Wartości graniczne narkotyków – dyskusja trwa

art.62

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii była konieczna od dawna. Realizowana w Polsce strategia zapobiegania występowaniu negatywnych następstw społecznej obecności wybranych substancji psychoaktywnych woła bowiem o pomstę do nieba. I nie chodzi mi tutaj wyłącznie o tradycyjnie wysuwany przez środowiska liberalnych intelektualistów zarzut stosowania podwójnych standardów (i mam na myśli raczej intelektualistów zagranicznych, gdyż u nas świadomość wolności i swobód obywatelskich nadal pozostaje znikoma).

Zupełnie przecież legalne i dostępne są dwie najgroźniejsze dla zdrowia publicznego, silnie uzależniające, powodujące śmiertelne następstwa używki – alkohol i tytoń. Gdy tymczasem karą więzienia obwarowane jest posiadanie najmniejszych nawet ilości marihuany, substancji o ogromnym potencjalne medycznym, w wielu już krajach całkowicie legalnej i dostępnej dla potrzebujących jej pacjentów.

Problem polskiej polityki narkotykowej jest znacznie bardziej prozaiczny, by nie powiedzieć banalny. Nie trzeba sięgać po wysublimowane rozumowania, by go pojąć. Zwyczajnie jest to polityka szkodliwa i nieskuteczna. W jej efekcie dziesiątki tysięcy młodych osób zostały skazane na karę pozbawienia wolności, a ich jedyną przewiną było posiadanie niewielkich ilości marihuany. Jednocześnie profilaktyka i leczenie uzależnień są na żenująco niskim poziomie, dalece odbiegając od europejskich standardów w tym zakresie. Na kwestię tą zwróciły już uwagę Polsce organizacje międzynarodowe, w tym ONZ!

O całkowitym bankructwie surowego kursu, zapoczątkowanego z wielkim zapałem za czasów Ministra Sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, świadczy też stały wzrost podaży narkotyków czy dynamicznie rozwijający się rynek tzw. dopalaczy, z którymi rząd najwyraźniej sobie nie radzi. Nic dziwnego – wszak w walce z dopalaczami stosuje wciąż te same metody zakazów i kar.

Szkodliwość i nieskuteczność polityki narkotykowej w Polsce wynika z przyjęcia fałszywych przesłanek, które legły u jej podstaw: (a) na liście substancji zakazanych znalazły się środki mniej szkodliwe i bardziej przydatne niż te legalne; (b) fałszywe przekonanie o kluczowej roli kar w walce z uzależnieniem, które jest przecież zjawiskiem z dziedziny zdrowia publicznego, a nie polityki karnej, (c) fałszywe przekonanie o istnieniu odrębnej kategorii dealerów z małą ilością narkotyków, (d) wpisane w logikę karania moralne potępienie osób sięgających po narkotyki, etc.

Rezygnacja z karalności posiadania narkotyków jest pierwszym krokiem na drodze do poprawy fatalnej sytuacji w obszarze zapobiegania narkomanii. Choć penalizację posiadania wprowadzono z łatwością przy poparciu wszystkich środowisk politycznych w 1999 roku, wycofanie się z niej jest zadaniem politycznie trudnym – rozpętana przez media i polityków narkofobia nie skłania ku podejmowaniu odważnych wyzwań. Sprawia trudność w wyjaśnieniu, dlaczego „narkomani”, czyli jako pokazuje praktyka, na ogół całkowicie zdrowe, nieuzależnione młode osoby, mają nie podlegać karze.

Wbrew spiskowym teoriom przeciwników rządu, na którego czele stoi palacz marihuany Donald Tusk, historia projektu rządowego jest długa. Zespół do spraw nowelizacji Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii został powołany w Ministerstwie Sprawiedliwości za czasów urzędowania Zbigniewa Ćwiąkalskiego. A rządowej akceptacji doczekał się dopiero w ostatnich tygodniach.

Cokolwiek by nie powiedzieć, nie jest to ani projekt dobry, ani odważny. Stanowiąc raczej wyraz politycznego kompromisu, wręcz kunktatorstwa. Nie oznacza on wcale, co sugerują niezorientowani dziennikarze czy politycy, rezygnacji z karania za posiadanie niewielkich ilości narkotyków. Czyn ten – o zgrozo! – nadal będzie traktowany jako przestępstwo i obwarowany surową odpowiedzialnością karną. Pojawia się jednak dodatkowy art. 62a, który rzekomo ma pozwolić na umarzanie postępowania karnego wobec osób posiadających niewielkie ilości zakazanych środków.

Lecz i dzisiaj jest możliwe, a problem polega na tym, że prokuratorzy niezmiernie rzadko z takiego rozwiązania korzystają. Powodem jest brak ustawowych, czy też doktrynalnych wskazówek, w jaki sposób rozumieć zwrot „niewielka ilość narkotyków”, czy „przypadek mniejszej wagi”, którym również posługuje się ustawa.

Rządowa propozycja w żaden sposób nie rozwiązuje tego problemu. Jest próbą naprawienia czegoś, ale w taki sposób, aby nie wzbudzić poselskich emocji. Czyli za pomocą półśrodków, które, na co liczą autorzy nowelizacji, jakimś cudem zadziałają. Liczenie na dobrą wolę wykonujących prawo policjantów i prokuratorów zakrawa jednak na kpinę.

Dowodem stanu ducha rządzących są chociażby wypowiedzi Ministra Sprawiedliwości, który cały czas próbuje sprzedać opinii publicznej projekt pod hasłem leczenia zamiast karania. Ale przecież znakomita większość ofiar obowiązujących przepisów antynarkotykowych nie wymaga leczenia – to tzw. nie-problemowi konsumenci, którzy w ogóle nie powinni być przedmiotem zainteresowania organów ścigania.

W zamian minister Kwiatkowski oferuje im alternatywę – poddaj się leczeniu, a nie zostaniesz ukarany. Będzie więc Polska pierwszym na świecie krajem, gdzie obowiązkowo będziemy leczyć „uzależnionych” od marihuany? Jeden legislacyjny absurd zastąpi kolejny?

Nowelizację wbrew politykom trzeba ratować. Rola w tym organizacji pozarządowych, w tym Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej. Zaproponowaliśmy jedyne sensowne w tej sytuacji rozwiązanie – wprowadzenie ustawowej definicji terminu „niewielka ilość narkotyków”. Oraz delegację ustawową do wydania przez Prokuratora Generalnego wytycznych określających sposób postępowania Policji i Prokuratury z posiadaczami niewielkich ilości narkotyków.

Problem polega bowiem na tym, że osoby te nie tylko karane są w sposób niesłychanie surowy, ale stają się również przedmiotem szeregu działań, które mają charakter państwowej represji. Represji – dodajmy – bezprawnej.

Tabelę wartości granicznych opracowaliśmy w gronie ekspertów. Wzięliśmy pod uwagę przede wszystkim to, ile narkotyków mogą mieć przy sobie i w domu okazjonalni konsumenci. Oczywiście wartości te są w jakimś stopniu arbitralne, ale równocześnie stanowią funkcjonalną przesłankę dla natychmiastowego ustalenia, czy do czynienia mamy z dealerem, czy zwykłym użytkownikiem.

Naszym zdaniem cały system ma działać w ten sposób: zatrzymana osoba trafia na izbę zatrzymań, tam posiadana przez niego substancja jest badana i ważona; jeżeli nie zostanie przekroczona określona ilość z tabeli (może to być np. połowa czy jedna czwarta zaproponowanej wartości), nie są prowadzone dalsze czynności i osoba wychodzi wolna. Postępowanie jest umarzane. Jeżeli zaś ilość jest większa, przeszukiwane jest miejsce zamieszkania, co ma miejsce dzisiaj w każdym przypadku. Jeżeli i wówczas całość zabezpieczonych narkotyków nie przekracza wartości z tabeli, prokurator nadal ma możliwość umorzenia postępowania. Jeżeli przekracza, postępowanie toczy się normalnie, a oskarżony może domagać się umorzenia postępowania czy odstąpienia od ukarania przed sądem.

Wynika stąd, że również my liczymy na wykształcenie się właściwej, racjonalnej praktyki postępowania z osobami będącymi konsumentami narkotyków. Ale nasze rachuby opierają się jednak na czymś więcej niż pobożnych życzeniach, co ma miejsce w przypadku projektu rządowego. Ich podstawą są wartości graniczne narkotyków, jako sztywne granice zakresu oportunistycznego ścigania.

Wartości graniczne są podstawą reformy polityki narkotykowej, o ile tylko reforma ta ma być czymś więcej, niż zbiorem pobożnych życzeń. Jeżeli będziemy mieli szczęście i uda się nam przekonać środowisko policjantów i prokuratorów do wartości granicznej, a posłowie posłuchają naszych rad, zrobimy jako kraj więcej dla walki z narkomanią, niż ślepo eskalując represje.

Doświadczenia innych krajów pokazują bowiem, że liberalizacja prawa narkotykowego sprzyja redukcji szkód związanych z narkotykami. Nie zaś stymuluje narkomanię, jak twierdzą niektórzy uczestnicy debaty, na ogół niewiele o polityce narkotykowej wiedząc.

2 thoughts on “Wartości graniczne narkotyków – dyskusja trwa

  1. to jest chore, zeby za 0,5g marihuany miec przesrane jak za włamanie czy pobicie, czy tez jakis rozbój w biały dzień …….

    coś co leczy u nas w kraju jest przestepstwem!!

    gratulacje!!!!!

    oby tak dalej!!!!

    a bedziemy wyjmowac maczugi naszych prapraprapraprapraprapraprapra x99999 dziadków!!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *