Narkotyk – słowo, które samo odurza

Rio Piedras w Puerto Rico (ściana mojego domu)

Historia ostatnich dziesięcioleci, również w przypadku Polski, pozwala sformułować tezę, że już sam termin „narkotyk” odurza. Jak bowiem nazwać zawężenie pola świadomych wyborów i refleksji, z jakim mamy do czynienia w przypadku różnych dyskusji i wypowiedzi na temat narkotyków oraz sposobów reakcji na zjawisko sięgania po nie? Gdy „narkotyk” pojawia się w ustach, nie trzeba go przełykać, aby wyłączyć rozum i dać zdominować się emocjom.

To intrygujące zjawisko powinni zbadać językoznawcy. Być może polityka narkotykowa może być uprawiana wyłącznie jako część tej właśnie, formalnej wydawałoby się nauki. Bo z pewnością próby zakorzenienia jej w empirii i oparcia na badaniach naukowych natrafiają na nieprzezwyciężalne trudności. Oto garść przykładów z rodzimego podwórka, które ilustrują ten problem.

Wojna z dopalaczami, czyli logika ślepego zaułka. Wojnę dopalaczom wypowiedziała Minister Zdrowia Ewa Kopacz – na co dzień uzależnioną od tytoniu. Tytoń zabija, dopalacze dopiero po przedawkowaniu. A przedawkowania (18 przypadków śmiertelnych) były głównie wynikiem braku rzetelnej informacji na opakowaniach „produktów kolekcjonerskich”. Te stały się z kolei kolekcjonerskie, bo urzędnicy nie zdecydowali się dopuścić do ich rejestracji jako produktów spożywczych. W myśl zasady, że to, co odurza nie może być legalne.

Ministerstwo Zdrowia nawołujące do walki o zdrowie publiczne za pomocą kar to absurd sam w sobie. Podobnie jako Sejmowa Komisja Zdrowia dopisująca do listy zakazanych substancji rośliny ozdobne wymienione na opakowaniach dopalaczy. Opakowanie zafałszowanego produktu prawdę ci przecież powie.

Julia Pitera, czyli pochwała alkoholu. Waleczna posłanka Platformy okazała się apologetą alkoholu. Alkohol właściwie nie szkodzi, nie uzależnia, w przeciwieństwie do marihuany, która prowadzi do przestępstw i finansuje terroryzm – skonstatowała Pitera w słynnym już wystąpieniu w telewizji śniadaniowej. Ilustruje to przeciętny stanu świadomości polskiej klasy politycznej, nie tylko w kwestii odurzania. Albo przeciętny stopień odurzenia.

Anna Maria Wesołowska, czyli sędzia w roli kata. Gwiazda sądowej telenoweli z rozbrajającą szczerością mówi w telewizji o swojej recepcie na narkomanię – przyprowadza młodzież na salę aby w jej obecności za posiadanie narkotyków skazywać ich kolegów. Edukacja przez zastraszanie – oto głęboka świadomość sędziowska. Do tego śmiała deklaracja w duchu leninizmu – każda metoda walki z dopalaczami jest słuszna. A dopalacze, to legalne narkotyki. Dowiadujemy się również, że ich sprzedaż to legalne przestępstwo. Kwadratura koła.

Popkulturowy ekspert prawny wygłosił też swoje credo na temat polityki narkotykowej – problem dopalaczy zamyka dyskusję o legalizacji miękkich narkotyków. Takich bowiem nie ma, a marihuana jest najgorszym narkotykiem – źródłem pozostałych uzależnień.

Pustka w głowie sędziego skutkuje złymi wyrokami. Ale pustka sprzedawana publicznie i przemieszana z elementarną niewiedzą jest niebezpieczna – utrwala bowiem złe postawy, głupie decyzje i szerzy ignorancję. Niestety przykładów sędziowskiej pustki jest więcej.

Prokurator Generalny Andrzej Seremet, czyli kolejny sędzia w roli kata. Prokurator Generalny sędzią był, ale nadal jest niezależny. Niestety, niezależność rozciąga się również na ustalenia nauki. Opiniując rządowy projekt zmiany ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii Seremet sformułował śmiałą tezę, że wobec narastającej fali przestępstw związanych z narkotykami, jedynie karanie konsumentów jest skutecznym narzędziem zapobiegania narkomanii. A jakakolwiek próba ograniczenia karalności, choćby i w formie oportunizacji ścigania, jest naruszeniem Konstytucji. Prokurator Generalny broni więc praw obywatelskich poprzez obywateli ściganie. A tych ostatnich obroni tym samym przed narkotykami.

Maciej Brachowicz, czyli rozum konserwatywny. Na łamach Dziennika Polskiego Brachowicz opublikował wywód, w którym przedstawił typową dla swojego środowiska (Klub Jagielloński) argumentację – na narkotykach i narkomanii się nie znam, ale nie muszę, bo zdrowy rozsądek podpowiada, że całkowity zakaz narkotyków to jedyna opcja. Moja riposta w Dzienniku nie na wiele się zdała. Brachowicz nadal twierdzi, że zdrowy rozsądek zwycięża, bo narkotyki jakoś szkodzą. A zapobieganie narkomanii nie ma sensu, bo narkomania jest kwestią mód. Rozum (konserwatywny) śpi.

Radny “bierze”, czyli burza w Wadowicach. Rozum śpi szczególnie mocno w Papieskim Grodzie. Mój wywiad o polityce narkotykowej dla Gazety Krakowskiej stał się pretekstem do komedii. Lokalni herosi dziennikarstwa mają problem z czytaniem tekstu ze zrozumieniem, ale za to niezwykła zdolność do insynuacji – z dnia na dzień mianowano mnie więc profesorem kryminologii, który zrobił karierę na uczelni dzięki braniu narkotyków. I uczy teraz studentów, propagując… ćpanie. Na szczęście porządek przywróci niebawem Pani z Dziekanatu. Kilka miesięcy wcześniej ten sam portal pisał o mnie z entuzjazmem “prawnik, o którym jeszcze usłyszymy”. No i usłyszeliśmy. Dziennikarstwo w wydaniu miejscowych amatorów to jedno, ale reakcja społeczeństwa to już zupełnie inny poziom. Narkotyki szybko sprowadziły dyskusję tam, gdzie czai się mara komunizmu i „dziadek z Wehrmachtu”.

Warto poczytać komentarze z gadzinowego portalu – to doskonała ilustracja naszego społeczeństwa w działaniu. I niedocenianej siły słowa „narkotyk”.

8 thoughts on “Narkotyk – słowo, które samo odurza

  1. Musze powiedziec, ze o ile ogol pana pogladow wywoluje u mnie uczucia mieszane, to jestem pelen podziwu dla pana cywilnej odwagi – i tu bynajmniej nie ironizuje. To jest walka z wiatrakami…

  2. Świetny wpis. Mam nadzieję, że będziesz kontynuował dyskusję z panem Brachowiczem. Nawet jeśli przekonasz chociaż kilku czytelników DP (co łatwe i tak nie będzie) to już będzie wielki sukces.

  3. Gratuluje odwagi, determinacji i konsekwencji działania na naprawdę wysokim poziomie !!

    Czytam, popieram i wspieram. Nie załamuj się ! Walka trwa.

  4. W Polsce tematem polityki narkotykowej zamiast ludzi świadomych, zajmują się ludzie niekompetentni. Karmieni bzdurami, i takie same bzdury opowiadające.
    Ciekawe ile kasy dostają osoby decydujące o tym temacie w Polsce od mafii rocznie.
    Bo nie są chyba tacy głupi sami z siebie, nie mogą być..

  5. Wielki szacunek dla Pana za wszystko co Pan robi. Publiczne wyrażanie PRAWDY na temat narkotyków jest niezwykle ryzykowne. Szacun. Artykuł bardzo trafnie opisuje mechanizm jakże powszechnej w naszym kraju narkofobii. Popieram Pana całym sercem, oby tak dalej!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *