Amfetamina i heroina – fakty i mity

carl hart_colsm
Carl Hart / Columbia

Carl L. Hart jest profesorem Columbia University (website). Zajmuje się oceną wpływu narkotyków na procesy kognitywne u ludzi. Fakt, że substancje psychoaktywne nadal są stosunkowo słabo poznane i właściwie nie prowadzi się nad nimi szerzej zakrojonych badań, powinien martwić. Dowodzi on, będąc oczywistym następstwem toczonej przez polityków wojny z narkotykami i towarzyszącej jej histerii medialnej, jak głęboko szkodliwa jest sama ta wojna.

Carl stara się obecnie ustalić, jakie właściwie są szkodliwe następstwa używania heroiny oraz amfetamin, w szczególności metamfetaminy, zwanej również crystal meth (z polska: metą). Według rozpowszechnionego przekonania wszystkie te substancje stanowią niezwykle niebezpieczne trucizny, prowadzące do nieodwracalnych zmian w mózgu zażywających je osób. A także ich stopniowej degeneracji fizycznej i społecznej.

Z Carlem o jego wynikach rozmawiamy w jego gabinecie na Wydziale Psychologii. Tuż po zakończeniu prowadzonego przez niego, niezwykle ciekawego wykładu na temat heroiny. Mocny z niego gość – niełatwo go przekonać, ani tym bardziej zagonić w kozi róg. Sedno wykładu stanowiło stwierdzenie, że – znów wbrew obiegowym opiniom – nie sposób naukowo wykazać, iż heroina jest groźniejsza niż jakikolwiek z innych, dostępnych na receptę środków przeciwbólowych z grupy opiatów czy opioidów.

Po pierwsze – uzależnienie. Nie istnieje żadna wiarygodna teoria, która pozwalałaby wyjaśnić, jaki konkretnie mechanizm odpowiada za rzekomy większy potencjał uzależniający heroiny. Dostępne statystyki, po uważnym się ich przyjrzeniu, również niewiele dowodzą. Po drugie – groźba przedawkowania. W NYC rocznie jako zgony z przedawkowania heroiny kwalifikowane jest ok. 100 przypadków. Z czego w większość z nich w grę wchodziła heroina zmieszana z innymi substancjami upośledzającymi pracę układu oddechowego. Zwykle alkoholem. Trudno więc mówić, że to heroina jest tutaj bezpośrednią przyczyną. Umożliwiła ona zgon, ale nie spowodowała go z konieczności. Jednocześnie, ok. 700 zgonów rocznie powoduje przedawkowanie innych opioidów, również w mieszankach. Jak więc wykazać szkodliwość heroiny?

O ile uwagi Carla o heroinie przekonują mnie, o tyle mam pewne wątpliwości odnośnie kolejnego z przedmiotów jego badań – amfetamin. W starannie kontrolowanych warunkach Carl zdołał wykazać, że zażywanie metamfetaminy i amfetaminy w niewielkim stopniu wpływa na zdolności kognitywne badanych. Między bajki można więc, jego zdaniem, włożyć opowieści o dziurach w mózgu wypalonych zażywaniem amfetamin. Do tego, obie substancje najwyraźniej niewiele różnią się mechanizmami upośledzania układu nerwowego. Nie ma więc sensu rozróżniać tych dwóch narkotyków – w świetle ustaleń Carla jest to jeden i ten sam stymulant.

Problem w tym, że stosowana przez profesora Harta metoda naukowa ma pewne ograniczenia. I warto zdawać sobie z nich sprawę, nim przyklaśniemy jego wynikom i zadekretujemy, że z całą pewnością heroina i amfetaminy nie są tak niebezpieczne, jak się nam to często przedstawia (głównie przy okazji wywoływanych cyklicznie przez media ataków antynarkotykowej histerii).

Przede wszystkim, Carl bada substancje oczyszczone, pozbawione w laboratoriach zanieczyszczeń pochodzących z procesu produkcji. Bada więc inne substancje, niż te oferowane przez czarnorynkowych dostawców! Po drugie, to, że nie jest on w stanie wykazać, że heroina nie uzależnia bardziej niż morfina, ani że amfetamina nie powoduje żadnych trwałych upośledzeń ośrodkowego układu nerwowego, nie znaczy, że istotnie tak nie jest. Po prostu jako naukowiec bazuje on na faktach i teoriach, których jest z naukowych powodów pewien. Opiera się na starannie zdefiniowanej naukowej metodologii.

Spieram się z Carlem i jego współpracownikami nad długoterminowymi skutkami zażywania amfetamin. Doświadczenia ludzi, którzy pracują z osobami poszkodowanymi używaniem narkotyków wskazują na istnienie poważnych, długofalowych następstw przewlekłego i intensywnego sięgania po stymulanty. Mowa jest szczególnie o różnego rodzaju trwałych psychozach. Carl odpowiada na ten argument w przewrotny sposób – skoro psychozy te nie ustępują, najwyraźniej ich podłoże było inne, niż samo używanie amfetamin. W grę wchodziły jakieś czynniki utajone. Ale czy jest to stwierdzenie o charakterze naukowym? – zapytuję. Oczywiście nie. To oczywiście hipoteza przyjęta przez niego ad hoc, która ma wyjaśnić, dlaczego na przekór wynikom badań Harta, część osób wydaje się cierpieć w wyniku długoletniego używania amfetamin.

Problem w tym, że aby ustalić jak jest naprawdę, trzeba by przez dziesięciolecia monitorować, i to od wczesnych lat, grupę tysięcy osób – dopowiada jeden ze współpracowników. Takich badań nikt nie przeprowadzi. Są zbyt kosztowne, a pożytek dla ludzkości z nich raczej niewielki. Trudno bowiem za taki uznać ostateczne rozstrzygnięcie kwestii szkodliwości (i jej stopnia) amfetamin.

Na pierwszych zajęciach uczę studentów I roku prawa, że polityka, jeśli ma nam służyć dobrze, musi być uprawiana za pomocą argumentów we właściwy sposób uzasadnionych. W tym celu muszą one opierać się nie na mitach, lecz naukowych faktach. Wiedza naukowa ewoluuje i to, co było uważane za dowiedzione wczoraj, nie jest już takie dzisiaj. Postulat policy based of facts jest regułą, której warto się trzymać. Choć zawodna, nauka jest najlepszym z dostępnych nam narzędzi poznania świata i docierania do prawdy.

Badania naukowe i prowadzący je eksperci wskazują, że nie ma dowodów by wierzyć w nadzwyczajną szkodliwość heroiny czy amfetamin. Czy nam się to podoba, czy nie – takie jest po prostu ostatnie słowo nauki. Przy pewnych zastrzeżeniach, które wymieniłem poprzednio.

Jeśli więc ktoś zapytuje, dlaczego właściwie heroina i amfetaminy są nielegalne, zakazane i objęte społecznym odium, nie ma na to dobrej odpowiedzi. A przynajmniej takiej, która mogłaby zostać sformułowana w terminach nauki.

One thought on “Amfetamina i heroina – fakty i mity

  1. To bardzo ciekawe. Co do heroiny to już o podobnych ustaleniach słyszałam, dziwi mnie natomiast to, co gość mówi o amfetaminach, a już szczególnie o mecie. Jaka jest jego metoda badawcza? Na jakiej próbie?
    Zastanawiam się tylko, skąd u ludzi niemających skłonności do psychoz subiektywne odczucie, że po długoletnim zażywaniu stymulantów pojawiają się u nich kłopoty z pamięcią (to w sumie tego dotyczą te sławetne dziury w mózgu). Mówił coś o tym?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *