo w sobie zakrawa na absurd. Drobna różnica? Nie do końca. A nie dostrzeganie jej powinno być dla polityka wypowiadającego się na ten temat kompromitujące.

Lecz gdzie są dziennikarze, aby krytycznie wypowiedzi polityków analizować i natychmiast piętnować ich niekompetencję? Czwarta władza stoi na straży społecznego interesu, ale w Polsce najwyraźniej jedynie szuka sensacji.

Palikot podkreślał, że gdyby nie jego prowokacja, nikt z dziennikarzy na prezentacji projektu zmian w polityce narkotykowej by się nie zjawił. Dzień wcześniej środowisko media zignorowały fundamentalny i prawdziwie pro-obywatelski projekt zmiany finansowania partii politycznych. Ale poszukiwanie sensacji to nie jedyny zarzut, jaki pod adresem dziennikarzy należałoby sformułować.

Czytam właśnie 2 numer Polityki z tego roku, gdzie na temat prawa narkotykowego z Andrzejem Dominiczakiem rozmawia Joanna Podgórska. J. Podgórska w pewnym momencie mówi: “znam mnóstwo ludzi, którzy palą”. Ciekawe, bo do niedawna dziennikarze o tym nie wspominali. Podobnie jak o znajomości dealerów. Pytanie jednak, co dla swoich znajomych (konsumentów i dealerów) środowisko to zrobiło przez ostatnią dekadę? Polskie sądy skazały na karę pozbawiania wolności kilkadziesiątysięcy ludzi, a opiniotwórcze tytuły z rzadka wspominały, że ktoś gdzieś coś pali.

Jako uzasadnienie odmowy publikacji materiału dotyczącego źle działającego, niesprawiedliwego prawa, dawało się usłyszeć, że ta czy inna redakcja nie życzy sobie „być kojarzona z narkotykami”. Dziś to się zmienia, ale całe dziennikarskie środowisko ma wiele na sumieniu.

Akcja Palikota nie poszła na marne. Pisałem, że będąc posłem postępowałbym podobnie (patrz: Ja palę). Palikota jednak krytykowałem i krytykuję, bowiem zapowiedź palenia służyć przecież miała przedstawieniu projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Tego elementu, poza kilkoma okrągłymi słówkami zabrakło.

Janusz Palikot został dostrzeżony zagranicą i zyskał dodatkową rozpoznawalność. Pytanie, co zyskali reprezentowani przez niego wyborcy? Z tej perspektywy więcej dokonała Baśka, ogłaszając „stan wojenny w Internecie” i wzywając spadkobierców tradycji Spektrum, Amigi, Commodore i Atari do powstania. Jak się okazuje, jestem jednym z nich.

6 thoughts on “Nie zapalił

  1. Ewidentnie inaczej rozumiemy pojęcie “udanego przedsięwzięcia:)

    Gdyby Janusz nie sprowokował “paleniem zioła, nikt z dziennikarzy na prezentacji projektu zmian w polityce narkotykowej by się nie zjawił.

    Więc sprowokował. Dziennikarze byli obecni.
    I obśmiali bądź zmasakrowali cała sprawę.

    Udany happening. Jak cholera.

  2. >DZIADUNIU,

    Dziennikarze nie są od weryfikacji sensowności tej akcji. Mają jedynie opublikować jej przebieg w mediach, w miarę możliwości z neutralnym komentarzem.
    Jak się okazało, zbłaźnili się nawet w tak prostym zadaniu. Buczeli, obśmiali, zadawali idiotyczne pytania nie mające związku ze sprawą. Pokazali żeniujący poziom swojej profesji.

    Akcja Palikota się udała – happening zostanie zapamiętany, może stanie się kamieniem milowym w procesie zmiany durnego prawa. Rechotu głupich dziennikarzy raczej nikt za jakiś czas nie będzie pamiętać. Zresztą kogo on obchodzi? Mnie nie.

    godsmackflock.blox.pl

    1. Tak, tak. Zawsze wzruszają mnie opowieści o tym jak to głupi dziennikarze i głupie społeczeństwo postponuje wizjonerskie projekty polityczne kasty oświeconych:D:D:D

      Grałeś kiedyś w pokera? W texsas hold’em?
      Dysponując w ręce damą i blotką, głupotą jest lekceważyć wykładane na stół przez krupiera kolejne figury, nie uważasz?

      Żeby analogia była przejrzystsza- argumenty i pozycja Janusza i środowisk legalizacyjnych to dama i blotka. Dziennikarze i politycy to figury. Opinia publiczna niech będzie krupierem.
      Z tego układu jasno widać ze nie da się wygrać partii samą siłą kart – potrzeba znaleźć dobry na tym stole układ.

      I dlatego mnie az nadto obchodzi “rechot głupich dziennikarzy”.

  3. Clown w cyrku na wiejskiej, zrobił przedstawienie, szum wokół swojej osoby, Palignot typowym celebrytą. A gdzie wolne konopie w sejmie?? Dostali się do koryta i mają teraz gdzieś zmianę idiotycznego prawa??

  4. “Lecz gdzie są dziennikarze aby krytycznie analizować”? No właśnie. Pewne na jakiejś gali (bo słowo impreza wyszło już z mody) sponsorowanej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *