Narkotykowa Krucjata odc. 2

Art. 62 to lipa – z opinii prof. Moniki Płatek (UW) dla Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach.

Czwartek. Druga odsłona narkotykowej krucjaty. Proces legislacyjny w toku. Komisja Kodyfikacyjna po raz kolejny pochyla się nad rządowym projektem zmiany ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Projekt ten mozolnie toruje sobie drogę przez Sejm, gdyż stanowi pierwszą od dziesięciu lat zmianę antynarkotykowego kursu w kierunku innym niż eskalacja kar i represji. Jego autorem jest zespół ekspertów powołany z inicjatywy ówczesnego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Najważniejsza zmiana, jaką proponuje nowelizacja, to możliwość umarzania postępowania wobec osób zatrzymanych z niewielką ilością narkotyków. Nie jest to reforma, na jaką czekamy – zwyciężyły polityczne realia. Zamiast więc zniesienia karalności posiadania narkotyków (depenalizacja), dostajemy mglistą obietnicę oportunistycznego ścigania posiadaczy „niewielkich ilości”. Z tym, że wbrew logice, niewielkie ilości nie są w proponowanym tekście ustawy w ogóle zdefiniowane.

Poprzednie posiedzenie Komisji Kodyfikacyjnej zostało przerwane, bo posłowie Platformy zlekceważyli swoje obowiązki i na obradach się nie pojawili. Silna grupa z PiS pod przewodem Adama Rogackiego wykorzystała okazję i zastosowała obstrukcję. Wybrzydzając na niewystarczająco wysoki poziom kompetencji dr Muszyńskiej, której opinia miała być podstawą dla podjęcia uchwały przez Komisję, zażądali dodatkowej opinii „kogoś z tytułem profesora”. Dlaczego? Bo suchej nitki na projekcie eksperckim nie pozostawił Prokurator Generalny Andrzej Seremet. Obecnie uchodzący za czołowego zwolennika karania więzieniem młodych osób sięgających po narkotyki, oczywiście w imię walki z przestępczością zorganizowaną i narkomanią. Mam jednak własne zdanie na temat prawdziwych intencji Pana Prokuratora.

Kolejną opinię pisze więc profesor Monika Płatek, kryminolog z UW. Tym razem na sali znajdują się posłowie koalicji rządzącej, a PiS szczęśliwie się nie zjawia. Profesor Płatek, podobnie jak dr Muszyńska, dobrze ocenia kierunek zmian – mniej represyjna polityka narkotykowa jest jej zdaniem koniecznością. Jednak oportunizm ścigania to absurd.

Pogląd profesor Płatek zbieżny z tym, co w przesłanej do Komisji opinii napisał Sąd Najwyższy – fatalna praktyka stosowania ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wymaga powrotu do rozwiązań z 1997 roku, czyli depenalizacji posiadania narkotyków na własny użytek. Profesor Płatek dodaje do tego, że wartości graniczne dozwolonego użytku powinny zostać wyraźnie określone. Ponadto, wezwała ustawodawcę do wyjaśnienia, dlaczego nadal chce on zaostrzać kary za posiadanie znacznych ilości narkotyków? I dlaczego jako niebezpieczny narkotyk traktuje marihuanę – jak pokazują badania – używkę wielokrotnie mniej szkodliwą niż alkohol i tytoń?

W opinii Płatek mamy więc zarówno wezwanie do depenalizacji posiadania narkotyków, jak i dekryminalizacji marihuany, czy wprowadzenia wartości granicznych.

W marcu w Prokuratura i Prawo ukaże się drukiem moja praca na temat nieskuteczności zaproponowanych przez rząd rozwiązań, o ile nie zostaną one uzupełnione o tabelę wartości granicznych, ujętą w ustawie, bądź w wytycznych Prokuratora Generalnego. Ale na tabelę taką w Platformie zgody nie będzie. Premier Tusk – przypomnijmy: palacz marihuany, woli rozwiązania nieskuteczne, ale dające szansę na uniknięcie demagogicznych argumentów ze strony PiS. Premier w tej pułapce znalazł się jednak na własne życzenie, jeszcze niedawno sam rozpalał narkofobię przy okazji dopalaczy. Wspierała go w tym uzależniona od tytoniu Minister Zdrowia (!) – Ewa Kopacz.

Komisja jednomyślnie zaaprobowała nowelizację (przy dwóch głosach wstrzymujących). Marian Filar, członek Komisji, wygłosił profesorską mowę o tym, że Parlament udaje się na wojnę, wybierając abolicjonistyczne podejście do narkotyków, dominujące dzisiaj w nauce światowej. Szkopuł w tym, że nic takiego się nie stało. Parlament uchwala kolejne złe prawo, starając się tym naprawić ogromną niesprawiedliwość, której dzisiaj doświadczają obywatele. Polityka narkotykowa Polski indukuje odurzenie i uzależnienie (czego dowodzi chociażby popularność dopalaczy), powoduje śmierć uzależnionych (brak leczenia) oraz prowadzi do łamania praw obywatelskich (bezzasadne kontrole osobiste i zatrzymania). Obowiązująca ustawa jest przy tym niezgodna z Konstytucją właśnie w zakresie brzmienia art. 62! Ale tym nikt się nie przejmuje.

Profesor Filar nie ma racji, bo rządowa nowelizacja ani niczego sama z siebie nie naprawi, ani też nie rozpęta wojny. Wojna przeciwko prawie milionowej grupie Polaków sięgających po nielegalne substancje psychoaktywne już się bowiem toczy w najlepsze. Politycy w imię gry o władzę postanowili poświecić obywateli, dając do ręki organom ścigania i kontroli instrumenty stanu wyjątkowego.

***

Z niecierpliwością czekam, co z nowelizacją zrobi Komisja Sprawiedliwości. Posłowie staną przed dylematem, dotykającym zresztą samego jądra polityki. Czy będą kierować się głosem ekspertów, a zatem wprowadzą depenalizację i wartości graniczne do rządowego projektu, czy też pozostaną przy wadliwych rozwiązaniach prawnych?

Dylemat to poważny – z jednej strony mamy interes społeczny, z drugiej mydlenie oczu politycznych oponentów i imperatyw niewzbudzania kontrowersji. Istnieją co prawda nadzieje, że przeforsowanie jakiejkolwiek zmiany w treści art. 62 otworzy drogę do zmiany praktyki stosowania prawa, ale zmiana ta musi być dopiero wywalczona przez organizacje pozarządowe i inicjatywy obywatelskie. Nie przyjdzie sama, zwłaszcza w kraju, gdzie króluje narkofobia i to nawet wśród urzędników Prokuratury Generalnej. Projekt rządowy, o ile przegłosuje go Sejm, należy więc postrzegać jako kolejny przykład spychania odpowiedzialności za rozwiązywanie społecznie istotnych problemów na obywateli. Kolejny raz instytucje państwa odmawiają wykonania swojej pracy.

Donald Tusk, jak każdy neofita, zrobi wszystko, żeby jego smoleńscy oponenci nie wskazali go palcem, jako skrytego sojusznika dealerów z małą ilością narkotyków. Ta ostatnia grupa równie jest realna, jak wytwórcy słynnej mgły, ale w umysłach opinii publicznej, przesyconej irracjonalnym lękiem przed narkotykami, urasta do miana hydry o stu łbach, z których każdy powinien być wprowadzony na listę substancji zakazanych. Tym z kolei zajmie się Minister Zdrowia, której politycznym ambicjom bliżej jest do hasła karać zamiast leczyć, niż gdziekolwiek indziej. Premier – palacz marihuany i Minister Zdrowia – nałogowy palacz tytoniu – zaiste przedziwny to antynarkotykowy tandem. Czy pod jego rządami możliwa jest racjonalna polityka narkotykowa? To pytanie oczywiście retoryczne. Prohibicyjny konsensus trwa.

***

Powyższe rozważania dedykuję zwłaszcza zwolennikom radykalnych zmian prawa spod znaku Wolnych Konopi. Zgadzając się z głoszonymi przez nich hasłami dekryminalizacji uprawy i konsumpcji konopi, pozostaję politycznym realistą. Komisja Sprawiedliwości może wypracować rozwiązania dobre, które bez poparcia Donalda Tuska przepadną w głosowaniu. Może też przegłosować rozwiązania, które to poparcie już mają. Wówczas wspólnym wysiłkiem, być może, uda nam się zmienić sposób postępowania organów ścigania. I przeprowadzić dalsze reformy. Perspektywa ta nie cieszy, ale niestety, wobec niedawnej abdykacji Sądu Najwyższego z roli strażnika sprawiedliwości i dobrego prawa, oraz uporu Prokuratury Generalnej w walce o swoje korporacyjne interesy, nic innego w tej chwili nie mamy.

4 thoughts on “Narkotykowa Krucjata odc. 2

  1. czyli standardowo wszystko sprowadza sie do walki politycznej ludzi uzaleznionych od wladzy ktorzy zrobia wszystko zeby jak najdluzej miec dostep do swojego narkotyku. tylko w odroznieniu od nas przy okazji wyrzadzaja szkode innym.
    zapomnieli chyba ze sa wybierani przez ludzi dla ludzi, sa naszymi reprezentantami i maja swoje zadania a nie sa wybierani przez kibicow na wielki czteroletni mecz ktorego wynikiem beda wyniki nastepnych wyborow.

  2. NIESTETY PRZYPOMINA TO KIBOLSTWO I NIESTETY JEST NAS TYLU ZE NIC NIE MOZNA Z TYM ZROBIC 🙂

    MK LIZNIJ SKARGE DO TK! BO CHCEMY JA SKLADAC ABY MOC KONTYNUOWAC NASZA KRUCJATE ! ZIOM!

  3. świetną robotę odwalasz 🙂

    walka o wolne konopie to walka o wolność umysłową społeczeństwa, więc bardzo ważna.

    tylko trzymac kciuki za takie łepki jak klinowski!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *