Koniec Kaczyńskiego. W Chrzanowie.

W Chrzanowie wódz mówił dużo i kosmicznie

W sobotni wieczór AD 2012 dostąpiłem łask, widziałem świętego. Duszna sala związku emerytów i rencistów pękała w szwach. Przystrojona firanami imitującymi niebo, insygniami “Gazety Polskiej”, PiSu, “Solidarności”, kojarzyła się z salą gimnastyczną w czasie przemówienia I sekretarza albo wiejską kaplicą przy niedzielnej mszy. W dwóch nawach rzędy krzeseł zapełnione babciami z pożółkłymi od taniego tytoniu zębami. Pośrodku i z tyłu gęsty tłum panów z wąsem, z błądzącym po sali wzrokiem, łysiną na głowie.  Nawet tabernakulum z Jarosławem pilnują podstarzali agenci ochrony, przyozdobieni plastykowym wężem spadającym spiralą z ucha. Na podwyższeniu chór kamerzystów gotowych rejestrować każdy gest kapłana. Wierni wylewają się na zewnątrz, stoją na korytarzu, klatce schodowej, ulicy. Nic nie słyszą, zadowalają się poczuciem identyfikacji z misterium. Święty otoczony jest łańcuchem lokalnych działaczy, oddzielony od wyznawców dodatkowym rzędem krzeseł. Nikt i nic nie zakłóci obrzędów.

Jak podczas każdej kościelnej celebry, w pierwszym rzędzie rytualnie niewierzący: posłowie, radni PiS, członkowie zarządu. Twarze chłopskie, garnitury i wąsy z miejscowej bawełny, ręce spracowane długoletnią polityczną robotą po różnych partiach i stronnictwach. Dopiero za ich plecami piętrzą się wyznawcy, kotłują emocje, czerwone twarze miejscowych chłopo-górników, wąsy autentyczniejsze i oddechy szlachetniejsze. Młodych niewielu, jeżeli już, to uniwersalnych typów, niewiele mających wspólnego z twardym PiS, przypadkowych. Łaska pańska na nich nie spłynie, nie wywoła poruszenia. Do końca spotkania pozostają cicho, giną w falującej ciżbie emerycko-kombatanckiej.

Jarosław wkracza na salę wśród oklasków i wyciągniętych szyi. Właściwie go nie widać – niby jest, ale jednak jakby połowicznie… „Nasz Mały Premier”. Zapowiada go Beata Szydło, gdy ten zajmuje miejsce na ołtarzu. Kilka osób klęka i zaczyna spisywać drżącą ręką pytanie do świętego. „Kochany premierze Jarosławie…” pisze nieopodal babcia. Bliźniak jest synem, sierotą, którą przygarnąć pragnie na tej sali wiele starych panien z odzysku. Jarosław w swojej partii też przecież zbiera sieroty po innych ugrupowaniach.

Wybucha awantura. Pytania do Wodza możliwe tylko na piśmie. I Sekretarz chroniony jest przed krytyką z tłumu, gdzie ukrywają się  prowokatorzy. W rzeczywistości to wentyl bezpieczeństwa dla miejscowych władz partii, które chronią się w ten sposób przed przepływem informacji. Światło dzienne nie mogą ujrzeć bowiem ich sprawki. Zaczyna się objawienie, lecz pierwsi jego widzowie opuszczają z rozżaleniem salę. Przez całe spotkanie będzie ich przybywać – zmęczonych atmosferą widzenia, duchotą przemycanych myśli, rozczarowanych postawą małego reformatora ukrytego za tłumem.

Jarosław snuje opowieść o zmarnowanych szansach na rozwój. Powodem: Rosja i służby specjalne. Słyszymy o polskich rakietach osiągających Kosmos i przełomie w informatyzacji, który nad Wisłą uniemożliwiła dyktatura zza Buga. Kaczyński opowiada o początkach ery komputerów, przeplata to wątkami z życia tajnych służb. Wznosi się ku niebu. “Klasa właścicielska” okazuje się współczesną Rosją, dyspozyturą tajnych jej służb. Odbierzmy posiadającym, a sami będziemy posiadali. Ci bronią się i uniemożliwiają reformy, Jarkowi zabili brata.

Zebrani zwolennicy PiS komentują te bzdury, co jakiś czas słychać gniewne pomruki i syczenia. Rośnie niezadowolenie z powodu braku pytań – większość z nich dotyczyła ważnych spraw PiS, ale żadne nie zostało przeczytane. Ocenzurował je lokalny aparat. Wreszcie i ja nie wytrzymuję. Wychodzę pospacerować po Chrzanowie. Jeżeli chodzi o znanych mi fanatyków, od Jarosława wolę Jezusa. Ten przynajmniej słuchał ludzi. To jednak Jarosław, a nie Jezus, uważany jest za politycznego geniusza. Tymczasem, geniusz oderwał się już  od własnego elektoratu. Radiomaryjne babcie z petem w ustach i dziadkowie z szaleństwem w oku to za mało. Nawet, jeżeli śpiewają “sto lat” swojemu wodzowi na pożegnanie. Zwłaszcza, że wodza otaczają partyjni karierowicze i lokalni baronowie, obwożący go jak kukłę po wiejskich festynach.

Wśród bajań Jarosława, w dusznej chrzanowskiej sali zobaczyłem więc smutny koniec, zbliżający się szybkimi krokami. Podobnie, szybkim krokiem rozpraszał się spragniony Kaczyńskiego tłum. Po spotkaniu z Kaczyńskim rozczarowany. Jedno jest jednak pewne, w ostatniej politycznej godzinie przy Kaczyńskim będzie kamera TVN. Tego mu nigdy nie zabraknie.

63 thoughts on “Koniec Kaczyńskiego. W Chrzanowie.

  1. Nie lubisz Polaków i nienawidzisz katolicyzmu, wiem to od pierwszego dnia kiedy wdepnąłem w Twój blog szanowny autorze. Wcale mnie to nie dziwi, wszak to piękna kontynuacja rodzinnych tradycji… Z zasady staram się krytykować tylko Twoją narkotykową propagandę w tym blogu, lecz tym razem poziom nienawiści i pogardy wobec Polaków aż mnie zastanowił. Czy Tobie ktoś płaci za plucie jadem na Polskę i Polaków, czy robisz to dla przyjemności ??? czyżbyś już był agentem wpływu czy dopiero aplikujesz na tę fuchę na jużną Polszę ? – pytam tylko jak to pytał wcześniej kamandir palikot – i nie wysilaj się na odpowiedź, to są pytania retoryczne.

    1. Pogarda do Polaków? Jeśli już to do Kaczyńskiego. Czyżbyś utożsamiał go z Polakami, Kubo?

      To że Twoje pytania są retoryczne, tego nie musisz tłumaczyć. Wiadomo – masz swoją wizję świata i żadne argumenty tutaj nie pomogą. Tyle że jeśli starasz się wykazywać nienawiść i pogardę do Polaków to chociaż to uzasadnij. Wskaż konkretne zdania i opinie Mateusza.

      Ja akurat podzielam opinię co do Kaczyńskiego. “Geniusz” polityczny, który słucha ludzi tylko wtedy, kiedy mu to odpowiada. Łączy go z jego elektoratem jedynie idea cierpienia – Narodu jako męczennika, na którego wszyscy tylko czyhają. Reszta to tak naprawdę nieważny dodatek. Ludzie jak te babcie i dziadki widzą w nim cierpiącego ostatniego sprawiedliwego, nieważne od jego faktycznych poczynań i dokonań i emocjonalnie się z nim identyfikują. To nie tylko emeryci. Wielu młodych również stawia sobie cierpiętniczą historię Polski jako azymut swoich moralnych przekonań i wierzy w Kaczyńskiego jak w obrazek.

      Zgadzam się z Tobą Mateusz. Dni Kaczora są policzone, dlatego że oderwał się już za bardzo od ziemii.

      1. Był taki moment, taki Mateusza wpis tutaj na blogu – już jakiś czas temu – że oto popełnił ostatnią rzecz jako filozof, myśliciel czy naukowiec – nie pamiętam jakiego użył sformułowania – a odtąd będzie pisał jako działacz czy tam polityk.

        Niestety, kurde, Mat dotrzymał słowa 🙁

        Nie inaczej jest z tym tekstem – czym innym, niż politycznym zadęciem, ba, politycznych chciejstwem, można usprawiedliwić, postawioną przez ponadprzeciętnie inteligentnego i mającego ‘rozczytaną” polską scenę polityczną faceta, diagnozę o końcu Kaczora?

        Przyglądnijmy się faktom.

        Platforma wypaliła się u władzy – w kupie trzyma ją już wyłącznie Tusk, ale i jego charyzma będzie prawdopodobnie niewystarczająca żeby wygrać następne wybory.

        Więc kto je wygra? Palikot? No, bez jaj. Miller? Bez jaj jeszcze większych. Połączą się? Jasne, a Netanjahu da buziaka Abbasowi.

        Więc może druga strona? Ziobro? Oczywiście ze tak – jeśli za wyborcze zwycięstwo można uznać przekroczenie wyborczego progu.

        Kaczor się kończy? Wishful thinking.

        Wystarczy ze dostanie jeden mandat więcej niż Tusk – przytuli do piersi Pawlaka( bo on strasznie jest przytulaśny) i taka rysuje się perspektywa po następnych wyborach.

        1. Dziaduniu, mój poprzedni wpis nie był oczywiście do Ciebie, tylko do kolegi PB.

      2. pytasz gdzie pogarda do Polaków ? nie czytałeś tekstu ? mam Ci zacytować pół tekstu, a Ty będziesz się spierał o słowa i sformuowania dowodząc że autor miał co innego na myśli ??? Przecież na Kaczyńskiego zagłosowało 47% Polaków w ostatnich wyborach – i wszyscy oni to ciemny głupi lud opisany przez “młodego wykształconego, z dużego miasta” autora ? Opis wydarzenia zieje pogardą, jakbym czytał “komsomolską prawdę” w latach świetności. Dla mnie Kaczor to mąż stanu w przeciwieństwie do Tuska – podwórkowego piłkarzyka, dla którego “haratnąć w gałę” jest dużo ważniejsze od spraw kluczowych dla Polski. Ale coż, dla niektórych to garnitur, śliski uśmiech, gładka “gadka szmatka” i zadłużanie Państwa wmawiając że “żyje sie lepiej” jest bardziej przekonujące. Obśmiewanie wzrostu, wyglądu, laspsusów językowych, świadczy tylko o poziomie autora.
        Kaczor nie rządzi już od 5 lat a Ty zarzucasz mu brak faktycznych dokonań ?
        Przyjrzyj się obietnicom Tuska sprzed 5 lat i porównaj z tym co zrobił, lub chociaż z tym co próbował zrobić – zrób kalkulację na chłodno a pojawi Ci się obraz kłamcy i nieroba, którego jedynym argumentem trwania przy władzy jest “niedopuszczenie do władzy kaczystów-faszystów”. I jeśli zgadzasz się z tą logiką no to sorry. Pierwszy przykład z brzegu – za rządów Tuska zginęło więcej polskich generałów niż w całej II wojnie światowej – kolejny sukces ? splot nieszczęśliwych wypadków? no jaki pech !! Tusk bije na głowę całą gierkowską propagandę sukcesu, ale niestety duża część społeczeństwa nie widzi że żyje w matrixie. Jesli jak mówisz Kaczor oderwał się od ziemi, to gdzie umiejscowisz Tuska ? na 7 orbicie Saturna? pzdr.

        1. “za rządów Tuska zginęło więcej polskich generałów niż w całej II wojnie światowej”, hehehe, śmieszny jesteś. To tak jakbyś powiedział, że Bush zniszczył Nowy Orlean, bo za jego rządów przeszła Katrina.

          “przecież na Kaczyńskiego zagłosowało 47% Polaków w ostatnich wyborach” – po pierwsze nie 47%, bo trzeba brać pod uwagę frekwencję i ilość osób zdolnych do głosowania, po drugie, część z nich była omamiona “cudowną przemianą” jaką przeszedł Kaczyński na środkach uspokajających, po trzecie, Mateusz nie mówił o jego całym elektoracie, tylko o wrażeniach na temat ludzi zebranych w Chrzanowie.

          “mam Ci zacytować pół tekstu, a Ty będziesz się spierał o słowa i sformuowania dowodząc że autor miał co innego na myśli?” – na to liczyłem, ale widzę, że za dużo wymagam.

          Nie jestem ślepym zwolennikiem Tuska, więc nie będę twierdził, że wszystko co mówi jest prawdą, a wszystkie obietnice wyborcze spełnia. Ale przy ziemii to on trwa bardzo mocno, bo sztuka polityki na całym świecie na tym niestety dzisiaj polega, że kluczy się pomiędzy PRem i prawdą. To sztuka manipulacji i rządzenia. Rządzący ma z jednej strony rządzić, ale z drugiej podlizać się jak największej ilości osób różnych poglądów. I wyglądać na lepszego od swych przeciwników. Tusk ma zawsze uśmiechniętą twarz, potrafi zorganizować Euro, zbudować drogi czy Orliki, przeprowadzić Polskę przez kryzys. Jest pragmatykiem.

          Na arenie międzynarodowej gwarantuje spokój, w przeciwieństwie do rozedrganego emocjami Kaczyńskiego. Kaczyński natomiast to co najbardziej akcentuje to swoje (i wielu) fobie – nieważne co by się nie działo jest sojusz Niemców z Rosją, którzy działają przeciwko nam, mordują itd. Pamiętam dobrze uczucie wstydu jakie miałem przed kolegami z zagranicy jak mi mówili o tych śmiesznych bliźniakach, które rządzą Polską i z którymi ciężko współpracować.

          Kto wygra wybory? Na pewno nie Pis. Zobaczymy za 3 lata.

          1. “Tusk ma zawsze uśmiechniętą twarz, potrafi zorganizować Euro, zbudować drogi czy Orliki, przeprowadzić Polskę przez kryzys. Jest pragmatykiem.
            Na arenie międzynarodowej gwarantuje spokój”
            Kolego PB – nie wiem co mam Ci odpisać, ręce mi trochę opadają. Jakbyś liznął trochę historii, to byś wiedział że Polska przestała istnieć pod koniec XVIII w, ale powolny upadek rozpoczął się na pocz. XVIIIw i trwało to kilkadziesią lat. Polska zaczęła tracić suwerennośc na rzecz Prus, Rosji i nie straciła jej na skutek jednorazowej wojny lecz przez długotrwały proces gnicia władz, notabene całkowicie zależnych od sąsiadów – “polscy królowie” Sasi, potem król Staś przydupas carycy, i wtedy ludziom też się pewnie wydawało jacy to europejscy jesteśmy….tylko skończyło się marnie, a dzisiejsze czasy są niestety podobne do tamtych. Cieszymy się że Niemcy, Europa i Rosja nas chwalą – ale chwalą nas bo robimy dokładnie to co od nas oczekują – osłabiamy nasze Państwo na rzecz wyżej wspomnianych i w ich interesie………Ale w końcu wiadomo że historia jeszcze nikogo niczego nie nauczyła – w Polsce.

      3. Porównanie Kaczora Lecha to Tuska – Kaczor poleciał do Gruzji bronić jej przed Putinem, za co niemalże jest tam bohaterem narodowym a w Polsce wyśmiewanym przez “młodych wykształconych”, a za co zapłacił życiem, symbolicznie zakończonym w Katyniu (oczywiście jest to kolejny pech, splot nieszczęśliwych okoliczności, brzoza pancerna a piloci durnie i tchórze twierdzi mainstream). Tuska natomiast widziałem w TV na meczu w Gdańsku jak siedział rządek poniżej – dokładnie u nóg pani Merkel wesoło rozmawiającej z Platinim – jak piesek u stóp swej pani – czy mąż stanu pozwala na takie traktowanie siebie, na swojej ziemi ?!?!?! Może tak, ale nie w mojej bajce. Sorry że odbiegłem od tematu, ale wg mnie porównywanie Tuska do Kaczorów to jak porówanie gówna z miodem.

    2. Nigdzie w tekście nie wyrażam pogardy do Polaków ani Katolicyzmu. Ani nawet do Kosmicznego Jarka. Jeżeli już, kpię z jego politycznego otoczenia i przaśnej oprawy jego publicznych wystąpień, gdzie gada niestworzone historie o podboju Kosmosu i Internetu. W tekście dość pobieżnie, pomijając wiele kompromitujących szczegółów, opisałem wydarzenie, w którym uczestniczyłem. Moi koledzy z PiS widzieli dokładnie to samo, ale… nie mogą o tym mówić. Bo fanatycy w rodzaju Jack’a natychmiast ponownie skoczyliby im do gardeł.

      1. Wiem wiem autorze że szanujesz bardzo Polaków i Katolicyzm – wynika to z każdego Twojego wpisu. Jesteś taki patriota że Reytan przy Tobie to cienki bolek.
        “Twoi koledzy z PIS” – zaraz mi zajady pękną ze śmiechu.
        Drogi autorze, mydlić oczy możesz swoim młodym studentom-wyznawcom zjaranych marihuaną o którą tak walczysz, ale nie mnie 🙂 Już kilku takich złotoustych cwaniaków przerabiałem w przeszłości, ale dla tych nieopierzonych “wykształconych na prywatnych uczelniach” to jesteś guru.
        Nazwij mnie talibem, faszystą, ciemnym ludem, moherem, “babcią z pożółkłymi od taniego tytoniu zębami” – w tym jesteś dobry, i szykuj kolejny szanujący Polskę wpis i sącz swój jad w młode zjarane głowy. Za mocno ? zbyt fanatycznie ? no to sorry 🙂

  2. Przepraszam za wstawienie odpowiedzi w środku.

    “oczywiście jest to kolejny pech, splot nieszczęśliwych okoliczności, brzoza pancerna a piloci durnie i tchórze twierdzi mainstream” – ty natomiast dostałeś objawienia i sam Bóg Ci powiedział jak było naprawdę.

    “czy mąż stanu pozwala na takie traktowanie siebie, na swojej ziemi?” – co to znaczy “mąż stanu”? Bo jeśli to znaczy, że ma to być napuszony dumą narodową koleś, dla którego najważniejsze jest żeby zawsze siedzieć na środku stołu albo na najwyższym krześle to dziękuję bardzo. Kaczyński poleciał do Gruzji bronić jej przed Putinem. Super, chwała mu za to, tyle że to moim zdaniem bezsensowny akt, choć odważny. Myślał, że swoją cudowną obecnością powstrzyma rosyjskie wojska? Skutek był taki sam jak skutek Powstania Warszawskiego czy wprowadzenia Konstytucji 3 Maja. Świetny symbol – skutek żaden. Dla mnie mąż stanu to człowiek, który narzędziami, na które pozwala polityka dąży do dobra swojego kraju. Nie w warstwie symbolicznej, ale praktycznej.

    1. Ja też nie wiem jak było naprawdę, ale właśnie dlatego powinna być powołana międzynarodowa komisja o której powołanie Polacy powinni walczyć jak o niepodległość, a nie oddawać śledztwo Rosjanom o których “czystych intencjach” wie każdy kto ma choć ciut oleju pod sufitem. Tymczasem Tusk skulił ogon, pościskał się z carem w ” w tvn-owskiej atmosferze powagi i zadumy narodowej” i jakby zapomniał o swoicm psim obowiązku służby własnemu narodowi.
      Bał się? nie mógł? nie chciał? bo jakaś konwencja chicagowska ? chłopie myśl !!!!! co ma jakas konwencja sprzed 50 lat do faktu śmierci głowy państwa i 95 jego wysokich urzędników na terenie kraju który nas kopie w dupę od 400 lat !!! nie zaperzaj się na mnie, tylko spróbuj to na spokojnie przemyśleć – czy tak się zachowuje suwerenna władza w niepodłegłym państwie?

      1. Udało się wam z Mateuszem modelowo zademonstrować jak nie powinniśmy ze sobą rozmawiać. Obserwujecie pewnie każdego dnia taki sam zestaw inwektyw w wykonaniu polityków – z jednej strony fanatycy, berety – z drugiej zdrajcy a w każdym razie z pewnością nie patrioci. I niczego was to nie nauczyło.

        Ginie w tym wszystkim zdrowy rozsadek, ginie poczucie proporcji, ginie nawet cień szansy na wzajemne zrozumienie.

        Kicha.

        1. dziadunio,

          z punktu widzenia beretu ten po drugiej stronie nie może być trochę zdrajcą, jest zdrajcą lub nie jest zdrajcą.

          z punktu widenia “zdrajcy” beret nie może być trochę beretem, jest beretem lub nie jest beretem.

          beretem jest się też wtedy gdy uważa się za zdrajcę kogoś normalnego, bynajmniej nie zdrajcę. Twierdzenie wówczas, że wypowiadający brednie i wyzywający na oślep od zdrajców jest beretem jest jak najbardziej uzasadnione.

          zgodzę się, że to “zdrajca” mógłby być tutaj mądrzejszy i olać wyzywanie od zdrajców. Z drugiej strony nazywać kogoś zdrajcą to nie jest nazywać kogoś beretem. Czy lać po mordzie czy olać sprawę to już indywidualna sprawa “zdrajcy”

          1. No, niezupełnie tak, Obrze. Twoje rozumowanie to trochę z gruba ciosany sofizmat, niestety.

            Po mojemu wygląda to tak że obie strony są dokładnie w takim samym stopniu odpowiedzialne za klincz w którym tkwią.

            U ciebie jest taki remis ze wskazaniem – a i to przy dużej dawce dobrej woli:)

            Zwróć uwagę ze nie mówię, nie oceniam, kto ma racje, bądź ma ja w większym stopniu.
            Mówię wyłącznie o komunikacyjnym zatorze.

            Żyły na czołach mają jednakowo grube, oczy podobnie wybałuszone, zęby zaciśnięte – i z jednakową siłą prą na szyjne tętnice przeciwnika. Obydwóm już słabo w nogach, obydwóm tchu brak – ale ni chuja, żaden nie popuści. “Miętkim” się nie chce okazać.

            Czym to się skończy? Nie wiem – ich zapytaj.

        2. dziaduniu,

          będę się upierał przy swoim “sofizmacie”.

          “Po mojemu wygląda to tak że obie strony są dokładnie w takim samym stopniu odpowiedzialne za klincz w którym tkwią. ”

          wyjaskrawię co pisałem jeszcze bardziej narażając się na kolejny atak. Wyobraźmy sobie typa, który uroił sobie, że każdy homoseksualista to pedofil. Zaczepia przypadkowych facetów spacerujących za rączkę i na oślep wyzywa ich od pedofilów. Słyszy w zamian, że jest idiotą. “Idiota” i “pedofil” nie leżą w tej samej klasie wyzwisk.

          Odpowiedzialność idioty nie jest taka sama. Nie usprawiedliwia go fakt, że jest idiotą.

          Jak wyobrażasz sobie owocną dyskusję idioty z “pedofilami”?

          “ale ni chuja, żaden nie popuści”

          A przecież można się przyznać, że jest się tylko pół-pedofilem. Lubi się tylko chłopczyków.

          1. Ok, ty upieraj się przy swoim, ja tylko nieśmiało będę podpowiadał ze takie zero-jedynkowe widzenie świata jest mi obce. 🙂 A już zwłaszcza wtedy gdy w grę wchodzą ludzkie emocje.

            Nawet w logika, już od jakiegoś czasu, odkryła modalności:)

            Czas mnie pogania, jestem godziny przed wyjazdem – pierwszy więc lepszy przykład który przychodzi mi do głowy – spróbuj się cofnąć myślami jakiej 160 lat i wyobrazić rozmowę plantatora z Karoliny płd z fabrykantem z północy. Wypisz wymaluj twój idiota z pedofilem, prawda?
            Taak, z pewnego punktu widzenia. Bo patrząc na nich jak na ludzi – ścierał się w nich nie stosunek do niewolnictwa, tylko wszystko czym, kim byli. Całe ich światy, przyzwyczajenia, kultura,sposób życia itd.

            Jasne ze z naszego punktu widzenia dość łatwo rozstrzygnąć który z nich miał rację. Ale to, przynajmniej wg mnie, wcale nie czyni debila z tego który się mylił.

            No i, żeby ten klincz w którym tkwili, rozerwać – musiało zginąć pewnie z milion osób.

            Pewnie nam nie grozi nic podobnego – ale żeby przerwać wojnę polsko-polską trzeba odejść na moment od tych racji które widać na pierwszym planie, zaczerpnąć trochę powietrza i przynajmniej spróbować zobaczyć szersze tło.

            No, chyba ze kogoś jeszcze bawi ta napierdalanka.
            Ciebie bawi, Obrze?

  3. dziadunio,
    “takie zero-jedynkowe widzenie świata ”

    no ładnie zaczynasz:)

    “ale żeby przerwać wojnę polsko-polską trzeba odejść na moment od..”

    przecież to utopia. Moje ulubione “trzeba zrobić”.

    “No i, żeby ten klincz w którym tkwili, rozerwać – musiało zginąć pewnie z milion osób. ”

    Co wówczas trzeba było zrobić, żeby nie musiało zginąć z milion osób? “Odejść na moment od…”?

    “Ciebie bawi, Obrze?”

    jeśli taki śmiech można nazwać zabawą

    1. To nie jest żadna utopia – nie, jeśli spróbujesz to zrobić na własną skalę.
      Kpisz z wierzących, wyposażony w kilkanaście, kilkadziesiąt rewelacyjnie brzmiących, bardzo rozbudowanych argumentów – świetnie – ale co jeśli mimo wszystko bóg istnieje? Jak wtedy będziesz wyglądał?

      Rozumiesz o czym mówię?

      Z drugiej zaś strony sporu stoją setki tysięcy takich Jacków – ze swoim świętym oburzeniem, świętymi racjami i świętymi prawdami – do ciężkiego licha, pozłaźcie wszyscy z tych swoich piedestałów, z tych swoich “całkowitych przekonań” i zacznijcie myśleć na nowo. Od zera.

      Albo – skaczcie sobie do oczu, do gardeł czy do czego tam lubicie – szczerze mówiąc coraz mniej mnie to wszystko obchodzi.
      Albo inaczej – coraz mniej mam ochoty tłuc wam do łbów ze to wątpliwości stanowią o człowieku i jego poziomie, a nie dodatkowe fugowanie, starannie wcześniej zabetonowanych przekonań.

      1. dziadunio,

        “To nie jest żadna utopia – nie, jeśli spróbujesz to zrobić na własną skalę.”

        bzdety dziaduniu, bzdety. Nie ma takiej możliwości, żeby jednostkowa “akcja” jakiegoś idealisty miała mieć wpływ na naturę ludzką. Jeśli musi zginąć milion osób, to zginie i tego nie zmienisz. Zginie jeszcze pewnie wiele milionów osób, bo tam gdzie scierają się światy tam tryska krew. Zginie, bo część ludzkości uparła się, by odbierać wolność innym, nie ważne czy chodzi o niewolnictwo, narkotyki, czy uznanie związku wolnych ludzi. Ale, użyjmy twojego argumentu. Ty sobie dalej uprawiaj logikę zero-jedynkową, a ja nieśmiało bedę podpowiadał, że…

        “Kpisz z wierzących, wyposażony w kilkanaście..”

        Tutaj, na tym blogu? Czy masz jakieś konkretne zarzuty?

        No ale skoro jesteśmy już przy temacie. Religia katolicka to zbiór mitów, przekłamań i wręcz piramidalnych bzdur. Zastanawia mnie jak ludzie moga w to wierzyć. Problem polega na tym, ze to co napisałem nie ma być kpiną. Ale, jesli poszukasz w…

        “ale co jeśli mimo wszystko bóg istnieje? Jak wtedy będziesz wyglądał?Rozumiesz o czym mówię?”

        ty i taki argument? Przyznam, że ciężko mi to zrozumieć choć każdemu może się zdarzyć przypascalić.

        “Albo – skaczcie sobie do oczu, do gardeł czy do czego tam lubicie – szczerze mówiąc coraz mniej mnie to wszystko obchodzi.”

        ehehee, czyli już sobie skaczemy. Stałem się nagle współskaczącym. Ty stoisz sobie z boku i mentorskim tonem oceniasz skaczących sobie do oczu.

        “Albo inaczej – coraz mniej mam ochoty tłuc wam do łbów ze to wątpliwości stanowią o człowieku i jego poziomie”

        nie rozkręcaj się tak dziaduniu. Nie masz ochoty to nie “tłucz” nam do łbów jaśnie oświeconych kawałków o owieczkach pasących się na niebiańskich pastwiskach z wilkami.

          1. Myślę ze nie jesteś 🙂
            Więcej – myślę ze masz polityków w głębokiej pogardzie.

            I myślę ze masz z polityka więcej niż byłbyś gotów przyznać nawet na torturach :D:D:D

      2. Dziaduniu, nie wycieraj sobie twarzy moim nickiem z łaski swojej i zważ na elegancki ton mojej prośby.

        1. Cóż począć, Jacku – zmuszony jestem delikatnie acz stanowczo odmówić twojej, w eleganckim tonie wyrażonej, prośbie 🙂

          1. Skoro musisz to OK, ale chociaż staraj się to robić w innej formie……sformuowanie o “setkach tysięcy takich Jacków” nikogo z nikim nie przbliża w dyskusji, na czym, wynika z postów, by Ci zależało.
            No chyba że checsz wrócić do języka miłości, ulubionego przez Stefana Niesiołowskiego. Ma nadzieję że nie 🙂

  4. Byłem na tym spotkaniu i to co Ty widziałeś jest smutne. Widać chłopie, że jakiś żal Cię zrzera. Jesteś nieudacznikiem i tutaj na blogu wylewasz pomyje, bo pewnie poprawia Ci to humor lub Palikot Ci kazał. Boga w sercu nie masz to targasz się na boki z nienawiści. Zapal skręta i wymyśl coś nowego, jakieś nowe plugastwo. Pokaż jaki to Ty jesteś oświecony, lepszy od starych bab z żółtymi zębami – masz jakieś zboczenie, że tak kobietom do ust patrzysz? Stałeś tam z tym swoim bannerem o Szydło przygarbiony, nieszczęśliwy i zagubiony. Nie wiem czy Ty masz rację, czy Beata Szydło. Ale chłopie ogarnij się. Dlaczego tyle w Tobie nienawiści do ludzi. Niby taki wyluzowany narkoman, a jednak…

    1. @Jack i Franek,

      opisałem, co widziałem. nie wiem, jak wiążecie religię i Palikota z żółtymi zębami, fajkami ozdabiającymi twarze fanatycznych bab wygrażających członkom PiS, obłędnym wzrokiem dziadków bełkoczących coś o czołgach i taranujących chwilę później zebrany tłum, wąsaczom z politycznym pierwszych szeregów wokół Prezesa i jego “natchnionym” wystąpieniem, które budziło zażenowanie nawet zwolenników jego ugrupowania, ale chylę czoła przed lotnością Waszych myśli. I oczywiście zachęcam do dalszego czytania bloga jakże cenionego przez Was autora. Wasz Autor.

      1. Dzięki za zachętę do dalszej lektury bloga. Mam nadzieję że nie masz nic przeciwko ? Twój oddany fan…atyk. 🙂

  5. Widzę Franek że podobnie oceniamy ten wpis autora bloga, ja choć na spotkaniu nie byłem, też uważam że ten wpis to czysty jad w słodkiej polewie. Któryś z przedmówcow napisał że dajemy wzorcowy przykład jak się nie powinno dyskutować – ale nie miał racji. Dyskutować można z poglądami a nie z nachalną agitką – autor nie pozostawia miejsca na dyskusję, tylko obraża co najmniej połowę Polaków, a opluwając i wyszydzając wartości religijne pluje w twarz być może większości Polaków. I dziwić się należy że większość młodych obrońców autota nie widzi, że on opluwa ich matki, ojców i dziadków – pluje Wam w twarz a wy myślicie że to manna z nieba.
    A nawet jeśli Wasze rodziny od pokoleń sa niewierzące, to zauważcie że jednak autor obraża taką masę Polaków – pochwalacie to? Można być niewierzącym – to wybór każdego człowieka i nic innym do tego, ale walką z religią i jej wyszydzaniem, zajmowali się w Polsce tylko komuniści i ubecy – i warto żebyście o tym pamiętali, młodzi czytelnicy.

  6. Kończąc ostanią myśl, że walką z religią zajmowali się po wojnie tylko komuści i ubecy, dodam że dziś to ich dzieci i wnuki kontynuują dzieło swoich rodzicieli, wsród rechotu części młodych, nieznających polskiej historii ludzi, wychowanych na tvn-ie, szkle kontaktowym i palikotowych dyrdymałach.

  7. Istniej sobie w tej swojej błogiej świadomości, że Ty masz rację, a Ci co się z Twoimi poglądami nie zgadzają to muszą być ignoranci. Historia mnie interesuje bardzo, byłem olimpijczykiem w liceum z tej dziedziny. Teraz to już tylko hobby, ale dalej zgłębiam i te dalsze i nowsze dzieje. Porównywanie Mateusza do ubeków i jakże ukryte wskazywanie, że jest pewnie synem lub wnukiem ubeka to dla mnie słowne tarzanie się w gównie. Dla mnie po prostu śmierdzisz. Narazie.

    1. PB

      “Porównywanie Mateusza do ubeków i jakże ukryte wskazywanie, że jest pewnie synem lub wnukiem ubeka to dla mnie słowne tarzanie się w gównie. Dla mnie po prostu śmierdzisz.”

      Naiwny jesteś młody olimpijczyku licealny, autor ma i wcale się nie wstydzi dziadka ubeka – poczytaj bloga dokładniej….a potem jeszcze raz sprawdź co Ci śmierdzi w życiu.

  8. @Jack

    Przebieg twojej rozmowy z Autorem, jak i inne komentarze, spokojnie pozwalają na przedstawianie cię jako stronę w sporze. Święcie przekonaną o swojej racji, być może także o moralnej wyższości stronę.

    Zwróć uwagę ze kompletnie nie próbuje się odnieść do tych waszych, ewentualnych “racji” – mówię tylko o problemie w komunikacji, powodowanym przecież bezpośrednio przez coraz to ostrzejsze sformułowania, pikantniejszy język i ostrzejsze osądy – pośrednio zaś przez to cholerne przekonanie o posiadaniu ‘racji” właśnie.

    Mówi Obrr ze baję idealistyczne baje – a ja najzwyczajniej w świecie chcę usłyszeć co maja do powiedzenia inni. I zrozumieć dlaczego właśnie to.

    Tylko ze w tym jazgocie trudno w ogóle cokolwiek usłyszeć, już nie mówiąc o zrozumieniu.

    1. dzadunio,

      “I myślę ze masz z polityka więcej niż byłbyś gotów przyznać nawet na torturach”

      widzę, że teraz postanowiłeś mnie zbluzgać 😉

      aforyzmy, złote myśli, dziaduniu. Kto z nas nie jest trochę politykiem? A świętym, ćpunem, ladacznicą?

      1. Bluzgam, ale nie bez podstaw 😉

        Rzucasz słowa z taką łatwością ze niejeden polityk mógłby się od ciebie uczyć.
        “Muszą umrzeć – niech umierają”
        “Katolicyzm to zbiór przekłamanych debilizmów”
        Czy jakoś podobnie.
        Zero uzasadnień, zero powagi, ot – takie tam, do pewnego stopnia atrakcyjnie brzmiące, dyrdymałki.

        Nie wiem czy zaglądasz do mnie – jeśli nie – zapraszam – jest tam kilka rzeczy które mogłyby cie zainteresować:)

        1. dziaduniu,

          ale trzymajmy się tego co było pisane:

          “Muszą umrzeć – niech umierają”

          na litość boską, dziaduniu, coż za piękna manipulacja. Polityk rasowy jak w mordę strzelił. Napisz jeszcze, że tańczę na grobach pomordowanych.

          Nie mam żadnego wpływu na mordercze inklinacje rasy ludzkiej, stwierdzam jedynie jej istnienie i fakt, że nic się z tym nie da zrobić, próbuję być bezimiennym obserwatorem, choć pewnie uważasz, że tylko ty masz do tej roli prawo.

          Hamuj, dziaduniu, hamuj, bo odfruniesz.

          “Katolicyzm to zbiór przekłamanych debilizmów”

          moje zdanie na ten temat nie ma żadnego wpływu na sytuacje prawną innych ludzi. Jesli jesteś wierzący, nie zgadzasz się z tym co napisałem o religii, to twoja sprawa, jesli uważasz, że to co napisałem jest głupie, to też twoja sprawa.

          Politykiem nie jestem i nie wyobrażam sobie, że moje widzimisię stanowi o pozbawieniu kogoś wolności – stoję po drugies stronie – domagam się uznania moich praw, tak więc całkowite pudło.

          Oczywiście moje domaganie sie i tak jest o kant dupy potłuc, bo władzę to ja mogę panie cmoknąć w …

          “Zero uzasadnień, zero powagi, ot – takie tam, do pewnego stopnia atrakcyjnie brzmiące, dyrdymałki. ”

          czy ty przypadkiem za bardzo sobie nie pozwalasz, dziaduniu?:)

          1. Nic podobnego – wcale nie napisałem ze tańczysz:)
            Po prostu wytykam ci lenistwo, może nawet oportunizm – “co ma być to będzie – ja tylko walczę o swoje”.

            Ja proponuje ci odrobinę wysiłku – być może wcale nie musi być jak jest.

            Twoje ‘przekonanie” obraża a przynajmniej sprawia przykrość innym ludziom. Nie wiem jak się odnieść do tego co napisałeś bo nie podałeś ani pół powodu – ot – debile i tyle. Zwróć uwagę co napisałem do Jacka – jak na mój gust zbytnio przypomina to kibolstwo.

            Pozwalam sobie w sam raz, tak myślę 🙂

  9. Dziadunio
    Słusznie mnie sytuujesz jako stronę w sporze: tak jestem przeciw promowaniu marihuany która wg mnie ma miejsce na tym blogu, oraz przeciw podśmichujkom z Kościoła, religii i wierzących Polaków. Niestey jestem w takich poglądach osamotniony wśród czytelników tego bloga.
    Co do problemów komunikacyjnych, masz rację, ale jak to zwykle bywa, każdy z nas widzi ich przyczyny w wypowiedziach adwersarza. Sam wiesz jak to jest, czasem ktoś powie coś mocniejszego i elegancja pryska. W moim przypadku “przemyślenia” autora są na tyle prowokujące, że często nie zasługują nawet na marytoryczną dyskusję, tylko na przysłowiowe “lanie w mordę” czego jednak staram się unikać, choć przychodzi mi to z trudem. 🙂

    Zwracam uwagę że nie próbujesz “odnieść się do ewentualnych racji” – czyżbyś zgadzał się z wizją świata autora ? naprawdę wątpię….bo jeśli to Ty prowadzisz blog dziadunia, to podziwiam spokój z jakim przyjmujesz twórczośc autora !

    1. Oczywiście ze jestem autorem Blogu Dziadunia. Trafisz tak klikając w mój podświetlony tutaj nick.

      Przyjmuje ze spokojem czasami dlatego ze są sprawy co do których się z nim zgadzam – np – depenalizacja, są takie w których się różnimy – i daje temu wyraz – i tutaj i u siebie – oraz jest polityka lokalna – co do której jeżeli istnieją między nami różnice to wyłącznie co do metod – ale nie co do celu. A tamte, światopoglądowe nie maja tutaj większego znaczenia.

      Co do twojego osamotnienia – przecież to sytuacja korzystna – masz więcej okazji a już z pewnością twój głos będzie bardziej dostrzegalny – bo wyróżniający się właśnie 🙂

      Ale odsądzanie Mateusza od czci i wiary(a w każdym razie od poczucia patriotyzmu) to nie jest element dyskusji – raczej politycznego kibolstwa.
      Także powtarzanie do znudzenia – “ja wiem jaki masz prawdziwy cel” – z pewnością nie sprawia ze rozmawia się wam łatwiej.
      Albo ze lepiej się was czyta innym – chociażby mnie.

      Podobnie Mateusz- nazywanie kogoś fanatykiem, beretem czy cholera wie kim jeszcze z całą pewnością do niczego go nie przekona.

      Świat nie może,inaczej – nie musi składać się z samych Cejrowskich, Niesiołowskich czy Lisów.

  10. Dziadunio
    czy tekst “włos z głowy kochanki księdza” jest Twój ?? jeśli tak to chylę czoła 🙂
    Ale ale, żebym Ci przypadkiem nie złożył “pocałunku śmierci” ??
    pozdrawiam
    fanatyk jack

    1. Podobnie jak cała zawartość bloga 🙂 Prócz treści zamieszczanych przez komentatorów oczywiście.

      I co ja z tym twoim pochylonych czołem pocznę? 🙂
      Dzięki – przyjmuje pochwałę za szczerą.

      Pocałunek śmierci? Dobre sobie – piszę nigdzie się nie reklamując, garstka osób wie ze piszę – i to mi w zupełności wystarcza. Nie uczestniczę w żadnym plebiscycie – nie usuwam żadnych komentarzy – jeśli coś się komuś nie podoba, ma pełną swobodę powiedzenia co i dlaczego. Jeżli przekona mnie ze gdzieś się mylę – chapeau bas 🙂

  11. dziadunio,

    “Nic podobnego – wcale nie napisałem ze tańczysz:)”

    🙂 no i widzisz, drogi polityku.

    “Po prostu wytykam ci lenistwo, może nawet oportunizm – “co ma być to będzie – ja tylko walczę o swoje”

    a co ty robisz, dziaduniu, że wytykasz innym lenistwo? Lenistwo?

    “Ja proponuje ci odrobinę wysiłku – być może wcale nie musi być jak jest.”

    co więc mi proponujesz? I cóż to ma byc za wysiłek? Coś konkretnego mi proponujesz czy ogólnie proponujesz?

    “Twoje ‘przekonanie” obraża a przynajmniej sprawia przykrość innym ludziom. ”

    No i dochodzimy do senda przynajmniej w jednej sprawie, wreszcie jakieś konkrety, na których brak tak narzekasz. Problem obrażania się. Widzisz dziaduniu, według mnie, a jestem człowiekiem wolnym, religia katolicka to zbiór niedorzeczności. Jestem o tym głęboko przekonany i mam prawo do swoich przekonań. Żeby jeszcze było śmieszniej mam prawo głośno o tym mówić. Mam prawo powiedzieć, ze religia katolicka jest zbiorem mitów, a osoby które w to wierzą ulegają jakiejś dziwnej iluzji. Zwróć uwagę, drogi polityku, że nigdzie nie nazywałem ludzi wierzących debilami. Dlaczego często rozgarnięci ludzie wierzą w te niedorzeczności, to już inna para kaloszy.

    “Nie wiem jak się odnieść do tego co napisałeś bo nie podałeś ani pół powodu – ot – debile i tyle”

    Debile pojawili się dopiero u ciebie, dziaduniu.

    Jeszcze raz zwracam uwagę, żebyś trzymał się tego co było pisane.

    1. Traktując cie poważnie nie mogę literalnie trzymać się tego co było napisane.

      Ale ok – spróbujmy -“Religia katolicka to zbiór mitów, przekłamań i wręcz piramidalnych bzdur.”
      Oczywiście ze masz prawo coś takiego powiedzieć – ale przyzwoicie byłoby przynajmniej spróbować to uzasadnić.

      W przeciwnym razie postępujesz jak kibol – “Wisła pany” – a ktoś tam inny to chuje. Basta.
      Ewentualnie wpierdziel. U ciebie słowny – u nich dosłowny.

      Pytasz co proponuje? A ile razy mam to jeszcze powtórzyć ?:) Proponuje odejść od powierzchownej agitki( znów się nie obraź – mówię o pewnej tendencji, nie o tobie osobiście) – i zobaczyć że za mordami Terlikowskich czy Cejrowskich, Głodziów i Meringów są poukrywanie ludzie z własnymi, ludzkimi, wcale nie, bądź nie wyłącznie niedorzecznymi światami. Tobie to proponuje – nie całemu światu 🙂

      Co zastrzegam żebyś znowu nie cisnął we mnie idealistą 😀

  12. dziaduniu,

    “Oczywiście ze masz prawo coś takiego powiedzieć – ale przyzwoicie byłoby przynajmniej spróbować to uzasadnić.”

    Jesli ktoś upiera się przy istnieniu czajniczka w kosmosie, to przyzwoitość nie wymaga ode mnie, bym uzasadniał stwierdzenie, że z tym czajniczkiem to bzdura.

    Odrzucam, dziaduniu religię i nie będę tego uzasadniać. Parę lat temu pewnie bym się trochę posprzeczał, ale teraz nie mam na to ochoty. Nie ma o co się spierać. Zresztą nie chodzi o spieranie sie o szczegóły zawartości jakiś ksiąg, które dla niektórych są święte, a dla innych nie mają innego niż historyczne znaczenia, tylko o wpsółistnienie dwóch światów obok siebie.

    “i zobaczyć że za mordami Terlikowskich czy Cejrowskich, Głodziów i Meringów są poukrywanie ludzie z własnymi, ludzkimi, wcale nie, bądź nie wyłącznie niedorzecznymi światami.”

    piszesz jakbym odmawiał im człowieczeństwa prawie;)

    1. Co do czajniczka – i przyzwoitości – polecam – http://dziadunio.blogspot.com/2012/05/do-przyjacio-ateistow.html

      Zastrzegłem już – nie traktuj tego co mówię jako personalnego ataku – istnieje tendencja żeby odmawiać im, może nie tyle człowieczeństwa, co mającego solidne podstawy profilu politycznego, politycznych przekonań.

      Pomyśl – gdyby obrać z jajcarskiej być może otoczki, z jajcarskiego zamysłu – akcję sprzed paru lat “schowaj babci dowód” – gdyby na przykład okazało się ze to nie był jakiś netowy spontan tylko przemyślany event np spin doktorów z PO – gdyby potraktować tamtą akcje jako część większej całości – to czy, w pewnym sensie, w pewien sposób – nie było to dokładnie to o czym mówię?

    2. Ma wypadek gdyby nie chciało ci sie grzebać u mnie – przydługi cytat stamtąd 🙂

      “Istnieją w ludziach rejony intymności i wrażliwości których nikt, nawet ludzie marginesu nie przekraczają wiedząc, przeczuwając ze tego robić nie należy. Ze jest to tego typu sprawa której poruszenie może wywołać nieobliczalne reakcje. Nikt nie powie do swojego rozmówcy ze jego matka była dziwką. I to nawet wówczas gdy obaj pamiętają ponadnormatywną ilość wujków przewijających się przez mieszkanie czy pojawiające się w domu nie wiadomo skąd pieniądze.

      Rozumiecie przyjaciele ateiści? Sprawa wiary leży w tej samej okolicy – jest tak samo wrażliwa i podobnie intymna. I nawet gdybyście potrafili dostatecznie uzasadnić swój, póki co, domorosły ateizm – nawet gdybyście choć zbliżyli się do, jak to z lubością i do znudzenia powtarzacie “wierzenia rozumem” w sprawach boga – pewnych rzeczy nie robią sobie nawet ludzie z marginesu.

  13. dziadunio,

    🙂 masz ty to wejście smoka:

    ” nawet ludzie marginesu nie przekraczają ”

    podoba mi sie! Od razu załatwiłes sprawę. W czym więc lezy problem, w słownictwie, że niezbyt delikatne? Zamiast powiedzieć niedorzeczność mówić, że nieprawda? Czy dla wierzącego nie będzie to i tak ta “dziwka”? Jak ktoś uparty to się za wszystko obrazi, a nawet za nic.

    Czekałem na argument z matką od kilku postów.

    “domorosły ateizm”

    aa, to też dobre!

    1. Czytając jakiś czas temu tekst M.Klinowskiego “Smoleńska lipa” i zgadzając się z, zresztą dość oczywistą, oceną tamtej sprawy, pomyślałem sobie – czy nie jest czasem tak ze w mentalną smoleńską mgłę wepchnęliśmy tą masę ludzi także trochę my sami. Czy i w jakim stopniu odpowiedzią na publicystyczne kpiny i polityczne ruchawki – zwłaszcza te z początku kadencji w wykonaniu Ruchu Palikota jest masowa wiara ze smoleńskie brzozy są z gumy? Z pewnością nie jest przypadkiem ze wiarę w smoleński zamach deklarują głównie zwolennicy ojca biznesmena z Torunia.

      Skoro więc nie tylko podwórkowa mądrość ale sama nauka nie przynosi definitywnych rozstrzygnięć, przytomnie wypadało by uznać ze nie ma najmniejszych powodów żeby z intelektualną wyższością spoglądać na rzekomo głupiutkich i naiwnych wierzących?

      Więcej – skoro, jak wszystko na to wskazuje, obcujemy z problemem niedającym się rozstrzygnąć, to mało rozsądnym jest używanie zgranych argumentów jako sposobu na opiniowanie czy wartościowanie o ludziach?

      I wreszcie – na poziomie ideologicznym, politycznym spór oczywiście będzie trwał – ale czy nie powinien być prowadzony jak spór równego z równym – a nie, jak próbują to ustawiać niektórzy – jak spór kasty “oświeconych” z ogłupiałym, naiwnym motłochem?

      Nie, nie tylko o słownictwo. Znów garść cytatów z bloga – wybacz te skróty – po prostu usprawniają mi rozmowę – nie muszę pisać wszystkiego od nowa 🙂

      Domorośli ateiści – tak, uważam ze znakomita część ateistów to naburmuszone dzieciaczki:)
      Ale w tamtym tekście miało to określenie dokładnie oznaczonych adresatów – nie byłeś jednym z nich.
      Ba, nadal nie jesteś – niczego o twoim domniemanym ateizmie nie wiem 🙂

      1. dziadunio,

        “czy nie jest czasem tak ze w mentalną smoleńską mgłę wepchnęliśmy tą masę ludzi także trochę my sami. ”

        nie wiem jaka jest siła oddziaływania twojego pióra, ale ja nie czuję się odpowiedzialny za smoleńską mgłę. Nie piszę bloga. Moje zdanie zna kilkoro znajomych. Tutaj nie będę się wcinać, jeśli uważasz, że dales ciała, to pewnie wiesz co piszesz 😉

        “wyższością spoglądać na rzekomo głupiutkich i naiwnych wierzących?”

        jeszcze raz. Według mnie religia katolicka jest niedorzeczna, a ludzie, którzy wierzą ulegają jakiejś dziwnej iluzji, która potrafi omamić rozsądnych i inlegentnych ludzi. To dlaczego ci ludzie wierzą w te niedorzeczności, to inna para kaloszy. To nie jest kpina, to nie jest wyzywanie od dziwek. W żadnym miejscu nie twierdzę, że ci ludzie są głupi. Znam osobiście kilku bardzo wierzących delikwentów. Jeden z nich może być wzorem do naśladowania w życiu. Ale to nie zmienia faktu, że według mnie religia katolicka to zbiór niedorzeczności.

        “niczego o twoim domniemanym ateizmie nie wiem”

        🙂 a to dobrze, jestem agnostykiem.

        1. “a to dobrze, jestem agnostykiem.” – więc powinniśmy się dobrze rozumieć:)

          Kto wie – może tak własnie sie przydarzy:)

          1. 🙂 kto wie

            chyba trochę nadużyliśmy gościnności Mateusza i zbyt odjechaliśmy od tematu.

            dzięki za rozmowę,
            zdrów

  14. “Radiomaryjne babcie z petem w ustach i dziadkowie z szaleństwem w oku to za mało”. To są wyborcy PiS, te 30% elektoratu? Naprawdę tak Pan myśli, czy raczej to jest Panu konieczne do samookreślenia? Panie M.K., Autorze z wąsem i brodą, ale bez łysiny, piszący ten Blog w SŁUSZNEJ sprawie… Smutne, chyba rzeczywiście nie może Pan inaczej, bez tej sztucznie akcentowanej niechęci i zbędnych podziałów politycznych.
    Szerszego spojrzenia życzę i (jeszcze) więcej optymizmu…

    1. Opisałem to, co widziałem w Chrzanowie. Elektorat, który tam się zjawił, a potem wychynął z sali gimnastycznej, zaczął grozić, aby na końcu pobić się ze sobą. Co ma we wnętrzu swoim Kaczyński, że taką wywołuje nienawiść? Że takich ściąga do siebie ludzi? Nie wiem. Ale jego koniec jest bliski, bo rozsądni ludzie, nawet zgadzający się w wielu sprawach z Jarkiem, nie chcą mieć z fanatyzmem nic do czynienia.

  15. Dziękuję za tak szybką odpowiedź na mój komentarz, szacunek dla Autora, tym bardziej, że temat jeszcze z lipca – letni, ale moim zdaniem, nadal gorący. Oczywiście nie wątpię, że uczciwie opisał Pan spotkanie z J.K. w Chrzanowie . I na podstawie obserwacji jednego spotkania z tym groteskowo przedstawionym małym fragmentem elektoratu PiS zakłada Pan, że źródłem nienawiści do Kaczyńskiego są demony w jego wnętrzu? Czy to niezwykle oryginalne założenie domyślne jest wynikiem innych pańskich obserwacji i przemyśleń, czy to bardziej skutek osobistego przekonania, że “życzliwe” media, np. wspomniana TVN obiektywnie przekazują rzeczywisty obraz “wodza” i “fanatyków”? Będę b. wdzięczny za (krótką) odpowiedź tylko na to ostatnie pytanie, szanując Pana czas i zaangażowanie w różne działania społeczne.
    Słucham i czytam różne opinie i sam się zastanawiam co takiego kieruje ludźmi, którzy po prostu kochają podsycać w sobie nienawiść do Kaczyńskiego. Jeszcze bardziej zdumiewa mnie naprawdę inteligentny, otwarty, myślący niestereotypowo i odważny człowiek znienacka atakujący argumentami wziętymi z propagandowej bajki politycznej dla przedszkoli specjalnych, np. “wyborcy są rozsądni, a ten to fanatyk, więc jego koniec jest bliski”. Demony takiego czy siakiego fanatyzmu mało mnie obchodzą, wystarczająco absorbują mnie moje własne – przez to bardziej doceniam tych którzy podejmują walkę z uprzedzeniami, fobiami tzw. zdrowej części społeczeństwa i widzą człowieka tam, gdzie etatowi “egzorcyści” widzą tylko zło, odrażajace nałogi, grzeszników itp. Mam nadzieję, że będzie Pan dalej walczył z głupotą, obłudą, wadami obecnego prawa, ostracyzmem społecznym, chamstwem i nadużyciami władz a nie z prezesami tej czy innej partii i nie zostanie Pan jeszcze jednym ślepym egzorcystą politycznym wiernym swojej organizacji (a nie zdrowemu rozsądkowi).
    Pozdrawiam .

    1. Dziękuję za słowa zachęty i mobilizacji. “Wodza” oceniam sam, po osobistym kontakcie, na ile był on możliwy. Mediom nie wierzę i nie ufam. Widziałem w pracy różne redakcje i wiem, jak bardzo cenią sobie prawdę, zaangażowanie, społeczeństwo. Ale Jarosław nie jest wcale inny. On również podziela pogląd, że “ciemny lud to kupi, w imię Ojca, Syna… brata”.

  16. Autorze, wysuwasz zdecydowanie za daleko idące wnioski. To Kaczyński wyzwala w ludziach takie emocje, czy to jak są traktowani przez Tobie podobnych? Nie bardzo chyba rozumiesz co opisujesz i zakładasz że to zjawisko, którego byłeś świadkiem ma charakter psychologiczny, związany z postacią tego jak nazywasz “Wodza”. Wobec kogo i czego jest? Ciągle kpisz, szydzisz z czegoś czego nie rozumiesz. Przemiany ostatnich 30 lat, wpływ służb specjalnych na polską rzeczywistą nazywasz bzdurami? Nie byłem na tym spotkaniu, byłem na kilku spotkaniach z nich, z racji tego że interesuje mnie polska polityka, ale to co piszesz jest serio niepoważne i chamskie wręcz. Jesteś blogerem, prowadzisz bloga, to Twoje prywatne opinie, ale kurcze do pięt nie dorastasz wielu spośród tych starszych ludzi, którzy widzieli więcej i wiedzą więcej od Tobie podbnych. Co na to odpowiesz? Że jesteś oświecony? Lepiej wykształcony? Należy do tych lepszych? To Ci wmówiła propaganda z TVN i Wyborczej? Kto pompuje ten emocjonalny balon? Kto mówi o dożynaniu watahy, wyginięciu jak dinozaury, wypatroszeniu czy moherach? Jak Ci ludzie mają się czuć? Nazywacie tych ludzi ciemnogrodem i dziwicie się potem, że tak reagują na was? Że tak się zachowują? Są 100 razy mądrzejsi przy tym niżeli oponenci.

    1. Nie nazywam nikogo ciemnogrodem. Sami zwolennicy PiS i Kaczyńskiego byli zniesmaczeni tym, co zobaczyli na spotkaniu z “wodzem”, przypominającym obwoźną kukłę Lenina wystawianą na pokaz ostatnich żyjących jeszcze wyznawców bolszewii. To nie ciemnogród materializował się w ciałach bab i dziadów, lecz nienawiść i narodowe wady Polaków, które na końcu spotkania doprowadziły do erupcji gniewu. Zwolennicy Jarosława, bez inspiracji i podszeptów antypolskich sił z Tefaunenu, pobili się ze sobą, staranowali autami, dźgali kulami i starczymi laskami. Na fali tego “rewolucyjnego uniesienia” unosił się zaś Jarosław, niczym parostatek pędzący w otchłań politycznych mielizn, do swego jedynego już królestwa. Do końca.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *