Narkotykowa Krucjata (odc.3)

W Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka pierwsze czytanie rządowego projektu zmian w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii. Napisany przez grono specjalistów projekt stwarza minimalną szansę na zmianę absurdalnej praktyki ścigania i karania więzieniem konsumentów narkotyków, przede wszystkim marihuany. W Komisji większość ma rządząca koalicja, więc czytanie powinno być jedynie formalnością. Nic bardziej mylnego. Siedzę na sali jako jeden z ekspertów organizacji pozarządowych zaproszonych przez przewodniczącego komisji i z przerażeniem obserwuję przebieg obrad. Opiszę wszystko z pamięci, mam nadzieję, że bez zmyśleń.

Minister Zbigniew Wrona sprawnie zreferował projekt. Niewiele osób go słuchało, kultura osobista posłów nie stoi na najwyższym poziomie. Ale to chyba oczywiste dla każdego, komu zdarzyło się choć raz obejrzeć transmisję obrad Sejmu. Przewodniczący komisji Ryszard Kalisz zadeklarował, że ustawę chciałby przeprowadzić przez komisję jak najszybciej, jednak od przedstawicieli rządu oczekuje wyjaśnień. Po pierwsze, dlaczego nie zdecydowano się na depenalizację, a po drugie, czy istnieją dowody na związek pomiędzy represyjną polityką narkotykową, a eskalacją zjawiska dopalaczy. Dowody może i są, ale czy poseł nie mógłby ich poszukać we własnym zakresie? Ryszard Kalisz był prezydenckim prawnikiem, gdy Aleksander Kwaśniewski podpisywał restrykcyjne prawo w 2000 roku. A głównymi motorami antynarkotykowej histerii była Barbara Labuda z koleżanką – Jolantą Kwaśniewską objeżdżając ośrodki leczenia uzależnień. Gdzie wówczas była dociekliwość posła Kalisza? Dlaczego przygasła w cieniu zbliżającej się kampanii prezydenckiej, by odżyć dopiero dziesięć lat później?

Głos zabiera przedstawiciel Prokuratury Generalnej. Opinia Andrzeja Seremeta okazuje się być rzekomo co do intencji zgodna z tym, co sądzą o niej uniwersyteccy prawnicy – profesor Płatek i dr Muszyńska. Stwierdzenie to jest zdumiewające, skoro Seremet utrzymuje, że oportunizacja ścigania posiadania narkotyków to tyle, co ich legalizacja. Albo więc ktoś w Prokuraturze Generalnej bierze silne środki zmieniające świadomość, albo przynajmniej zmieniające opinie. Jest jeszcze opcja trzecia – również i tam nikt nie czyta nawet własnych stanowisk i przysyła na obrady Sejmu zupełnie nieprzygotowanych przedstawicieli. Komedia.

Wiceminister Zdrowia mierzy się z tezą, że alkohol wg niektórych badań jest bardziej szkodliwy niż narkotyki. To ostatnie w odpowiedzi na obszerną wypowiedź profesor Moniki Płatek, która wskazała na potrzebę radykalnej zmiany polityki narkotykowej w naszym kraju w kierunku jej liberalizacji. Odważnie wypowiadając się również o potrzebie rezygnacji ze ścigania posiadania marihuany. Profesor wyrasta na czołowego krytyka fatalnych rozwiązań prawnych popieranych zgodnie przez całą klasę polityczną i narkofobiczne społeczeństwo. Prawdopodobnie więc jej głos będzie coraz słabiej słyszalny. Wspomniany wiceminister zapewnia, że alkohol może i jest szkodliwy, ale przynajmniej kulturowo akceptowany. Co to oznacza? Ministerstwo Zdrowia ma na uwadze nie zdrowie publiczne, ale publicznej opinii sondaże. Zresztą, na jego czele znajduje się lekarz (!) uzależniony od tytoniu. Jakże więc oczekiwać po kierowanej przezeń strukturze promocji zdrowia?

Fakt, że Ewa Kopacz oraz Andrzej Seremet reformie polityki narkotykowej od dłuższego czasu podkładają nogę, dyskretnie na komisji przemilczano. Słuchając ich przedstawicieli można było odnieść wrażenie, że wszystko jest w najlepszym porządku. Do czasu.

W składzie Komisji znalazł się niestety były Minister Sprawiedliwości Andrzej Czuma. Jako Minister słynął głównie z gagów i lapsusów. Obecnie sprawia wrażenie żarliwego bojownika-moralisty, zwalczającego narkomanię poprzez przyłożenie pistoletu do twarzy dealera. A w razie jego braku – do twarzy kogoś, kto może jakiegoś dealera znać. Walka z „białą śmiercią”, czyli marihuaną (!) wygląda na idee fixe posła Czumy. Być może również walka o własny wizerunek twardziela. Choć Czuma bardziej przypomina Don Kichote, a jego wiedza o narkotykach i rynku narkotykowym jest – delikatnie mówiąc – żadna, jako członek komisji będzie on niestety miał wpływ na ostateczny kształt reformy. Wygląda na to, że zdeterminowany jest on forsować swój słynny pomysł, aby odstąpienie od ścigania czy ukarania osoby zatrzymanej z narkotykami miało miejsce wyłącznie w sytuacji, kiedy wyda ona dealera.

Z pomysłami Czumy dyskutowali bezskutecznie profesorowie Płatek i Marian Filar, również członek komisji. Ich argumenty nie natrafiły jednak na podatny grunt i przez ewangelizacyjny zapał byłego ministra po prostu się nie przebiły. I ja w swej naiwności próbowałem później wytłumaczyć, że denuncjacja dealera ociera się o absurd. Co, między innymi, gdy zatrzymana osoba sama hoduje marihuanę na swoje potrzeby? „No, i zaskoczy Pan tym chłopa (w domyśle przesłuchującego policjanta)” – odpowiedział poseł. Czuma mówi narzeczem, które wskazuje, że przebywa w światach odrębnych. Niestety, jego niezborne dywagacje przekładają się na obowiązujące prawo tutaj, w Polsce.

Obrazu grozy dopełniała niezawodna w takich sytuacjach poseł Beata Kempa. Jej wystąpienie było majstersztykiem politycznej hochsztaplerki – zero oparcia w faktach, czy badaniach naukowych, za to dużo demagogii i przekonania o własnej nieomylności. Koronny argument za kontynuowaniem polityki karania – kary pomagają wychodzić z nałogu. Kempa zna setki nazwisk uleczonych w ten sposób osób, ale nie może ich ujawnić z uwagi na ochronę danych osobowych. Szkoda. Zwykle dowody tylko wtedy mają znaczenie, jeżeli można poddać je ocenie. W tym przypadku pozostaje jedynie zawierzyć posłance. Szkopuł w tym, że wiarygodność pani poseł do najwyższych nie należy.

Poseł Kempa złożyła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. On sam został odrzucony stosunkiem głosów 2:9. Co dalej?

Projekt rządowy napisali eksperci spoza rządu – praktycy polityki narkotykowej i teoretycy uniwersyteccy. Uchwalają go jednak posłowie. A ci najwyraźniej mają swoje pomysły na politykę narkotykową, przy okazji pragnąć ugrać swoje. Posłowie Platformy zgłosili więc wniosek o powołanie specjalnej podkomisji do prac nad nowelizacją. Przewodzić im będzie szeryf Czuma. To oznacza kolejne stracone miesiące, bezcenne wobec zbliżającej się kampanii wyborczej. Na dodatek w składzie podkomisji znalazła się m.in. Beata Kempa oraz znany amator seksu lesbijskiego Robert Węgrzyn. Postacie może i wybitne, ale co do ich fachowości nie ma żadnych wątpliwości – o narkotykach i narkomanii nie wiedzą nic.

Konkluzja tego sprawozdania nie może więc być inna – o jakiejkolwiek reformie polityki narkotykowej możemy jedynie pomarzyć. Przesłany do Sejmu projekt w tej kadencji parlamentu nie wejdzie w życie. Przede wszystkim dlatego, że po raz kolejny (wcześniej w Komisji ds. Kodyfikacji) torpedują go posłowie rządzącego ugrupowania. Smutna to konstatacja pokazująca degrengoladę polskiej polityki, sięgającą najwyższych instytucji władzy. Oraz brak zorganizowania prac parlamentarnych przez rządzące naszym krajem ugrupowania.

10 thoughts on “Narkotykowa Krucjata (odc.3)

  1. Witam

    Na wstępie chciałbym ci bardzo podziękować za twoje zaangażowanie jakie wnosisz w sprawę zmiany par 62

    Myślałem że skoro robi się o tym tak głośno to może jednak się uda. Ale powyższy wpis pokazuje że daleko do tego.
    To skoro nie można zrobić tego w ten sposób to może warto by złożyć partię polityczną, która by zmieniła to prawo? W końcu miałbym na kogo głosować:)

    Pozdrawiam

  2. Z każdym dniem Czechy wydają mi się coraz bardziej atrakcyjne… 🙁

    “Walka z “białą śmiercią”, czyli marihuaną …”
    Może Andrzejowi chodziło o “białe odmiany” (crossy White Whidow) 😉

  3. Weźmy sobie mały wycinek polityki anarkotykowej,mianowicie przeszukanie miejsca zamieszkania.

    Zwolennicy karania twierdza,że karanie posiadaczy jest ceną,jaką warto zapłacić za ukaranie dilera,czyli złamanie 20 osobom życia poprzez wpisanie do papierów KARANY tylko po to,żeby złapać jednego dilera.

    Przy okazji ukarania dochodzi do naruszenia prywatności poprzez przeszukanie mieszkania,wielokrotnie bezskuteczne,ale prawnie uzasadnione,bo przecież kilkadziesiąt,jak nie kilkaset przeszukań mieszkań niewinnych osób w przeliczeniu na jednego złapanego dilera to nic złego.

    Ciekawe jak zareagowaliby zwolennicy karania,gdyby średnio raz na miesiąc przeszukiwanoby im mieszkania,bo na przykład ich dzieci zostali złapani z lufką (przypominam,że zgodnie z orzeczeniem SN każda ilość posiadanego narkotyku jest karalna,opalona lufka również)

    1. @futuszaK

      Problem w tym, że przeszukania, o których piszesz moim zdaniem są BEZPRAWNE, ale i tak Policja nagminnie ich dokonuje. To jest właśnie dowód na bezprawie, z jakim mamy miejsce przy okazji “wojny z narkotykami”.

  4. Jeszcze inaczej. Jak zareagowaliby zwolennicy karania gdyby alkohol (prawnie!) zaliczono do narkotyków.
    Aleksander Kwaśniewski (ten który podpisał penalizację posiadania): “Może wypiłem kieliszek wina, może dziesięć. Nikogo to nie powinno obchodzić. Mam prawo
    robić co chcę, jestem wolnym człowiekiem.”

    Trochę tabloidu:

    Aleksander Kwaśniewski (SLD)(wiadomo)
    Ludwik Dorn (PiS)(wiadomo)
    Przemysław Gosiewski (PiS) “pod wpływem” podczas wywiadu dla Radia Maryja
    Elżbieta Kruk (PiS)”umiem coś tam coś tam”
    Karol Karski (PiS)zniszczenie wózka golfowego w hotelu na Cyprze “pod wpływem”
    Łukasz Zbonikowski (PiS)zniszczenie wózka na Cyprze “pod wpływem”
    Bronisław Cieślak (SLD) “na podwójnym gazie”
    Jerzy Pękala (Samoobrona) “na podwójnym gazie”
    Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO)”na podwójnym gazie”
    Henryk Czarnecki (senator Porozumienie Ludowe) “na podwójnym gazie” autor słów ” kto pije i płaci honoru nie traci”
    Leszek Zieliński (BBWR)- tak się zdenerwował, że został zatrzymany za jadę na podwójnym gazie, że zaczął dusić policjanta. Zanim założono mu kajdanki zdążył jeszcze skopać drugiego funkcjonariusza.
    Ryszard Kaczyński (PiS) “na podwójnym gazie” wjechał w płot
    Renata Szynalska (SLD)”na podwójnym gazie” potrąciła przechodnia (18latka)
    Andrzej Pałys (PSL) pijany podczas wywiadu

    Władzo ustawodawcza i psie Sabo nie idźcie tą drogą!

  5. a znasz jakiś przypadek że ktoś się na takie przeszukanie poskarżył i przyznano mu rację?

  6. Nie sądzę aby ta ustawa przeszła w tej kadencji sejmu w końcu mamy rok wyborów i żadna partia nie zaryzykuje utraty poparcia przez wspieranie bardziej liberalnego prawa narkotykowego. Nawet jeśli jest to jedyne sensowne rozwiązanie. Prędzej się spodziewam jak w kampanii będą straszyć obywateli jak to źli dilerzy chcą zmienić prawo żeby zniszczyć życie naszych dzieci nie wspominając, że to właśnie artykuł 62.1 niszczy przyszłość i rujnuje życie tysięcy obywateli rocznie nie przynosząc żadnych korzyści.

    Aktualna polityka narkotykowa godzi tylko w konsumentów, ponieważ z doświadczenia wiem, że diler wyjdzie jako pierwszy a konsument trafi do więzienia ale przecież to “najlepsza” terapia.

    Moim zdaniem przeszukania mieszkań nic nie dają oprócz stresu jakie przysparza współmieszkańcom, bo dilerzy wiedzą, że jak zostaną zatrzymani to będą mieli przeszukanie i nie trzymają towaru w domu.

  7. niestety racja,u uzasadnieniu do orzeczenia SN ze stycznia tego roku jest wyraźnie opisane,że od dawna nie można żądać odszkodowania za skonfiskowane zielsko,czyli państwo może w świetle prawa mi zabrać i guzik im zrobię

    zaczynam mieć wrażenie,że prościej jest zmienić miejsce zamieszkania na znajdujące się w jakimś normalniejszym kraju niż walczyć z tym betonem

  8. pewnie trudno by było odzyskać jakieś odszkodowanie nawet gdyby coś mi zniszczyli podczas niego np pocięli fotele. A w domu by nic nie znaleźli…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *